Artyści chcą upiększyć Opole
2010-07-28
, aktualizacja: 28.07.2010 19:12
Chcemy zwrócić uwagę na chaos wizualny w mieście, a przy okazji przypomnieć charakter tych miejsc, które zmieniły się w ciągu ostatnich lat, jak Mały Rynek, gdzie niegdyś było kilkanaście starych drzew, a teraz zostało ich tam tylko kilka
ZOBACZ TAKŻE
- Dyskusja o zaniedbanych zakątkach Opola (20-08-10, 19:16)
- Zajączkowska: pl. Sebastiana się marnuje (30-07-10, 22:00)
Tak o swoich zamiarach uatrakcyjnienia przestrzeni w mieście mówiły na wtorkowym spotkaniu z opolanami Magdalena Hlawacz i Aleksandra Janik. Są w gronie sześciu artystów, którzy biorą udział w polsko-czeskim projekcie "Art Opole" prowadzonym przez Galerię Sztuki Współczesnej.
Zauważyły, że przykładem chaosu w Opolu są chociażby reklamy umieszczane na ścianach budynków, często zabytkowych, albo kilka różnych rodzajów okien w jednej kamienicy. - Jednak w naszej zabieganej codzienności jesteśmy znieczuleni na takie rzeczy - przyznały. Dlatego chcą rozmieścić w przestrzeni rysunki, a także wyświetlać animacje i impresyjne zdjęcia.
Z kolei Lucilla Kossowska postanowiła stworzyć i umieścić przy instytucjach kultury specjalne znaki graficzne. - To będą qznaki, czyli znaki kultury. Stworzyłam je przede wszystkim z myślą o młodych ludziach, by łatwiej mogli trafić do miejsc, w których zetkną się z kulturą - wyjaśniła.
Swoje pomysły przybliżyli także goście z czeskiej Opavy. Ji ~ Štencek chce między Wzgórzem Uniwersyteckim a dworcem kolejowym umieścić wielkoformatowe fotomontaże przedstawiające zaułki miasta, które go zaintrygowały. - Chodzi o stworzenie historii danego miejsca, którą każdy widz będzie mógł sobie samodzielnie opowiedzieć - zdradził.
Václav Mina ~k chce ożywić stawek zamkowy. - To miejsce piękne, idealne na spacer, relaks. Szkoda tylko, że wybetonowane, a przez to martwe. Kaczek tam niewiele, rybek nie ma wcale - zauważył. Dlatego chce umieścić tam dwie rzeźby podwieszane na gałęziach drzew wystających nad taflę wody. Jedna będzie ukazywać postać skaczącą do wody na główkę, druga jak baletnica ledwie muskać taflę wody.
Tomáš Valušek pokazał natomiast rzeźbę, która stanie w Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym przy ulicy Reymonta. - To alegoria tego, co się z nami dzieje, gdy przychodzimy na świat, i jak wyglądaliśmy, zanim to się stało - mówił Valušek.
Propozycje artystów zaintrygowały opolan, którzy przyszli na spotkanie w GSW. - To dobrze, że młodzi artyści mają wizję tego, co można w mieście zmienić. Jednak jesteście tylko twórcami, a nie cudotwórcami, sami nie odmienicie oblicza Opola. Musimy o to zadbać my sami, a wasze działanie jest najlepszym impulsem - mówili ludzie.
Krytykowali niektóre rejony miasta, najbardziej okolicę dworca kolejowego otoczonego wszelkiej maści kioskami i straganami czy wybetonowaną okolicę Solarisa, w której próżno szukać roślin wyższych niż niewielkie krzewy. Dostało się też zarządcom i właścicielom kamienic, którzy często nie pilnują tego, by przy okazji prac konserwatorsko-modernizacyjnych zachować ich zabytkowy charakter.
Projekty artystów pojawią się w mieście w czwartek i piątek. W niedzielę zaś ponownie spotkają się oni z mieszkańcami o godzinie 18 w GSW, by podsumować "Art Opole". - Na tym spotkaniu nie może zabraknąć miejskich decydentów. Powinni zobaczyć, jak można ożywić Opole, i brać z twórców przykład - skwitowali opolanie.
Zauważyły, że przykładem chaosu w Opolu są chociażby reklamy umieszczane na ścianach budynków, często zabytkowych, albo kilka różnych rodzajów okien w jednej kamienicy. - Jednak w naszej zabieganej codzienności jesteśmy znieczuleni na takie rzeczy - przyznały. Dlatego chcą rozmieścić w przestrzeni rysunki, a także wyświetlać animacje i impresyjne zdjęcia.
Z kolei Lucilla Kossowska postanowiła stworzyć i umieścić przy instytucjach kultury specjalne znaki graficzne. - To będą qznaki, czyli znaki kultury. Stworzyłam je przede wszystkim z myślą o młodych ludziach, by łatwiej mogli trafić do miejsc, w których zetkną się z kulturą - wyjaśniła.
Swoje pomysły przybliżyli także goście z czeskiej Opavy. Ji ~ Štencek chce między Wzgórzem Uniwersyteckim a dworcem kolejowym umieścić wielkoformatowe fotomontaże przedstawiające zaułki miasta, które go zaintrygowały. - Chodzi o stworzenie historii danego miejsca, którą każdy widz będzie mógł sobie samodzielnie opowiedzieć - zdradził.
Václav Mina ~k chce ożywić stawek zamkowy. - To miejsce piękne, idealne na spacer, relaks. Szkoda tylko, że wybetonowane, a przez to martwe. Kaczek tam niewiele, rybek nie ma wcale - zauważył. Dlatego chce umieścić tam dwie rzeźby podwieszane na gałęziach drzew wystających nad taflę wody. Jedna będzie ukazywać postać skaczącą do wody na główkę, druga jak baletnica ledwie muskać taflę wody.
Tomáš Valušek pokazał natomiast rzeźbę, która stanie w Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym przy ulicy Reymonta. - To alegoria tego, co się z nami dzieje, gdy przychodzimy na świat, i jak wyglądaliśmy, zanim to się stało - mówił Valušek.
Propozycje artystów zaintrygowały opolan, którzy przyszli na spotkanie w GSW. - To dobrze, że młodzi artyści mają wizję tego, co można w mieście zmienić. Jednak jesteście tylko twórcami, a nie cudotwórcami, sami nie odmienicie oblicza Opola. Musimy o to zadbać my sami, a wasze działanie jest najlepszym impulsem - mówili ludzie.
Krytykowali niektóre rejony miasta, najbardziej okolicę dworca kolejowego otoczonego wszelkiej maści kioskami i straganami czy wybetonowaną okolicę Solarisa, w której próżno szukać roślin wyższych niż niewielkie krzewy. Dostało się też zarządcom i właścicielom kamienic, którzy często nie pilnują tego, by przy okazji prac konserwatorsko-modernizacyjnych zachować ich zabytkowy charakter.
Projekty artystów pojawią się w mieście w czwartek i piątek. W niedzielę zaś ponownie spotkają się oni z mieszkańcami o godzinie 18 w GSW, by podsumować "Art Opole". - Na tym spotkaniu nie może zabraknąć miejskich decydentów. Powinni zobaczyć, jak można ożywić Opole, i brać z twórców przykład - skwitowali opolanie.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos



