Pogrzeb dr Dariusza Ratajczaka

żbik, usz
2010-06-22 , aktualizacja: 22.06.2010 12:54
A A A Drukuj
Najbliższa rodzina i znajomi pożegnało dziś na cmentarzu w Opolu dr Dariusza Ratajczaka, byłego historyka Uniwersytetu Opolskiego.

Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
- Pan jest Miłosierdziem i pamięć o tym pozwala nam przetrwać ból i stratę, po odejściu bliskiej nam osoby. Zwłaszcza gdy śmierć zabiera nagle, sięga po ludzi młodych - mówił podczas pogrzebu ksiądz Józef Tarnawa.

Przypomnijmy, że w ub. tydzień temu w samochodzie na parkingu jednego z centrów handlowych w Opolu znaleziono zwłoki Dariusza Ratajczaka. Były w zaawansowanym stadium rozkładu, identyfikacja ciała była bardzo trudna. Znalezione przy nim dokumenty wskazywały, że to dr Ratajczak. W zeszłą środę krewni rozpoznali go po cechach charakterystycznych. Później potwierdzono jeszcze jego tożsamość na podstawie odcisków palców.

Wciąż jednak nie wiadomo, jak doszło do śmierci Dariusza Ratajczaka. Policja sprawdza, jak długo zwłoki leżały w samochodzie, przeglądane są filmy z monitoringu centrum handlowego.

Przypomnijmy, że Dariusz Ratajczak przez 11 lat był pracownikiem Uniwersytetu Opolskiego. W 2000 r. komisja dyscyplinarna zwolniła go z zakazem powrotu do zawodu nauczyciela akademickiego przez trzy lata. Była to kara za publikację wydaną własnym sumptem pt. "Tematy niebezpieczne", w której m.in. referował poglądy rewizjonistów Holocaustu, mieszając je ze swoimi. Raz pisał "rewizjoniści uważają", a raz od siebie.

Po ukazaniu się książki i ujawnieniu jej treści przez "Gazetę" ostro zaprotestowało Muzeum Auschwitz-Birkenau. Prof. Władysław Bartoszewski nazwał książkę "hańbieniem narodu polskiego".

Prokuratura oskarżyła Dariusza Ratajczaka o kłamstwo oświęcimskie. W czerwcu 2002 r. sąd prawomocnie uznał go za kłamcę, ale ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu postępowanie przeciw niemu umorzył.

Podziel się

  • 90 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Jesteśmy na Facebooku