Los Opola zależy od wału z 1905 r.
2010-05-20
, aktualizacja: 20.05.2010 20:32
Los dużej części Opola zależy od ponadstuletniego wału na Metalchemie. Jeśli puści Odra może zalać ćwierć miasta
ZOBACZ TAKŻE
- Piątek. Godz. 0:10. Metalchem się nie poddaje (21-05-10, 00:13)
- Metalchem: Broni nas wiekowy wał (20-05-10, 22:35)
- Brzeg zalany przez Odrę [WIDEO] (20-05-10, 19:01)
- Opole przygotowane na ewakuację dla Półwsi (20-05-10, 15:23)
Opole od dwóch dni wytrzymuje napór wody, jakiej nie było od 1997 r. gdy Odra zalała pół miasta. - To będzie cud, jeśli tym razem nic się nie wydarzy - mówił po południu na konferencji prasowej prezydent Ryszard Zembaczyński. Przyznał, że główna walka toczy się o wał na Metalchemie, wybudowany w 1905 r.
Do jego uszczelniania zużyto ponad 100 tys. worków z piaskiem, a wciąż wydaje się to za mało. Co rusz wał gdzieś przecieka. Nie można sobie pomóc ciężkim sprzętem, bo gdyby wjechał na wały, mogłoby dojść do tąpnięcia i rozerwania umocowań. Dlatego ciężarówki z workami z piaskiem podjeżdżają tylko do granicy wału. A potem ludzie, jak karawana wielbłądów noszą je na plecach.
- Nie możemy dopuścić do przerwania wałów. Gdyby się pojawiła wyrwa na pół metra, to za chwilę będzie dziura na 120 metrów, a wtedy sytuacji już nie opanujemy i dojdzie do tragedii - tłumaczył Zembaczyński. - Napór wody w tym miejscu jest bardzo silny. Jeśli wały puszczą lub się rozmyją to woda najpierw wyleje się na pola, a potem dotrze do zakładów przemysłowych i zatrzyma się na ul. Oświęcimskiej, choć może też podchodzić pod ul. Struga - powiedział naczelnik wydziału kryzysowego Rajmund Dorotnik.
Przy umocowaniach pracują od kilkudziesięciu godzin mieszkańcy dzielnicy, pracownicy firm z Metalchemu, strażacy, także z Częstochowy oraz 40 więźniów. Worki układają u podstawy wału, by go wzmocnić. - Brakuje ludzi do pracy - mówią obrońcy Metalchemu.
Do jego uszczelniania zużyto ponad 100 tys. worków z piaskiem, a wciąż wydaje się to za mało. Co rusz wał gdzieś przecieka. Nie można sobie pomóc ciężkim sprzętem, bo gdyby wjechał na wały, mogłoby dojść do tąpnięcia i rozerwania umocowań. Dlatego ciężarówki z workami z piaskiem podjeżdżają tylko do granicy wału. A potem ludzie, jak karawana wielbłądów noszą je na plecach.
- Nie możemy dopuścić do przerwania wałów. Gdyby się pojawiła wyrwa na pół metra, to za chwilę będzie dziura na 120 metrów, a wtedy sytuacji już nie opanujemy i dojdzie do tragedii - tłumaczył Zembaczyński. - Napór wody w tym miejscu jest bardzo silny. Jeśli wały puszczą lub się rozmyją to woda najpierw wyleje się na pola, a potem dotrze do zakładów przemysłowych i zatrzyma się na ul. Oświęcimskiej, choć może też podchodzić pod ul. Struga - powiedział naczelnik wydziału kryzysowego Rajmund Dorotnik.
Przy umocowaniach pracują od kilkudziesięciu godzin mieszkańcy dzielnicy, pracownicy firm z Metalchemu, strażacy, także z Częstochowy oraz 40 więźniów. Worki układają u podstawy wału, by go wzmocnić. - Brakuje ludzi do pracy - mówią obrońcy Metalchemu.
- 92 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Los Opola zależy od wału z 1905 r.
53jaro
20.05.10, 21:54
Podczas intensywnych opadów każdy chce się pozbyć nadmiar wody.Tutaj tkwibłąd-każdy powinien zatrzymać max.jej ilość.Pola i lasy poprzez głupiąpolitykę zostały pozbawione rowów i cieków z »
-
Los Opola zależy od wału z 1905 r.
ziomal101
20.05.10, 23:06
Jeśłi puści, to będzie winę można zrzucić na Niemców. Przecież to oni go budowali.»
-
liczcie na goroli dali!
bergman1
20.05.10, 23:15
tylko płakać albo wyć!»




więcej zdjęć
