Walne zebranie OROT-u ożywiła kawa z ciastem
2010-05-25
, aktualizacja: 25.05.2010 19:15
Nikt z OROT-u nie miał pomysłu na walnym zebraniu na to, co zniechęca samorządowców do tej organizacji, a sugestia, iż być może składka jest zbyt duża (10 groszy od mieszkańca gminy) została wyśmiana i dyskusję zakończono.
ZOBACZ TAKŻE
- Poseł PSL nie rozumie krytykowania fuszerki (14-03-10, 21:00)
- Turystyczna mapa - gniot za unijne pieniądze (11-03-10, 20:04)
Występują: Stanisław Rakoczy (PSL), stary i nowy prezes OROT-u, Józef Sebesta (PO), marszałek województwa na zgromadzeniu obecny duchem i reprezentowany przez wicemarszałek Teresę Karol (PSL), Piotr Mielec (SLD), dyrektor biura OROT-u, Lucjusz Bilik (SLD), do środy członek zarządu OROT-u słynący z kreatywnego postrzegania procedur unijnych.
Akt I
Opolska Regionalna Organizacja Turystyczna dostała blisko 400 tys. zł unijnego dofinansowania na zorganizowanie Centrum Informacji Turystycznej dla Regionu oraz strony internetowej, na której miały się znaleźć wszystkie potrzebne turyście informacje, z zabytkami, bazą noclegową i historią regionu włącznie. Baza noclegowa okazała się marna, na mapie największych atrakcji nie było tych podstawowych, a historia regionalna była napisana infantylnie.
Bilik, odpowiedzialny w urzędzie marszałkowskim za turystykę i zasiadający jednocześnie w zarządzie OROT-u, tłumaczył, że wprawdzie na stronie są istotne braki, ale trzeba było ją uruchomić w terminie, bo inaczej przepadły by pieniądze z UE. Z kolei marszałek, który wydaje najwięcej publicznych pieniędzy na składki dla OROT-u (ponad 300 tys. zł na rok), stwierdził, że uruchomienie strony z tak oczywistymi brakami było pochopne, i zapowiedział, że wnioski organizacyjne i osobowe zostaną wyciągnięte na walnym zgromadzeniu organizacji. To odbyło się w środę.
Akt II
I mogło się odbyć tylko dlatego, że pierwszy termin zwołano na godzinę 13, a drugi na 13.15. W przeciwnym razie całe zgromadzenie nie mogłoby decydować, bo nie stawiła się nawet połowa członków OROT-u. Do przerwy na kawę było ok. 30 spośród ponad 80 osób, po przerwie jeszcze mniej. Sprawozdanie z działalności zostało przyjęte jednogłośnie, podobnie jak plany na rok następny. Do sprawy strony internetowej wrócono na chwilę, ale nikt nawet nie zadał pytania o to, jak mogło się stać, że na otwieranej z taką pompą stronie były takie braki.
Nikogo nie zainteresowało też to, kto był za to odpowiedzialny ani co zrobić, by podobne historie nie przydarzały się organizacji, utrzymywanej bądź co bądź z publicznych pieniędzy, w przyszłości. Nie zrobili tego ani urzędnicy marszałka, ani przedstawiciele gmin, które do OROT-u należą. Wszyscy zadowolili się tłumaczeniem Mielca, że nowa wersja jest już przygotowana i niebawem się na stronie znajdzie.
AKT III
Jednogłośnie i de facto bez większej dyskusji uchwalano wszystko; że zarząd organizacji powiększy się o dwie osoby, że poseł Rakoczy pozostanie prezesem. Bez dyskusji zaakceptowano też cały skład zarządu przez niego zaproponowany (zabraknie w nim Bilika, zwiększy się przedstawicielstwo gmin, marszałka będzie reprezentował skarbnik województwa). Jedyne, co nosiło jakieś znamiona dyskusji na temat pracy OROT-u, to ubolewanie nad tym, że gminy nie chcą do tej organizacji wstępować (przywoływano zwłaszcza przykład Opola). Nikt nie miał jednak pomysłu na to, co zniechęca samorządowców do tej organizacji, a sugestia, iż być może składka jest zbyt duża, została wyśmiana (dla gmin to 10 groszy od mieszkańca) i dyskusję zakończono. Wszystko odbyło się w uniwersyteckiej sali senatu, trwało ponad trzy godziny, podano kawę i ciasto (co najbardziej ożywiło zgromadzonych).
Postscriptum
W okresie, który oceniali członkowie OROT-u, zarząd organizacji zebrał się pięć razy, a rada programowa tylko raz. W przyszłym roku ma być lepiej.
Akt I
Opolska Regionalna Organizacja Turystyczna dostała blisko 400 tys. zł unijnego dofinansowania na zorganizowanie Centrum Informacji Turystycznej dla Regionu oraz strony internetowej, na której miały się znaleźć wszystkie potrzebne turyście informacje, z zabytkami, bazą noclegową i historią regionu włącznie. Baza noclegowa okazała się marna, na mapie największych atrakcji nie było tych podstawowych, a historia regionalna była napisana infantylnie.
Bilik, odpowiedzialny w urzędzie marszałkowskim za turystykę i zasiadający jednocześnie w zarządzie OROT-u, tłumaczył, że wprawdzie na stronie są istotne braki, ale trzeba było ją uruchomić w terminie, bo inaczej przepadły by pieniądze z UE. Z kolei marszałek, który wydaje najwięcej publicznych pieniędzy na składki dla OROT-u (ponad 300 tys. zł na rok), stwierdził, że uruchomienie strony z tak oczywistymi brakami było pochopne, i zapowiedział, że wnioski organizacyjne i osobowe zostaną wyciągnięte na walnym zgromadzeniu organizacji. To odbyło się w środę.
Akt II
I mogło się odbyć tylko dlatego, że pierwszy termin zwołano na godzinę 13, a drugi na 13.15. W przeciwnym razie całe zgromadzenie nie mogłoby decydować, bo nie stawiła się nawet połowa członków OROT-u. Do przerwy na kawę było ok. 30 spośród ponad 80 osób, po przerwie jeszcze mniej. Sprawozdanie z działalności zostało przyjęte jednogłośnie, podobnie jak plany na rok następny. Do sprawy strony internetowej wrócono na chwilę, ale nikt nawet nie zadał pytania o to, jak mogło się stać, że na otwieranej z taką pompą stronie były takie braki.
Nikogo nie zainteresowało też to, kto był za to odpowiedzialny ani co zrobić, by podobne historie nie przydarzały się organizacji, utrzymywanej bądź co bądź z publicznych pieniędzy, w przyszłości. Nie zrobili tego ani urzędnicy marszałka, ani przedstawiciele gmin, które do OROT-u należą. Wszyscy zadowolili się tłumaczeniem Mielca, że nowa wersja jest już przygotowana i niebawem się na stronie znajdzie.
AKT III
Jednogłośnie i de facto bez większej dyskusji uchwalano wszystko; że zarząd organizacji powiększy się o dwie osoby, że poseł Rakoczy pozostanie prezesem. Bez dyskusji zaakceptowano też cały skład zarządu przez niego zaproponowany (zabraknie w nim Bilika, zwiększy się przedstawicielstwo gmin, marszałka będzie reprezentował skarbnik województwa). Jedyne, co nosiło jakieś znamiona dyskusji na temat pracy OROT-u, to ubolewanie nad tym, że gminy nie chcą do tej organizacji wstępować (przywoływano zwłaszcza przykład Opola). Nikt nie miał jednak pomysłu na to, co zniechęca samorządowców do tej organizacji, a sugestia, iż być może składka jest zbyt duża, została wyśmiana (dla gmin to 10 groszy od mieszkańca) i dyskusję zakończono. Wszystko odbyło się w uniwersyteckiej sali senatu, trwało ponad trzy godziny, podano kawę i ciasto (co najbardziej ożywiło zgromadzonych).
Postscriptum
W okresie, który oceniali członkowie OROT-u, zarząd organizacji zebrał się pięć razy, a rada programowa tylko raz. W przyszłym roku ma być lepiej.
- 36 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Walne zebranie OROT-u ożywiła kawa z ciastem
tiresias
25.05.10, 21:26
dodaj swój komentarz???nie dodam.pójdę na wybory samorządowe»
-
Walne zebranie OROT-u ożywiła kawa z ciastem
lunia30
26.05.10, 08:58
Nie dziwię się że historia regionu była opisana infantylnie, zapewne zlecenie jej napisania dostała jakaś panienka z turystyki, która nie zna sie napewno na historii, może była to znana »





