Na PKP wszędzie schody
2010-05-13
, aktualizacja: 13.05.2010 20:31
Żeby na opolskim dworcu kolejowym dostać się na perony, trzeba najpierw zejść po 18 schodach, potem przejść kilkanaście metrów i wdrapać się na kolejne 25 schodów. Łatwiej byłoby pasażerom z walizami na kółkach, gdyby była tam niewielka kładka. Ala położenie jej to dla spółek PKP dopiero schody
ZOBACZ TAKŻE
- Internauci: lepszy Dworzec niż muzeum (14-05-10, 23:30)
- Jak szukałam właściciela dworcowych schodów (13-05-10, 20:24)
Gdyby na opolskim dworcu zamknąć oczy i zdać się na słuch, pasażerowie z walizkami na kółkach, których używa już prawie każdy, poruszaliby się według schematu: szum-trzask-szum. Trzaskanie to moment, kiedy swoje walizki muszą targać w górę i obijając o schody, znieść albo wnieść po schodach. Gdyby z kolei, stojąc już w hali dworcowej, zatkać uszy i zdać się na wzrok, pasażerów z walizkami na kółkach można by rozpoznać po rumieńcach, zadyszce i irytacji na twarzy.
Bo oni nie mogą skorzystać, jak osoby na wózkach czy mamy z dziećmi w wózku, ze specjalnego przejścia naziemnego.
Zapłacimy sami...
Pani Kasia, lekarka: walizka na kółkach, laptop i torba w ręku. Na trasie Warszawa-Opole raz, dwa razy w miesiącu. - I za każdym razem to samo. Nie dość, że mam dwie torby na ramieniu, to jeszcze muszę jakoś tak manewrować tą walizka na kółkach, żeby ją znieść po schodach. Nigdy nikt mi nie pomógł, ale mnóstwo razy spotkałam pasażerów w tej samej sytuacji. Zachodzę w głowę, jak to jest, że nie można przy takiej ilości schodów zrobić na nich jakiejś kładki albo wylewki, albo czegokolwiek, żeby te walizki na kółkach można było jakoś wygodnie zsunąć ze schodów. Koszty tego nie są duże. A przecież teraz mnóstwo pasażerów ma takie walizki, bo to normalnie powinno ułatwiać życie - denerwuje się.
Pod koniec miesiąca musi znowu dojechać do Warszawy na lotnisko. - I już jestem w stresie, bo te schody to istny tor przeszkód. Gdyby ktoś na dworcu zorganizował kwestę na ich remont, to chętnie bym się dołożyła - dodaje.
Ada Zambrowicz, studentka: plecak i niewielka torebka. Na trasie Częstochowa-Opole raz na dwa tygodnie. - Na pierwszym roku mama wyposażyła mnie w walizkę na kółkach, bo wygodniej ją targać po chodniku albo ulicy. Po pierwszym semestrze zrezygnowałam, wolę dźwigać plecak, niż przeprawiać się z walizą przez te schody.
Bo konserwator...
I może gdyby chodziło o prywatną posesję, jej właściciel szybko położyłby na schodach kładkę ułatwiającą ciągnięcie walizek, ale rzecz dzieje się na opolskim dworcu. Który jest zabytkowy, więc jego właściciel momentalnie zwraca na to uwagę, zauważając, jak trudno uzyskać zgodę konserwatora zabytków na jakąkolwiek ingerencję w obiekt.
- To nie tak, że w zabytki nie można ingerować, ale staramy się wybierać jak najmniej inwazyjne rozwiązania. Dlatego coś trwale związanego ze schodami czy też dominującego np. za sprawą koloru nie wchodzi w grę - zaznacza Iwona Solisz, wojewódzki konserwator zabytków. - Niemniej rozwiązań jest mnóstwo i coś, co w każdej chwili dałoby się zdemontować, a jednocześnie wyglądałoby dyskretnie, można rozważyć. Musiałabym jednak najpierw zobaczyć projekt - dodaje.
Konserwator nie mówi więc nie. Pytamy zatem o kładkę dalej właściciela. A raczej właścicieli, bo w Opolu jest akurat tak, że część schodów należy do jednego podmiotu Grupy PKP, a część do innego. I oba co do każdego remontu muszą być zgodne (patrz ramka).
Bo za dużo zachodu
Tomasz Graczykowski z Zakładu Linii Kolejowych w Opolu, właściciela większości schodów, jest pozytywnie nastawiony: - Takie udogodnienie dla pasażerów to nie jest duży koszt. Oczywiście przygotowanie projektu i uzgodnienia z konserwatorem pewnie zajmą około miesiąca. Ale jeżeli wszyscy będą zgodni co do planu takiego remontu, to nie widzę powodów dlaczego nie.
Niestety, drugi z właścicieli schodów, czyli Dworce Kolejowe, wolałby się w kładkę nie wikłać. Teresa Kalisz, dyrektorka wrocławskiego oddziału Dworców Kolejowych: - Aplikujemy o przyznanie środków na większy remont opolskiego dworca, bo chcemy przy tej okazji także zagospodarować tereny wokół dworca i przebudować parking. Bo połowiczne rozwiązanie, czyli na przykład jakaś kładka czy szyna, to tylko niepotrzebne koszty i kłopot. Musielibyśmy to zamontować, potem zdemontować...
Tyle że decyzja o tym, czy Dworce Kolejowe będą miały pieniądze na remont, zapadnie dopiero za kilka miesięcy, a jeśli będzie pozytywna, to remont zacznie się nie wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku. Do tego czasu podróżni muszą więc targać walizki po schodach.
Bo oni nie mogą skorzystać, jak osoby na wózkach czy mamy z dziećmi w wózku, ze specjalnego przejścia naziemnego.
Zapłacimy sami...
Pani Kasia, lekarka: walizka na kółkach, laptop i torba w ręku. Na trasie Warszawa-Opole raz, dwa razy w miesiącu. - I za każdym razem to samo. Nie dość, że mam dwie torby na ramieniu, to jeszcze muszę jakoś tak manewrować tą walizka na kółkach, żeby ją znieść po schodach. Nigdy nikt mi nie pomógł, ale mnóstwo razy spotkałam pasażerów w tej samej sytuacji. Zachodzę w głowę, jak to jest, że nie można przy takiej ilości schodów zrobić na nich jakiejś kładki albo wylewki, albo czegokolwiek, żeby te walizki na kółkach można było jakoś wygodnie zsunąć ze schodów. Koszty tego nie są duże. A przecież teraz mnóstwo pasażerów ma takie walizki, bo to normalnie powinno ułatwiać życie - denerwuje się.
Pod koniec miesiąca musi znowu dojechać do Warszawy na lotnisko. - I już jestem w stresie, bo te schody to istny tor przeszkód. Gdyby ktoś na dworcu zorganizował kwestę na ich remont, to chętnie bym się dołożyła - dodaje.
Ada Zambrowicz, studentka: plecak i niewielka torebka. Na trasie Częstochowa-Opole raz na dwa tygodnie. - Na pierwszym roku mama wyposażyła mnie w walizkę na kółkach, bo wygodniej ją targać po chodniku albo ulicy. Po pierwszym semestrze zrezygnowałam, wolę dźwigać plecak, niż przeprawiać się z walizą przez te schody.
Bo konserwator...
I może gdyby chodziło o prywatną posesję, jej właściciel szybko położyłby na schodach kładkę ułatwiającą ciągnięcie walizek, ale rzecz dzieje się na opolskim dworcu. Który jest zabytkowy, więc jego właściciel momentalnie zwraca na to uwagę, zauważając, jak trudno uzyskać zgodę konserwatora zabytków na jakąkolwiek ingerencję w obiekt.
- To nie tak, że w zabytki nie można ingerować, ale staramy się wybierać jak najmniej inwazyjne rozwiązania. Dlatego coś trwale związanego ze schodami czy też dominującego np. za sprawą koloru nie wchodzi w grę - zaznacza Iwona Solisz, wojewódzki konserwator zabytków. - Niemniej rozwiązań jest mnóstwo i coś, co w każdej chwili dałoby się zdemontować, a jednocześnie wyglądałoby dyskretnie, można rozważyć. Musiałabym jednak najpierw zobaczyć projekt - dodaje.
Konserwator nie mówi więc nie. Pytamy zatem o kładkę dalej właściciela. A raczej właścicieli, bo w Opolu jest akurat tak, że część schodów należy do jednego podmiotu Grupy PKP, a część do innego. I oba co do każdego remontu muszą być zgodne (patrz ramka).
Bo za dużo zachodu
Tomasz Graczykowski z Zakładu Linii Kolejowych w Opolu, właściciela większości schodów, jest pozytywnie nastawiony: - Takie udogodnienie dla pasażerów to nie jest duży koszt. Oczywiście przygotowanie projektu i uzgodnienia z konserwatorem pewnie zajmą około miesiąca. Ale jeżeli wszyscy będą zgodni co do planu takiego remontu, to nie widzę powodów dlaczego nie.
Niestety, drugi z właścicieli schodów, czyli Dworce Kolejowe, wolałby się w kładkę nie wikłać. Teresa Kalisz, dyrektorka wrocławskiego oddziału Dworców Kolejowych: - Aplikujemy o przyznanie środków na większy remont opolskiego dworca, bo chcemy przy tej okazji także zagospodarować tereny wokół dworca i przebudować parking. Bo połowiczne rozwiązanie, czyli na przykład jakaś kładka czy szyna, to tylko niepotrzebne koszty i kłopot. Musielibyśmy to zamontować, potem zdemontować...
Tyle że decyzja o tym, czy Dworce Kolejowe będą miały pieniądze na remont, zapadnie dopiero za kilka miesięcy, a jeśli będzie pozytywna, to remont zacznie się nie wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku. Do tego czasu podróżni muszą więc targać walizki po schodach.
- 29 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Skoro nie wolno niczego zmieniać
piotrns
13.05.10, 23:00
to należy przerobić ten dworzec na muzeum, a w innym miejscu wybudowaćfunkcjonalny dworzec dla pasażerów. Oczywiście to jest SciFi.»
-
Na PKP wszędzie schody
mamatylda2
14.05.10, 10:27
Czy nie sądzicie,że Urząd Miasta zafundował nam antykonserwatora? Elewacje zabytkowych kamienic mozna niszczyć, Wieżę Piastowską /!/zmieniać dowolnie, a kładki na schodach - nie »
Najczęściej czytane24 htydzień





