Prokuratura bada, czy powódź w Koźlu to przestępstwo
2010-09-13
, aktualizacja: 13.09.2010 20:23
Opolska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie majowej powodzi. Zbada, czy zalanie Koźla nie było efektem złych decyzji urzędników, a tym samym, czy nie doszło do przestępstwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Uciekną nam miliony dla rolników - powodzian? (11-10-10, 20:33)
- Złożyli pozew zbiorowy [WIDEO] (06-09-10, 11:01)
- Koźle - Zalani z kilku stron (19-05-10, 21:33)
- Śledztwo prowadzone jest w sprawie nadużycia funkcji przez władze miasta - mówi Artur Jończyk, szef Prokuratury Rejonowej w Opolu. Urzędnicy zdaniem prokuratury mogli przez niedopełnienie obowiązków nieumyślnie doprowadzić do wyrządzenia szkody. - Oraz sprowadzenia niebezpiecznych zdarzeń, które zagrażały życiu mieszkańców. Po analizie materiałów uznaliśmy, że należy podjąć śledztwo w celu wyjaśnienia tej sprawy - dodaje prokurator
Chodzi o majową powódź. Mieszkańcy Koźla, Kobylic, Ciska i Lancmierza zarzucają władzom miasta, że w skutek ich błędnych decyzji zostali zalani. Głównie przez ustawienie szandarów [blaszanych zabezpieczeń podnoszących wysokość wałów przyp. red.] na Odrze w Kędzierzynie. W efekcie woda spiętrzyła się i mieszkańcy obrzeży miasta mieli u siebie wyższą falę. Władze tłumaczą, że woda i tak zalałaby te miejscowości. Zresztą od tamtej strony wpływała do miasta, a dzięki szandarom udało się uratować centrum, gdzie znajduje się szpital, klinika i placówki oświatowe.
- Spodziewaliśmy się takiej decyzji prokuratury. Niemniej bardzo nas ona cieszy, bo do tej pory mogliśmy być postrzegani jako grupa krzykaczy. Teraz, gdy prokuratura podzieliła nasze poglądy, będziemy traktowani poważniej przez władze miasta - ocenia Kazimierz Krzynówiek, przedstawiciel zalanych mieszkańców.
- Nie dostaliśmy jeszcze żadnego pisma z prokuratury. Ale spokojnie czekamy do czasu wyjaśnienia sprawy - mówi Andrzej Kopacki, rzecznik prezydenta Kędzierzyna-Koźla. Podobnie komentuje sprawę rzecznik starosty Adam Lecibil. - Ze spokojem czekamy na rozwój wypadków - przyznaje.
W ubiegłym tygodniu 131 mieszkańców złożyło w tej sprawie pozew zbiorowy do Sądu Okręgowego w Opolu. Na razie domagają się oni ustalenia, kto był odpowiedzialny za podjęte decyzje: starosta czy prezydent miasta. Potem będą się domagali odszkodowań.
Chodzi o majową powódź. Mieszkańcy Koźla, Kobylic, Ciska i Lancmierza zarzucają władzom miasta, że w skutek ich błędnych decyzji zostali zalani. Głównie przez ustawienie szandarów [blaszanych zabezpieczeń podnoszących wysokość wałów przyp. red.] na Odrze w Kędzierzynie. W efekcie woda spiętrzyła się i mieszkańcy obrzeży miasta mieli u siebie wyższą falę. Władze tłumaczą, że woda i tak zalałaby te miejscowości. Zresztą od tamtej strony wpływała do miasta, a dzięki szandarom udało się uratować centrum, gdzie znajduje się szpital, klinika i placówki oświatowe.
- Spodziewaliśmy się takiej decyzji prokuratury. Niemniej bardzo nas ona cieszy, bo do tej pory mogliśmy być postrzegani jako grupa krzykaczy. Teraz, gdy prokuratura podzieliła nasze poglądy, będziemy traktowani poważniej przez władze miasta - ocenia Kazimierz Krzynówiek, przedstawiciel zalanych mieszkańców.
- Nie dostaliśmy jeszcze żadnego pisma z prokuratury. Ale spokojnie czekamy do czasu wyjaśnienia sprawy - mówi Andrzej Kopacki, rzecznik prezydenta Kędzierzyna-Koźla. Podobnie komentuje sprawę rzecznik starosty Adam Lecibil. - Ze spokojem czekamy na rozwój wypadków - przyznaje.
W ubiegłym tygodniu 131 mieszkańców złożyło w tej sprawie pozew zbiorowy do Sądu Okręgowego w Opolu. Na razie domagają się oni ustalenia, kto był odpowiedzialny za podjęte decyzje: starosta czy prezydent miasta. Potem będą się domagali odszkodowań.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





