Trzeba wyciszenia i dialogu w sprawie krzyża

Rozmawiała Joanna Pszon
2010-08-12 , aktualizacja: 12.08.2010 18:52
A A A Drukuj
- Trzeba nam teraz wyciszenia. Nie zamiecenia czegoś pod dywan, ale wyciszenia emocji przed szczerą rozmową i dialogiem o tym, co stało się pod krzyżem, i co będzie dalej - uważa ks. Krzysztof Faber, szef Radia Plus w Opolu.
Ksiądz Krzysztof Faber
Fot. Michał Grocholski / Agencja Gazeta
Ksiądz Krzysztof Faber
Kilka dni temu poseł SLD Tomasz Garbowski mówił nam, że trzeba bronić laickości państwa. - Nie walczymy z wiarą i krzyżem, ale nawołujemy do przestrzegania prawa zapisanego w konstytucji, czyli do rozdzielenia państwa i Kościoła - wyjaśniał. Wtórował mu poseł PO, szef tej partii w regionie, Leszek Korzeniowski: - Zaczęliśmy przesadzać z obecnością Kościoła już wszędzie, chyba też tylko u nas w Europie Kościół nie płaci podatków - dorzucał.



Mówi ks. Faber

Joanna Pszon: Pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim protesty, a politycy się kłócą, czy nie oddzielić bardziej państwa od Kościoła.

Ks. Krzysztof Faber, dyrektor Radia Plus w Opolu: - Nie spodziewałem się, że taka sytuacja będzie miała miejsce podczas uroczystości, w trakcie której krzyż miał być przeniesiony do kościoła św. Anny. Myślałem, że scenariusz będzie taki, jak zapisano w uzgodnieniach. Tymczasem nie został oddany. Szkoda, że tak się nie stało. Krzyż nie może być używany do tego, by dzielić ludzi. Wręcz przeciwnie: on ma ludzi łączyć.

Opolski poseł SLD Tomasz Garbowski uważa, że to wina Kościoła, bo zamiast kapelanów miał wysłać biskupów, którzy by swym autorytetem wpłynęli na obrońców krzyża i wówczas wszystko skończyłoby się powodzeniem.

- Przede wszystkim Kościół nie jest stroną w tym sporze. Wysłani zostali kapelani harcerscy, niemniej apel wystosowała również kuria metropolitalna warszawska, a ks. arcybiskup Kazimierz Nycz w ten sam dzień wypowiadał się, że krzyż nie ma być tym symbolem, który dzieli, ale - co jest w ukryte w jego sensie - ma nas wszystkich połączyć. Troska Kościoła zatem była. To przecież kuria warszawska rozmawiała z kancelarią prezydenta, księża byli na miejscu, ale niestety zostali odrzuceni przez zebranych tam ludzi. Pan Garbowski mówi, że obecność biskupów rozwiązałaby problem, a ja śmiem twierdzić, że ci ludzie może i biskupa by nie posłuchali... Jeśli byli tak bardzo sytuacją podekscytowani, pewnie skończyłoby się tak samo. Dziś więc trzeba wyciszenia. Nie zamiecenia czegoś pod dywan, ale wyciszenia emocji przed szczerą rozmową i dialogiem.

Najgorzej by było, gdyby teraz ten krzyż ktoś próbował stamtąd zabierać siłą. Pomysł, by rozpisać konkurs na tablicę pamiątkową w tym miejscu czy pomnik wydaje się być rozsądny.

Myśli ksiądz, że to rozwiąże sprawę?

- Nie. Myślę, że nadal jacyś ludzie pozostaną niezadowoleni, że będą jakieś komentarze, ale to na dziś najlepszy scenariusz. Bo te wieczorne zebrania, protesty, happeningi na pewno nie zbudują pojednania.

Wręcz radykalizują się poglądy obu stron.

- Z całą pewnością tak.

Pytam bardziej w kontekście politycznym - skoro całe zamieszanie stało się pretekstem do ostrej dość rozmowy o rozdziale państwa od Kościoła.

- Źle jest, kiedy Kościół opowiada się po stronie którejś z partii politycznych. Nie ma tu dwóch zdań. Natomiast Kościół ma prawo i obowiązek wypowiadania się na temat wiary i moralności czy kwestii społecznych zgodnie z katolicką nauką społeczną. To jego święty i niepodważalny obowiązek.

A jeśli chodzi o rozdział z państwem, to jednak - nawet jeśli mamy wątpliwości do danych - ponad 90 procent Polaków podaje się za wierzących (choć różnie bywa z praktykowaniem) i o tym nie możemy zapominać. Człowiek wierzący winien mieć prawo nie tylko prywatnie, ale także publicznie swą wiarę zamanifestować. A jednym z symboli wiary jest właśnie krzyż. Boję się jednak, że sprawa krzyża spod Pałacu Prezydenckiego stała się bardzo upolityczniona, dlatego mówiłem o wyciszeniu. Bez tego rozmowy, do których trzeba usiąść, nie dadzą żadnego rezultatu.

Dlaczego?

- Kiedy krzyż spontanicznie stanął pod pałacem, nikomu nie przeszkadzał. Stał się miejscem solidaryzowania się ze wszystkimi, którzy zginęli w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Motywy, by go postawić, były jednoznaczne: łączyć się w pamięci i modlitwie Polaków. A potem stał się rzeczywistością, która niepotrzebnie zaczęła dzielić ludzi. Upolitycznioną rzeczywistością. Ci, którzy z zewnątrz spoglądają na to wszystko, nie wierzą, jak to możliwe że w tak krótkim czasie coś tak dalece wymknęło się spod kontroli.

Niektórzy księża mówią: brońcie krzyża, inni milczą.

- Obowiązkiem chrześcijanina jest bronić krzyża, to oczywiste. Krzyż ma prawo być obecny nie tylko w sferze prywatnej życia człowieka, m.in. dlatego, że "religijności człowieka nie da się zamknąć". Człowiek religijny, a więc związany z Bogiem, jest związany wtedy, kiedy żyje w rodzinie, ale także wtedy, kiedy uczestniczy w życiu społecznym i ma prawo do tego, by towarzyszył mu święty znak, jakim jest krzyż. Warto tutaj podkreślić, że cywilizacja europejska wyrosła z chrześcijaństwa i tego nie da się wymazać. Jednak - jak powiedział ks. arcybiskup Nycz - nie wolno używać krzyża, by w jakimś sensie swoje ludzkie, nieraz pokręcone cele, osiągnąć przy jego pomocy. A tak się niestety dzieje pod pałacem.

Ksiądz wspomniał o rozmowie, o dialogu, który nas czeka. Czy będzie o tym, co przy okazji krzyża w wypowiedziach polityków wypływa: że za dużo jest Kościoła w życiu publicznym, że koniec z zaczynaniem uroczystości państwowych od mszy, że religia powinna wrócić do sal katechetycznych, że koniec jakichkolwiek przywilejów dla Kościoła...

- To w przypadku polityków naprawdę kwestia pewnych emocji, które muszą opaść, by spokojnie o tym porozmawiać. Nie wyobrażam sobie, by krzyż przestał istnieć w przestrzeni publicznej. Krzyż, który oznacza miłość, jedność, ofiarę, zbawienie i chwałę, który jest symbolem Jezusa Chrystusa.

A postulaty ludzi lewicy są wypowiadane pod to wydarzenie, w celach politycznego marketingu. Kościół przecież nie zmusza do chodzenia na religię, a dyrektorzy szkół mają zapewnić zajęcia z etyki czy filozofii niewierzącym uczniom, i tak przecież się dzieje.

Wierzy ksiądz, że to się wyciszy? Czy aby politycy nie będą jednak wywoływać tych tematów? Wszak idą wybory...

- Pewnie to wróci i trzeba będzie usiąść, by na spokojnie rozmawiać, by relacje państwa i Kościoła wyjaśnić. Moim zdaniem te relacje są poprawne, choć być może pewne środowiska w Kościele czasami mieszają się niepotrzebnie do polityki, ale generalnie Kościół jako taki tego nie czyni.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Trzeba wyciszenia i dialogu w sprawie krzyża mx4 13.08.10, 06:04

    Obawiam się, że do fanatyków sekty tak zwanych Obrońców Krzyża żaden rozsądnyargument kościoła katolickiego nie dotrze, bo oni są po za nim. To cowyprawiają nie ma nic wspólnego z wiarą »

Jesteśmy na Facebooku