Nie zajmą się MZD bo pismo było źle napisane

Izabela Żbikowska, Mariusz Lodziński
2010-06-14 , aktualizacja: 14.06.2010 20:45
A A A Drukuj
Opolska prokuratura nie zbada wątpliwości dotyczących ogłaszania przetargów przez Miejski Zarząd Dróg, które wygrywała latami tylko jedna firma. Bo zawiadomienie do niej było niepoprawnie sformułowane
Patryk Jaki
Fot. Michał Grocholski / Agencja
Patryk Jaki
ZOBACZ TAKŻE




Radny Patryk Jaki kierował komisją, która kontrolowała działalność MZD w latach 2002-2008. Najwięcej wątpliwości jego zdaniem wzbudzała realizacja zamówień publicznych na utrzymanie dróg gminnych na terenie miasta, a dokładnie mówiąc: warunki przetargów. Zdaniem radnego mogły być tak konstruowane, by wygrywała je konkretna firma. W latach 2004-2008 startujące w przetargach firmy musiały się wykazać remontami asfaltowych nawierzchni drogowych o powierzchni minimum 10 tys. m kw. Ten warunek spełniało tylko Opolskie Przedsiębiorstwo Usług Drogowych. Inne opolskie firmy były już na starcie wyeliminowane z konkurencji. Radny wskazuje też, że takich wymogów nie było np. w przetargach dotyczących dróg wojewódzkich. Podejrzany jego zdaniem jest również fakt, że siedziba OPUD mieści się w tym samym budynku, w którym jest siedziba MZD. Radny Jaki wskazuje również, że w ostatnich latach ponad 80 proc. przychodów tej firmy pochodziło właśnie z zadań opłacanych przez MZD.

Dlatego zdecydował się zawiadomić o wynikach kontroli prokuraturę. Przedstawił jej pismo razem z pokontrolnym raportem.

Otrzymał odpowiedź, że prokuratura nie rozpocznie w tej sprawie ani śledztwa, ani nawet postępowania sprawdzającego, gdyż nie ma podstaw do przypuszczenia, że mogło zaistnieć przestępstwo.

- Co zatem? - pyta radny. - Czy powinienem przedstawić niepodważalne dowody? Wskazać konkretne paragrafy albo nagrania z podsłuchu? Przecież to nie ja mogę prowadzić takie działania. To prokuratura powinna prowadzić działania sprawdzające, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa. Ale nawet nie próbowano tego zrobić - ocenia radny.

Rzeczniczka prokuratury Lidia Sieradzka przyznaje, że Jaki popełnił błąd formalny, bo przesłał prośbę o zapoznanie się z protokołem i sam protokół. A prokuratura nie jest organem sprawdzającym zgodność formalną czy merytoryczną treści protokołów pokontrolnych. - Prokuratura jest od tego, by ścigać przestępstwo. Dlatego radny powinien zaznaczyć, że jego zdaniem w MZD mogło dojść do popełnienia przestępstwa i dlaczego tak uważa. Czyli np. powinien wskazać konkretne dane, które jego zdaniem świadczą o możliwości popełnienia przestępstwa. Takiej informacji nam zabrakło. Z przesłanych materiałów wynika, że radny nie wie, gdzie i jakie popełniono przestępstwo, ani nie ma na nie żadnych dowodów, a od prokuratury oczekuje konsultacji. To za mało, by wszczynać postępowanie i taką też odpowiedź przesłaliśmy radnemu - mówi Sieradzka.

Dodaje, że nie ma przeszkód do tego, by Jaki raz jeszcze zwrócił się do prokuratury, tym razem z konkretnym zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa ze wskazaniem kto, kiedy i w jaki sposób miał się tego dopuścić.

Takim tłumaczeniem zaskoczony jest radny. - Twierdzenie, że prokuratura nie zajmie się sprawą, bo źle sformowałem treść pisma, to odwracanie kota ogonem - uważa. - Oczekuje się ode mnie, że ja oskarżę konkretne osoby o przestępstwo. Przecież nie mogę tego zrobić. Nie mam dowodów - przyznaje. Dodaje, że poszuka w tej sytuacji innego rozwiązania. - Zgłoszę sprawę Najwyższej Izbie Kontroli - zapowiada.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Jesteśmy na Facebooku