Tragedia w "Szansie"
2010-05-05
, aktualizacja: 05.05.2010 20:58
Dziewięcioletnia Gabrysia zmarła, a pięcioletni Mateuszek był w środę wieczorem w stanie krytycznym po tym, jak matka podała im leki psychotropowe. Mówiła, że jest u kresu wytrzymałości. Uciekła od bijącego ją partnera, leczyła się
ZOBACZ TAKŻE
- Badają śmierć rodzeństwa w ośrodku Szansa (30-07-10, 23:00)
- Matka podejrzana o otrucie dwójki dzieci została aresztowana (07-05-10, 15:13)
- Drugie dziecko zmarło, matka usłyszała zarzuty (06-05-10, 21:58)
- Matka dwójki otrutych lekami dzieci usłyszy zarzut zabójstwa (06-05-10, 14:31)
- Zmarł 5-latek, który zażył leki psychotropowe (06-05-10, 09:36)
- W "Szansie" wszyscy są w szoku (05-05-10, 21:01)
- Matka przyznała, że podała dzieciom leki (05-05-10, 15:45)
- W Szansie pytają: dlaczego otruła dzieci? (05-05-10, 15:30)
- Stan 5-letniego chłopca krytycznie ciężki (05-05-10, 13:53)
- 9-latka nie żyje, 5-letni brat w stanie krytycznym. Otrucie psychotropami? (05-05-10, 10:57)
We wtorek późnym wieczorem 18-letni Rafał znalazł nieprzytomne swoje rodzeństwo. Musiał wyważać drzwi do pokoju w Ośrodku Readaptacji Społecznej "Szansa" w Opolu, gdzie mieszkali wspólnie z matką.
Dziewczynki mimo reanimacji nie udało się uratować, chłopak jest w stanie krytycznym. 43-letnią Teresę B. zatrzymano jeszcze we wtorek późnym wieczorem. - Mówiła, że nie miała już sił, że nie radziła sobie z problemami i że dlatego podała dzieciom leki - powiedzieli nam policjanci, prosząc o niepodawanie ich nazwisk.
Podobnie mówią świadkowie zatrzymania kobiety w Szansie. - Powiedziała, że wszystko to jej wina - opowiadają nam.
Teresie B. postawiony zostanie zarzut zabójstwa, a jeżeli synek nie przeżyje - podwójnego.
W środę wieczorem stan Mateuszka lekarze z WCM określali jako krytycznie ciężki. - Szanse na jego uratowanie są bardzo nikłe - oceniał dr Wojciech Walas, ordynator oddziału intensywnej terapii dzieci. - Na miejscu reanimacja trwała ponad 40 minut; dopiero po tym czasie udało się przywrócić akcję jego serca - dodał.
Czy matka zostanie oskarżona o morderstwo, zależy od oceny biegłych, którzy mają stwierdzić, czy może odpowiadać za swoje czyny. - Miała problemy psychiczne, leczyła się farmakologicznie. To właśnie swoje leki podała dzieciom - powiedzieli nam policjanci.
Teresa B. znajdowała się w środę pod obserwacją lekarzy w szpitalu psychiatrycznym przy ul. Wodociągowej w Opolu. - Kobieta jest w szoku. Czekamy, by ją przesłuchać. Prawdopodobnie dopiero w czwartek będzie to możliwe - powiedziała Lidia Sieradzka, rzeczniczka prokuratury okręgowej.
Teresa w Szansie mieszkała od ponad trzech lat. Inni mieszkańcy mówią, że była dobrą matką, która kochała swoje dzieci i która służyła innym dobrą radą, choć tyle wcześniej wycierpiała bita przez konkubenta (jest w więzieniu w Nysie). - Chodziłam się jej wyżalić, wielu z nas mówiło, że chciałoby mieć taką matkę - wyznaje Joanna, a wtóruje jej Grzegorz Mastalerz.
Ale od jakiegoś czasu widać było, że Teresa nie radzi sobie z problemami braku pracy i mieszkania, a przede wszystkim mówi o swym strachu przed zabraniem jej dzieci. Zdaniem niektórych była to jej obsesja od jakiegoś czasu.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy





