Policja prawdopodobnie znalazła ciało b. historyka UO
2010-06-16
, aktualizacja: 15.06.2010 18:56
Policja podejrzewa, że zmarłym mężczyzną, którego znaleziony w piątek w samochodzie pod Karolinką jest najprawdopodobniej Dariusz Ratajczak, były historyk UO, uznany przed laty za kłamcę oświęcimskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Zatrucie alkoholowe przyczyną śmierci dra Ratajczaka (05-07-10, 15:32)
- Zidentyfikowano ciało dr. Ratajczaka (21-06-10, 01:00)
- Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną śmierci dra Ratajczaka (17-06-10, 14:37)
- Pod Karolinką znaleziono ciało byłego pracownika UO (16-06-10, 16:12)
- Kłamca nie ma już siły [REPORTAŻ] (16-06-10, 02:00)
- Żeby potwierdzić to na sto procent, trzeba będzie przeprowadzić badania genetyczne, bowiem ciało było w stadium zaawansowanego rozkładu - mówi nam jeden z policjantów, pragnący zachować anonimowość.
Nie wiadomo, jak długo leżało w aucie. Na stan zwłok miały na pewno wpływ upały, które trwały przez ostatni tydzień. Nieoficjalnie wiemy, że w samochodzie znaleziono dokumenty Dariusza Ratajczaka oraz że to było to renault kangoo, którym się poruszał, a w ostatnim czasie prawdopodobnie nawet w nim mieszkał.
Być może już dziś przeprowadzona zostanie identyfikacja przez krewnych. - Trudno powiedzieć, czy to ostatecznie rozwiąże wątpliwości dotyczące tożsamości mężczyzny. W najgorszym przypadku potrzebne będą badania DNA - oceniają policjanci.
Według policji mało prawdopodobna jest wersja, by były naukowiec padł ofiarą morderstwa. Przyczyny śmierci znane będą jednak dopiero po sekcji zwłok.
Przypomnijmy, że Dariusz Ratajczak przez 11 lat był pracownikiem Uniwersytetu Opolskiego. W 2000 r. uczelniana komisja dyscyplinarna zwolniła go dyscyplinarnie z pracy z zakazem powrotu do zawodu nauczyciela przez trzy lata za publikację "Tematy niebezpieczne". Podawał w niej w wątpliwość zabijanie ludzi w komorach gazowych w Auschwitz.
W czerwcu 2002 r. sąd prawomocnie uznał Ratajczaka za winnego tzw. kłamstwa oświęcimskiego, jednak ze względu na niską szkodliwość społeczną postępowanie przeciw niemu umorzył.
Później przez lata dr Ratajczak żył na uboczu życia publicznego i naukowego. Publikował w prawicowych pismach - "Myśli Polskiej", "Najwyższym Czasie", a ostatnio w wydawanym we Wrocławiu miesięczniku "Opcja na prawo". Na stronie internetowej pisma znajdują się dwa jego teksty, ostatni z 3 maja.
W ostatnich dniach nikt nie miał z nim kontaktu. W jednym z wydawnictw, dla których pisał, dowiedzieliśmy się, że miał być w Szwecji. Od innej osoby blisko z nim związanej - że w maju miał wyjechać do Belgii bądź Holandii. Nie skontaktował się telefonicznie ani w żaden inny sposób.
Nie wiadomo, jak długo leżało w aucie. Na stan zwłok miały na pewno wpływ upały, które trwały przez ostatni tydzień. Nieoficjalnie wiemy, że w samochodzie znaleziono dokumenty Dariusza Ratajczaka oraz że to było to renault kangoo, którym się poruszał, a w ostatnim czasie prawdopodobnie nawet w nim mieszkał.
Być może już dziś przeprowadzona zostanie identyfikacja przez krewnych. - Trudno powiedzieć, czy to ostatecznie rozwiąże wątpliwości dotyczące tożsamości mężczyzny. W najgorszym przypadku potrzebne będą badania DNA - oceniają policjanci.
Według policji mało prawdopodobna jest wersja, by były naukowiec padł ofiarą morderstwa. Przyczyny śmierci znane będą jednak dopiero po sekcji zwłok.
Przypomnijmy, że Dariusz Ratajczak przez 11 lat był pracownikiem Uniwersytetu Opolskiego. W 2000 r. uczelniana komisja dyscyplinarna zwolniła go dyscyplinarnie z pracy z zakazem powrotu do zawodu nauczyciela przez trzy lata za publikację "Tematy niebezpieczne". Podawał w niej w wątpliwość zabijanie ludzi w komorach gazowych w Auschwitz.
W czerwcu 2002 r. sąd prawomocnie uznał Ratajczaka za winnego tzw. kłamstwa oświęcimskiego, jednak ze względu na niską szkodliwość społeczną postępowanie przeciw niemu umorzył.
Później przez lata dr Ratajczak żył na uboczu życia publicznego i naukowego. Publikował w prawicowych pismach - "Myśli Polskiej", "Najwyższym Czasie", a ostatnio w wydawanym we Wrocławiu miesięczniku "Opcja na prawo". Na stronie internetowej pisma znajdują się dwa jego teksty, ostatni z 3 maja.
W ostatnich dniach nikt nie miał z nim kontaktu. W jednym z wydawnictw, dla których pisał, dowiedzieliśmy się, że miał być w Szwecji. Od innej osoby blisko z nim związanej - że w maju miał wyjechać do Belgii bądź Holandii. Nie skontaktował się telefonicznie ani w żaden inny sposób.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
59 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
