Opolskie, dlaczego tutaj nie zostaję?
2010-10-29
, aktualizacja: 29.10.2010 20:35
Akcja "Gazety" i Radia Opole. Czy rzeczywiście już za 30 lat staniemy się starym, wymierającym regionem, w którym młoda twarz będzie rzadkością, jak prorokują demografowie? Politycy przed wyborami obiecują, że temu zaradzą, ale czy możemy im wierzyć?- pyta Joanna Pszon
ZOBACZ TAKŻE
- U kandydatów konkretów brak (13-11-10, 08:00)
- Sebesta: Namawiam pracownice, by rodziły dzieci (04-11-10, 20:00)
- Rasch (MN): Chcę mieć czwórkę dzieci, tutaj (03-11-10, 18:50)
- PiS: Internet, głupcze, i tanie domy (02-11-10, 22:00)
- Namysło: tu nikt nie dba o inwestorów [WIDEO] (02-11-10, 08:00)
- Witold Potwora: wspierajmy swoje firmy (29-10-10, 20:37)
- Berlińska: Opole miastem inercji (29-10-10, 20:38)
- Tomasz Grzyb: chcemy miasta przewidywalnego (29-10-10, 20:36)
Opolan ubywa, bo rodzi się coraz mniej dzieci, bo nasza zdolna młodzież wyjeżdża na studia do innych miast i już nie wraca, a ci, którzy postanowili tu studiować, wyjeżdżają zaraz po studiach, szukając lepszych perspektyw.
Kiedyś pewien znajomy Niemiec, mieszkający w okolicy Stuttgartu, powiedział, że lubi jeździć do Polski, bo tu jest tak dużo młodzieży, a w jego okolicy takich widoków nie ma. Są tylko starsi ludzie spacerujący z pieskami.
Ale prof. Robert Rauziński już kilka miesięcy temu alarmował, że do 2030 roku zmaleje liczba mieszkańców naszego województwa, za to wzrośnie dramatycznie rozdział między tymi, którzy żyją po europejsku, a tymi, którzy czują się ze społeczeństwa wykluczeni - biednymi, starszymi i schorowanymi, niepełnosprawnymi, samotnymi.
- Burmistrzowie, wójtowie, prezydenci już powinni myśleć o zagrożeniu i wypracować lokalną, regionalną politykę społeczną, która by je ograniczała. Potrzebne nam regionalne rozwiązanie problemów - grzmi naukowiec i podkreśla, że przede wszystkim ludziom tutaj potrzebna jest dobra praca. Tymczasem napływ inwestorów do województwa jest kiepski.
Lokalne władze muszą więc zakasać rękawy i nie tylko zachęcić nowych przedsiębiorców do lokowania się u nas, ale też zadbać o tych, którzy już są, by stąd nie uciekli. Sposobów - jak się okazuje - jest wiele.
W samym Opolu też idzie katastrofa. Według ratuszowej analizy dwóch aktywnych zawodowo mieszkańców Opola pracuje na jednego mieszkańca po sześćdziesiątce. I chociaż mamy chwilowo dodatni przyrost naturalny to jednak tylko efekt wyżu demograficznego. Za parę lat zacznie się zjazd w dół.
Starzenie się społeczeństwa to problem w całej Europie. Podniósł się wiek kobiet, które rodzą pierwsze dziecko. Do tego jest więcej rozwodów i nieformalnych związków, co nie sprzyja przyrostowi naturalnemu. Rodzina z jednym dzieckiem staje się standardem.
Ale co jeszcze gorsze - zdaniem urzędników ratusza - na przyrost naturalny nie mają oni żadnego wpływu. Bo ich zdaniem mitem jest przekonanie, że płacenie za rodzenie dzieci, np. w postaci becikowego, może zwiększyć przyrost naturalny.
Nie wspominają, czy tańsze przedszkola i żłobki, lepszy do nich dostęp, bonusy dla rodzin wielodzietnych w postaci np. darmowej komunikacji miejskiej są rozwiązaniem.
Uznając, że to najpilniejszy problem w regionie, determinujący wszystko inne, chcieliśmy usłyszeć, jaki pomysł mają lokalni politycy, kandydaci do samorządów. Wspólnie z "Radiem Opole" zapytamy w następnym tygodniu o to liderów list do sejmiku województwa opolskiego, a także kandydatów na prezydenta Opola.
Cykl tych rozmów i debat postanowiliśmy zatytułować sparafrazowaną nazwą programu urzędu marszałkowskiego - "Opolskie, dlaczego tu nie zostaję".
Nim jednak przedstawimy Państwu ich głosy, proponujemy kilka spostrzeżeń obserwatorów życia w mieście i w regionie.
Co zrobić, by nas nie ubywało, mówią nam: socjolog dr Danuta Berlińska, ekonomista dr Witold Potwora oraz psycholog dr Tomasz Grzyb.
Kiedyś pewien znajomy Niemiec, mieszkający w okolicy Stuttgartu, powiedział, że lubi jeździć do Polski, bo tu jest tak dużo młodzieży, a w jego okolicy takich widoków nie ma. Są tylko starsi ludzie spacerujący z pieskami.
Ale prof. Robert Rauziński już kilka miesięcy temu alarmował, że do 2030 roku zmaleje liczba mieszkańców naszego województwa, za to wzrośnie dramatycznie rozdział między tymi, którzy żyją po europejsku, a tymi, którzy czują się ze społeczeństwa wykluczeni - biednymi, starszymi i schorowanymi, niepełnosprawnymi, samotnymi.
- Burmistrzowie, wójtowie, prezydenci już powinni myśleć o zagrożeniu i wypracować lokalną, regionalną politykę społeczną, która by je ograniczała. Potrzebne nam regionalne rozwiązanie problemów - grzmi naukowiec i podkreśla, że przede wszystkim ludziom tutaj potrzebna jest dobra praca. Tymczasem napływ inwestorów do województwa jest kiepski.
Lokalne władze muszą więc zakasać rękawy i nie tylko zachęcić nowych przedsiębiorców do lokowania się u nas, ale też zadbać o tych, którzy już są, by stąd nie uciekli. Sposobów - jak się okazuje - jest wiele.
W samym Opolu też idzie katastrofa. Według ratuszowej analizy dwóch aktywnych zawodowo mieszkańców Opola pracuje na jednego mieszkańca po sześćdziesiątce. I chociaż mamy chwilowo dodatni przyrost naturalny to jednak tylko efekt wyżu demograficznego. Za parę lat zacznie się zjazd w dół.
Starzenie się społeczeństwa to problem w całej Europie. Podniósł się wiek kobiet, które rodzą pierwsze dziecko. Do tego jest więcej rozwodów i nieformalnych związków, co nie sprzyja przyrostowi naturalnemu. Rodzina z jednym dzieckiem staje się standardem.
Ale co jeszcze gorsze - zdaniem urzędników ratusza - na przyrost naturalny nie mają oni żadnego wpływu. Bo ich zdaniem mitem jest przekonanie, że płacenie za rodzenie dzieci, np. w postaci becikowego, może zwiększyć przyrost naturalny.
Nie wspominają, czy tańsze przedszkola i żłobki, lepszy do nich dostęp, bonusy dla rodzin wielodzietnych w postaci np. darmowej komunikacji miejskiej są rozwiązaniem.
Uznając, że to najpilniejszy problem w regionie, determinujący wszystko inne, chcieliśmy usłyszeć, jaki pomysł mają lokalni politycy, kandydaci do samorządów. Wspólnie z "Radiem Opole" zapytamy w następnym tygodniu o to liderów list do sejmiku województwa opolskiego, a także kandydatów na prezydenta Opola.
Cykl tych rozmów i debat postanowiliśmy zatytułować sparafrazowaną nazwą programu urzędu marszałkowskiego - "Opolskie, dlaczego tu nie zostaję".
Nim jednak przedstawimy Państwu ich głosy, proponujemy kilka spostrzeżeń obserwatorów życia w mieście i w regionie.
Co zrobić, by nas nie ubywało, mówią nam: socjolog dr Danuta Berlińska, ekonomista dr Witold Potwora oraz psycholog dr Tomasz Grzyb.
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Opolskie, dlaczego tutaj nie zostaję?
svatopluk
31.10.10, 20:28
wydaje mi sie ze glownym problemem jest brak mozliwosci zawodowych.i to szczegolnie tych dla bardziej ambitnych.i dlatego nie mamy tez zadnej regionalnej elity ktora by bazowala n tych »
-
Ale fanzolicie, ojej !
fyrlok
31.10.10, 22:32
Problem tego nibywoj. jest, ze >>>nie ma duszy<<< - a nie (tylko) o "kielbase" idzie.Wazny jest tez "pokarm duchowy", psychologia, "przytulnosc", familijnosc.Chcemy »
-
M.in. dlatego :
mr.superlatywny
04.11.10, 15:35
forum.gazeta.pl/forum/w,65,118306555,,Pelnomocnik_marszalka_juz_skazany_za_oszustwa.html?v=2»




