Naturalny i "skuteczny" sposób walki z rakiem poznasz na wykładach w salach UO

Anita Dmitruczuk
2010-09-27 , aktualizacja: 27.09.2010 19:53
A A A Drukuj
List otwarty przeciwko wykładowi dr. George'a Ashkara na Uniwersytecie Opolskim wystosowali m.in. psycholodzy i onkolodzy. Wykład odbył się w maju, list z dwustoma podpisami dotarł na uczelnię w sierpniu. Na odpowiedź autorzy listu czekają do dziś.
Strona internetowa o metodzie leczenia dra George'a Ashkara
Strona internetowa o metodzie leczenia dra George'a Ashkara
Spotkanie odbyło się w sali Instytutu Psychologii UO w maju. Dr Ashkar ma tytuł naukowy w dziedzinie fizyki. Twierdzi, że zna metodę walki z rakiem, która daje 100 proc. skuteczności. I nie ma żadnych skutków ubocznych.

- Dawanie ludziom nadziei na to, że jest gwarancja, że wygra się z rakiem, jest najbardziej perfidną działalnością z możliwych - oburza się psycholog dr Tomasz Witkowski, autor listu otwartego. - Chorzy szukają pozamedycznych metod, a kiedy trafiają w końcu do onkologa, jest już często za późno, żeby im pomóc. Gdyby ktoś wynalazł lek na raka, dowiedzielibyśmy się o tym z najbliższego rozdania Nobli. Dla tego typu znachorstwa nie ma miejsca na uczelni wyższej - podkreśla dr Witkowski, który list otwarty napisał do spółki z onkologiem dr. Maciejem Zatońskim, a pod słowami oburzenia podpisało się ok. 200 osób, m.in. naukowców, psychologów, lekarzy.

Spotkanie, chociaż odbyło się na uniwersytecie, nie było jednak organizowane przez nikogo z uczelni. Salę w Instytucie Psychologii na komercyjnych zasadach wynajęło Stowarzyszenie Profilaktyki Zdrowotnej działające w Opolu i prowadzone przez byłego studenta UO.

- Nigdy nie namawiałem nikogo do porzucenia konwencjonalnych metod leczenia, a jeżeli ktoś się na to decyduje, to jest jego decyzja i ma do niej prawo. Podobnie do tego, żeby posłuchać o innych metodach leczenia. To, że spotkanie odbyło się na uniwersytecie, było spowodowane po prostu tym, że nigdzie indziej nie mogłem na ten termin wynająć sali - mówi Przemysław Ornatowski, szef stowarzyszenia.

Władze Instytutu Psychologii podkreślają natomiast, że ze spotkaniem, mimo że odbyło się w jego murach, nie miały nic wspólnego: „Instytut Psychologii nie był organizatorem tego przedsięwzięcia, nie wspiera go też swoim autorytetem ani nie był gwarantem stricte naukowego charakteru wystąpienia prelegenta. UO wynajął jedynie salę dydaktyczną oficjalnie działającemu stowarzyszeniu. Powszechnie dostępne informacje nie czyniły najemcy »podejrzanym «, temat prelekcji (profilaktyka zdrowotna) również nie budzi podejrzeń. Dokładniejsze sprawdzanie wiarygodności (np. wgląd w treść prelekcji przed jej wygłoszeniem) zbytnio kojarzy mi się z cenzurą prewencyjną, dlatego nie jestem i nie będę entuzjastą wykorzystywania tego typu form weryfikacji potencjalnych najemców” - napisał dyrektor Instytutu Psychologii prof. Andrzej Szmajke w oświadczeniu przysłanym do redakcji. Dodał też, że nie zamierza już stowarzyszeniu wynajmować sal, ale trudno mu sobie wyobrazić „dostępne uniwersytetowi i zgodne z elementarnymi zasadami demokratycznego życia społecznego stuprocentowo skuteczne środki, które mogłyby nas ustrzec przed podobnymi incydentami w przyszłości”

Dr. Witkowskiego takie tłumaczenie jednak nie przekonuje. - Spotkanie odbyło się na uczelni wyższej. Gdyby ktoś wynajął salę UO, by uprawiać tam prostytucję, też nikt nie sprawdziłby, co tam się dzieje? - pyta.

Uczelnia jednak przede wszystkim czuje się w tej sprawie ofiarą, a od dr. Witkowskiego, który nie sprawdził, kto był organizatorem spotkania, zanim wystosował list otwarty, domaga się przeprosin. Dr Witkowski z kolei jest oburzony przede wszystkim tym, że pomimo iż pod listem podpisało się ok. 200 osób, przez prawie dwa miesiące nie doczekał się on odpowiedzi.

Została ona sporządzona dopiero wtedy, gdy sprawą zainteresowała się "Gazeta".

- List trafił do rektoratu w sierpniu i od razu został przekierowany do Instytutu Psychologii. Sierpień zwyczajowo jest miesiącem wolnym od pracy, stąd tak długi okres oczekiwania na odpowiedź. Odpowiedź na ten list zaproponowana przez Instytut Psychologii trafi na pewno niebawem do pani rektor i zostanie przesłana do autorów listu - zapewnia Marcin Miga, rzecznik uniwersytetu.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Jesteśmy na Facebooku