Niemodlin chce przejąć opolski PKS
2010-09-30
, aktualizacja: 30.09.2010 21:47
Rada miasta Niemodlina przyjęła w czwartek uchwałę o przystąpieniu do związku międzygminnego, który miałby przejąć opolski PKS. Czy ponad 100 autobusów, z ponad 230 osobową załogą i atrakcyjne tereny w centrum Opola przejmie sąsiednie miasto?
ZOBACZ TAKŻE
- Opolski PKS idzie pod młotek (30-11-10, 18:54)
- PKS Opole pod młotek (28-09-10, 23:00)
- Ultimatum ministra wobec PKS-u Opole (04-08-10, 18:00)
- Opole znów chce PKS (29-06-10, 18:59)
W czwartek upłynął termin, w którym ministerstwo skarbu czekało na decyzje samorządów w sprawie przejęcia opolskiego PKS-u. Nieoczekiwanie uchwałę w sprawie zawiązania związku i skomunalizowania go przyjął Niemodlin. - Przemawiały za tym dwie rzeczy: interes społeczny i ekonomiczny. Mamy 27 miejscowości, musimy dowozić dzieci, młodzież do szkoły, ludzi do pracy. Po drugie PKS Opole ma konkretną wartość materialną - mówi Mirosław Stankiewicz, burmistrz Niemodlina. - Zresztą prędzej czy później i tak będziemy musieli zmierzyć się z problem transportu na swoim terenie - dodaje nawiązując do projektu ustawy o transporcie zbiorowym przyjętym przez rząd. Zgodnie z nim to samorządy będą odpowiedzialne za zapewnienie transportu zbiorowego na swoim terenie.
Uchwała nie przesądza jeszcze o przejęciu spółki. W ministerstwie skarbu usłyszeliśmy, że sam Niemodlin tego zrobić nie może. Zgodnie z przepisami w skomunalizowaniu spółki musi wziąć udział samorząd, na terenie którego dana spółka ma siedzibę. W przypadku opolskiego PKS - jest to miasto Opole, albo samorząd województwa. Miasto Opole, które już kilkakrotnie zmieniało zdanie w sprawie przejęcia PKS, musi sprawę przeanalizować. - Prezydent był zainteresowany w uczestniczeniu w związku, ale nie jako jego lider, czy człon go powołujący - mówił rzecznik prezydenta Mirosław Pietrucha.
Burmistrz Stankiewicz chce razem z prezesem opolskiego PKS-u pojechać do ministerstwa skarbu. - Jeśli okaże się, że Opole nie chce wejść do związku, a opolski adres spółki będzie przeszkodą w przejęciu PKS-u, to być może trzeba będzie po prostu zmienić adres opolskiego PKS-u - zastanawia się Stankiewicz. Liczy także, że mniejsze gminy, które zastanawiały się nad przystąpieniem do związku, teraz ten krok uczynią. - Taki związek powinien być otwarty - mówi.
Stankiewicz nie obawia się także, że prowadzenie spółki obciąży budżet samorządów. - Dotychczas przewoźnik dobrze sobie radził, nie widzę więc powodów, by teraz miało być inaczej.
Przypomnijmy, że ministerstwo Skarbu Państwa dało samorządom prawo do skomunalizowania PKS-ów. W przypadku braku chętnych, spółka ma zostać sprywatyzowana. Oprócz opolskiego PKS-u do wzięcia w naszym województwie było kilka innych. Zostały one przejęte przez samorządy. Największy kłopot był z opolskim, choć jest największy i ma największą wartość. Jego przejęcia odmówiło starostwo opolskie, potem Opole, mimo że niemal było to ustalone z marszałkiem, który usilnie do tego namawiał prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego. Potem pojawił się pomysł, by to 11 gmin powiatu opolskiego zawiązało związek i przejęło spółkę. Wysłały list intencyjny w sprawie komunalizacji PKS-u do ministra skarbu. Ten dał samorządom czas do końca września. Większość gmin z pomysłu zawiązania związku wycofała się.
Wartość majątku opolskiego PKS-u szacowana jest na 14-18 mln zł, zatrudnia około 230 osób. PKS posiada także kilka hektarów atrakcyjnych terenów w samym centrum miasta oraz warsztaty, myjnie i stację benzynową.
Uchwała nie przesądza jeszcze o przejęciu spółki. W ministerstwie skarbu usłyszeliśmy, że sam Niemodlin tego zrobić nie może. Zgodnie z przepisami w skomunalizowaniu spółki musi wziąć udział samorząd, na terenie którego dana spółka ma siedzibę. W przypadku opolskiego PKS - jest to miasto Opole, albo samorząd województwa. Miasto Opole, które już kilkakrotnie zmieniało zdanie w sprawie przejęcia PKS, musi sprawę przeanalizować. - Prezydent był zainteresowany w uczestniczeniu w związku, ale nie jako jego lider, czy człon go powołujący - mówił rzecznik prezydenta Mirosław Pietrucha.
Burmistrz Stankiewicz chce razem z prezesem opolskiego PKS-u pojechać do ministerstwa skarbu. - Jeśli okaże się, że Opole nie chce wejść do związku, a opolski adres spółki będzie przeszkodą w przejęciu PKS-u, to być może trzeba będzie po prostu zmienić adres opolskiego PKS-u - zastanawia się Stankiewicz. Liczy także, że mniejsze gminy, które zastanawiały się nad przystąpieniem do związku, teraz ten krok uczynią. - Taki związek powinien być otwarty - mówi.
Stankiewicz nie obawia się także, że prowadzenie spółki obciąży budżet samorządów. - Dotychczas przewoźnik dobrze sobie radził, nie widzę więc powodów, by teraz miało być inaczej.
Przypomnijmy, że ministerstwo Skarbu Państwa dało samorządom prawo do skomunalizowania PKS-ów. W przypadku braku chętnych, spółka ma zostać sprywatyzowana. Oprócz opolskiego PKS-u do wzięcia w naszym województwie było kilka innych. Zostały one przejęte przez samorządy. Największy kłopot był z opolskim, choć jest największy i ma największą wartość. Jego przejęcia odmówiło starostwo opolskie, potem Opole, mimo że niemal było to ustalone z marszałkiem, który usilnie do tego namawiał prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego. Potem pojawił się pomysł, by to 11 gmin powiatu opolskiego zawiązało związek i przejęło spółkę. Wysłały list intencyjny w sprawie komunalizacji PKS-u do ministra skarbu. Ten dał samorządom czas do końca września. Większość gmin z pomysłu zawiązania związku wycofała się.
Wartość majątku opolskiego PKS-u szacowana jest na 14-18 mln zł, zatrudnia około 230 osób. PKS posiada także kilka hektarów atrakcyjnych terenów w samym centrum miasta oraz warsztaty, myjnie i stację benzynową.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





