Będziemy mieli super sprzęt, ale nie szybko
2010-05-11
, aktualizacja: 11.05.2010 20:24
Urząd marszałkowski chce zaopatrzyć oddziały ratunkowe i karetki pogotowia w defibrylatory i deski reanimacyjne do automatycznego uciskania klatki piersiowej. Są jednak drogie, więc pieniądze znajdą się najwcześniej w przyszłym roku
Szef departamentu zdrowia urzędu marszałkowskiego Stanisław Łągiewka urządzeniami jest zachwycony. Wczoraj w urzędzie odbyła się prezentacja. Choć Łągiewka uważa, że sprzęt powinien się znaleźć w Opolu, to przyznaje, że koszt jest duży. - W tym roku nie znajdziemy na te urządzenia pieniędzy, ale w przyszłym być może - mówi.
Koszt deski to około 60 tys. zł. Defibrylator jest dużo tańszy, kosztuje około 7 tys. zł.
Szef Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego Ireneusz Sołek twierdzi, że defibrylator powinien być w miejscach tłumnie odwiedzanych, np. w każdym hipermarkecie, i to niejeden.
- Byłem pomysłodawcą tej prezentacji, chciałbym, by wszyscy kupili jednakowe urządzenia, tak by można je było wymieniać - przywieźć pacjenta i zostawić razem z urządzeniem, a w zamian wziąć takie samo. Te urządzenia nie zastąpią człowieka, ale bardzo mu pomogą. Co ważne, działają wszędzie, np. w trakcie transportu czy na schodach - mówi Sołek.
Ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w WCM i jednocześnie wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej dr Marek Dryja ma pozytywne zdanie o tym sprzęcie: - Testowaliśmy podobne deski na naszym oddziale ratunkowym. W jednym z przypadków reanimacja trwała 50 minut i przyniosła pozytywny efekt. Normalnie ratownik jest w stanie prowadzić reanimację z tym samym natężeniem i siłą najwyżej pięć minut. Potem następuje omdlenie mięśni, powinien więc go zmienić kolejny ratownik. Taka deska to świetna pomoc zwłaszcza dla ratowników medycznych, którzy podejmują reanimację i nie mogą jej zakończyć, zanim nie przybędzie lekarz. Bo tylko on podejmuje decyzję co do dalszej reanimacji lub stwierdza zgon. Do czasu jego przybycia ratownik musi reanimację prowadzić. Taka deska, automatycznie działająca maszyna, byłaby dla niego ogromną pomocą.
Jeśli chodzi o defibrylatory, to w wielu krajach Europy są one już dostępne zwłaszcza tam, gdzie jest dużo ludzi, np. na lotniskach czy w centrach handlowych. - Są na tyle proste w obsłudze, że osoby po przeszkoleniu BHP czy po kursie na prawo jazdy powinny teoretycznie umieć go obsługiwać - podkreśla dr Dryja.
Koszt deski to około 60 tys. zł. Defibrylator jest dużo tańszy, kosztuje około 7 tys. zł.
Szef Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego Ireneusz Sołek twierdzi, że defibrylator powinien być w miejscach tłumnie odwiedzanych, np. w każdym hipermarkecie, i to niejeden.
- Byłem pomysłodawcą tej prezentacji, chciałbym, by wszyscy kupili jednakowe urządzenia, tak by można je było wymieniać - przywieźć pacjenta i zostawić razem z urządzeniem, a w zamian wziąć takie samo. Te urządzenia nie zastąpią człowieka, ale bardzo mu pomogą. Co ważne, działają wszędzie, np. w trakcie transportu czy na schodach - mówi Sołek.
Ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w WCM i jednocześnie wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej dr Marek Dryja ma pozytywne zdanie o tym sprzęcie: - Testowaliśmy podobne deski na naszym oddziale ratunkowym. W jednym z przypadków reanimacja trwała 50 minut i przyniosła pozytywny efekt. Normalnie ratownik jest w stanie prowadzić reanimację z tym samym natężeniem i siłą najwyżej pięć minut. Potem następuje omdlenie mięśni, powinien więc go zmienić kolejny ratownik. Taka deska to świetna pomoc zwłaszcza dla ratowników medycznych, którzy podejmują reanimację i nie mogą jej zakończyć, zanim nie przybędzie lekarz. Bo tylko on podejmuje decyzję co do dalszej reanimacji lub stwierdza zgon. Do czasu jego przybycia ratownik musi reanimację prowadzić. Taka deska, automatycznie działająca maszyna, byłaby dla niego ogromną pomocą.
Jeśli chodzi o defibrylatory, to w wielu krajach Europy są one już dostępne zwłaszcza tam, gdzie jest dużo ludzi, np. na lotniskach czy w centrach handlowych. - Są na tyle proste w obsłudze, że osoby po przeszkoleniu BHP czy po kursie na prawo jazdy powinny teoretycznie umieć go obsługiwać - podkreśla dr Dryja.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





