Marszałek skontroluje OROT
2010-05-11
, aktualizacja: 11.05.2010 22:41
50 tys. zł zarobiła koordynatorka unijnego projektu OROT, którego istotną częścią była słynna już mapa gniot na stronie www.visitopolskie.pl. Urząd marszałkowski ma jednak zastrzeżenia do przeprowadzenia projektu, toteż zamierza skontrolować, czy unijne pieniądze na cały projekt zostały dobrze wydane
ZOBACZ TAKŻE
- Analiza. Ktoś w OROT do wymiany? (22-03-10, 20:25)
- Urząd marszałkowski zapewnia, że będą konsekwencje (15-03-10, 19:08)
- Poseł PSL nie rozumie krytykowania fuszerki (14-03-10, 21:00)
- Turystyczna mapa - gniot za unijne pieniądze (11-03-10, 20:04)
Projekt, który przygotowywała Opolska Regionalna Organizacja Turystyczna, obejmował utworzenie strony internetowej przeznaczonej dla turystów oraz uruchomienie Opolskiego Centrum Informacji Turystycznej. Obie części projektu oddano zgodnie z planem, poprzecinano wstęgi, jednak szybko się okazało, że centrum zostało otwarte tylko oficjalnie, a na stronie internetowej roiło się od żenujących błędów. Pominięto większość kluczowych dla regionu atrakcji turystycznych, baza noclegowa była - łagodnie rzecz ujmując - niekompletna, a historia regionu przedstawiona infantylnie.
Jak tłumaczył Lucjusz Bilik (SLD), członek zarządu OROT, trzeba było otworzyć centrum wraz z niedopracowaną mapą, bo goniły terminy, których przekroczenie groziło stratą pieniędzy.
Marszałek Józef Sebesta z PO (samorząd województwa jest członkiem OROT i głównym finansującym organizację) uznał to wszystko za "nieprzemyślane i nie do zaakceptowania". Zapowiedział też, że wyciągnie z tej historii "wnioski osobowe i organizacyjne".
Od tego czasu minęły już dwa miesiące i póki co udało się na razie ustalić termin walnego zgromadzenia członków OROT, na którym owe wnioski mają paść. Jakie? Nie do końca wiadomo.
Czy rozliczą projekt?
Wiadomo natomiast, że koordynatorką projektu z ramienia OROT była Anna Bednarska, która w związku z owym koordynowaniem przez 10 miesięcy zainkasowała 50 tys. zł. Chcieliśmy ją zapytać, czy jest usatysfakcjonowana z wykonanej pracy i czy nie niepokoi jej zapowiedziana kontrola. Odparła, że na to pytanie może odpowiedzieć tylko prezes OROT, czyli poseł PSL Stanisław Rakoczy.
Poseł poinformował nas wczoraj, że nie widzi powodów, dla których nie byłby w stanie pogodzić pracy posła RP i prezesa organizacji, która ma się prężnie zajmować turystyką, oraz że z pracy dyrektora OROT Piotra Mielca z SLD jest zadowolony.
Z Mielcem próbowaliśmy się skontaktować kilkakrotnie, za każdym razem poprzez swoją sekretarkę odmawiał jednak rozmowy. W imieniu organizacji, która utrzymuje się w dużej mierze ze składek z pieniędzy publicznych, oraz realizującej projekty za pieniądze unijne mówi więc tylko poseł Rakoczy. I atakuje, że nakłanianie marszałka do ingerowania w pracę OROT, czyli organizacji pozarządowej, jest łamaniem prawa. Innymi słowy urząd marszałkowski ma odprowadzać do OROT 300 tys. zł rocznej składki i za bardzo się nie interesować, co się z nimi dzieje.
Jednak to urząd marszałkowski decyduje o pieniądzach na unijne projekty, a potem je rozlicza. A że ten prowadzony przez OROT budził wątpliwości marszałka, zlecił on kontrolę wydanych pieniędzy. - Wszystkie faktury zostały nam dostarczone, jednak przed ostatecznym rozliczeniem projektu chcielibyśmy zbadać wszystko na miejscu. OROT naliczał wykonawcom projektu karne odsetki za zwłokę czy za niewłaściwe wykonanie zleceń i to wszystko też musimy wziąć pod uwagę. Kontrolę przeprowadzimy w najbliższym czasie - mówi Karina Bedrunka, dyrektorka Departamentu Koordynacji Programów Operacyjnych w Urzędzie Marszałkowskim. Czy zespół, który ma się tym zająć, zdąży przed walnym zgromadzeniem członków OROT - nie wiadomo. Ustalono je na 25 maja.
Więcej dla OROT
Tymczasem odpowiedzialna za turystykę w urzędzie marszałkowskim Teresa Karol (PSL) planuje przekazać coraz większą liczbę zadań związanych z turystyką właśnie OROT. Ostatnio urząd, stawiając na informację turystyczną prowadzoną przez tę organizację, wycofał się z planów zorganizowania podobnej jednostki wspólnie z opolskim ratuszem. - OROT to jest podmiot, poprzez który lokalnie może działać Polska Organizacja Turystyczna, a ponadto nie mogę powiedzieć, żeby kiedykolwiek współpraca pomiędzy urzędem a OROT źle się układała - mówi Karol. - Walne zgromadzenie na pewno będzie momentem, kiedy będziemy się mogli wspólnie zastanowić, jak zachęcić więcej gmin do wstąpienia do tej organizacji - dodaje.
Bo żeby OROT mógł rzeczywiście promować turystykę całego regionu, jego członkami powinno być więcej niż dziewięć gmin regionu, a tak właśnie jest w tej chwili. Nie należy do niego na przykład gmina Głuchołazy, jeden z bardziej prężnych turystycznie zakątków regionu.
- Składka nie jest tak duża, by budżet gminy tego nie udźwignął, ale szczerze mówiąc, nie wiem, jaki miałby być sens wstępowania do tej organizacji. Targi turystyczne, na które jeździ OROT, często nie są tymi, które nas interesują. Poza tym należymy do euroregionu Pradziad i to jest coś, co daje nam realne możliwości, bo stamtąd można się starać o unijne pieniądze. OROT takich możliwości nie ma - zauważa dr Paweł Szymkowicz, dyrektor wydziału promocji turystyki i sportu w Głuchołazach.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów





