Polityczka chce być prezydentką

Rozmawiała Joanna Pszon
2010-07-13 , aktualizacja: 13.07.2010 21:13
A A A Drukuj
Violetta Porowska od wczoraj jest oficjalnym kandydatem PiS-u na prezydenta Opola. - 13 lat działam w sferze administracji i samorządu, pełniłam kilka menedżerskich funkcji. Uważam, że to pozwala mi ubiegać się o to stanowisko - uważa.
Poseł Klosowski oficjalnie przedstawił Violettę Porowską jako kandydatkę na prezydenta
Fot. Rafał Mielnik / AG
Poseł Klosowski oficjalnie przedstawił Violettę Porowską jako kandydatkę na prezydenta




Szef PiS-u Sławomir Kłosowski, prezentując tę kandydaturę, wspomniał o badaniach sondażowych partii, według których Porowska ma szansę zdobyć taki wynik, by powalczyć w drugiej turze. Ale jaki to wynik, już nie chciał powiedzieć, zasłaniając się niepamięcią.

Poinformował także, że Porowska od wczoraj ma za sobą ludzi, którzy tworzyli wcześniej honorowy komitet Jarosława Kaczyńskiego na Opolszczyźnie. Teraz będą komitetem obywatelskim pod jej przewodnictwem.



Mówi kandydatka PiS-u:

Joanna Pszon: Dlaczego Pani partia nie pracowała na Pani kandydaturę przez cztery lata?

Violetta Porowska: Nie jestem kandydatką wyciągniętą z kapelusza. Nie uważam też, żeby należało prowadzić kampanie wyborczą przez cztery lata, bo w polityce wszystko szybko się dzieje i nikt nie ma monopolu. Sondaże odnośnie tego, kto będzie najlepszym kandydatem na prezydenta Opola, były robione w mojej partii już w lutym, więc to nie jest działanie na ostatnią chwilę. A samo kandydowanie jest w moim odczuciu nagrodą za aktywność.

Pani zamierza być nie prezydentem, a prezydentką?

- To moja słabość do żeńskich końcówek w języku polskim. Bardzo często używam słowa "prezydentka", bo skoro są żeńskie formy, to ich używajmy. To - nie ukrywam - także mój ukłon w stronę wskazywania kobiecej roli w męskich zawodach.

Jest Pani feministką?

- Jestem. Ale mój feminizm to pokazywanie w jak najlepszym wymiarze pracy kobiet i równych praw kobiet, współpraca kobieca. Nie ma to nic wspólnego z rugowaniem mężczyzn, z nienawiścią do mężczyzn, tylko z rzetelnym pokazywaniem roli kobiet w świecie i prawem kobiet do realizowania się w takiej roli życiowej, jaką sobie wymarzą. Czy to odpowiedzialnej za dom i rodzinę, która z pełnym szacunkiem - także finansowym - będzie mogła to robić, czy też bizneswomanki lub polityczki. Bo feministki to niekoniecznie te, które chcą odciągnąć kobiety od dbania o dom, dzieci i męża.

Co ostatnio Pani wymyśliła?

- Udało mi się w tym roku stworzyć kobiecy Lions Club. Jest tam 25 fajnych dziewczyn. Postanowiłyśmy pomagać tym, które są w trudnej sytuacji życiowej albo mają jakiś fajny pomysł na siebie, ale nie wiedzą, skąd wziąć wsparcie na jego realizację. Chcemy też przeprowadzić taki projekt pod nazwą "Przy kawie o biznesie", by wspierać kobiety w biznesowym myśleniu. Byłyby to raz na miesiąc spotkania z kobietami, które wiele osiągnęły lub znają biznesowe mechanizmy. Rozmawiałam z już z panią Henryką Bochniarz, by była naszym pierwszym gościem.

Rozumiem, że jest Pani za parytetami?

- Jestem. Uważam, że skoro kobiety stanowią ponad połowę społeczeństwa, to jeżeli im się nie ułatwi startu do ciał decyzyjnych, to w sposób ewolucyjny nastąpi to bardzo późno, za późno.

Kongres Kobiet Polskich mówi też o bezpłatnym dostępie do in vitro...?

- A ja uważam, że to zupełnie prywatna sprawa sumienia.

Mniejszości seksualne...

- Z wielkim szacunkiem podchodzę do inności, nie jest to jednak moim zdaniem jakaś priorytetowa sprawa w polityce lokalnej.

To co jest priorytetem w polityce lokalnej?

- Gospodarka, infrastruktura, to, co podnosi naszą jakość życia.

To nowy autobus czy dofinansowanie Muzeum Polskiej Piosenki?

- Jaki nowy autobus? O czym my mówimy? Dla przykładu: mamy 2 mln zł dywidendy z ECO rocznie, wycena ECO to 250 mln, gdybyśmy to dali na lokatę, to z 10 proc. rocznie mamy 25 mln zł, z którymi możemy coś zrobić. A tak bierzemy kredyty. To nie jest gospodarne moim zdaniem.

Czyli Pani sprzedaje ECO?

- Nie od razu. Ale rozważę to. Być może część udziałów?

Oficer rowerowy w mieście?

- Na sto procent. Nawet poszłabym dalej, oficer dla osób niezmotoryzowanych.

Dlaczego Pani jako radna nie złożyła takiego wniosku?

- Bo na 100 naszych wniosków budżetowych nie przeszedł żaden. To nie ma sensu. Tym bardziej że jest rok wyborczy. Po co mamy się z naszych pomysłów "wypstrykiwać"?

Ale Pani oczkiem w głowie byłoby Muzeum Polskiej Piosenki?

- Jednym z oczek. Ale na tysiąc procent - byłoby. Uważam, że niewykorzystywanie szansy pt. Muzeum Polskiej Piosenki jest grzechem zaniechania. Pani dyrektor jest osobą hamującą rozwój tego przedsięwzięcia, to jest oczywiste.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Polityczka chce być prezydentką mamatylda2 14.07.10, 10:34

    Wyborcza juz powinna zacząc mysleć o rozkładówce, w celu zamieszczania zdjęć p.Violetty. Lepsze to niz rozkładanie kolejnych instytucji.»

  • Polityczka chce być prezydentką moharp 14.07.10, 14:49

    Wolą tę Panią. Może nie będzie lepiej, ale przynajmniej sympatyczniej, a może śmieszniej.»

Jesteśmy na Facebooku