Fuszerka wodna za grube miliony

Arkadiusz Kuglarz
2010-04-22 , aktualizacja: 22.04.2010 15:52
A A A Drukuj
Wykonany trzy lata temu za 21 mln zbiornik przeciwpowodziowy Włodzienin przecieka. Trzeba zbadać, kto jest winny nieszczelności i dokonać napraw. Gra toczy się o miliony złotych
ZOBACZ TAKŻE
Zbiornik Włodzienin ma 86 hektarów powierzchni. Jego głównym zadaniem jest ochrona przed powodziami terenów położonych w dolinie rzeki Troi. Zbiornik budowano w latach 2004-2007. O tym, że może być nieszczelny, mówiło się od dawna. Na podtopienia skarżyli się bowiem mieszkańcy sąsiadujących ze zbiornikiem miejscowości.

W końcu urząd marszałkowski poprosił o analizę specjalistów z Ośrodka Technicznej Kontroli Zapór przy Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Z naszych informacji wynika, że analiza mówi o tym, iż zbiornik jest nieszczelny i wymaga poprawek. Kłopot w tym, że nie wskazuje bezpośrednio, jakich napraw trzeba dokonać. Dlatego zarząd województwa wyłoni kolejną firmę, która ma wykonać odpowiednie badania.

- Od ich wyniku będzie zależało, kto poniesie koszty dalszych prac. Albo winny jest projektant, albo wykonawca, albo nadzór. Dziś tego nie wiemy, dlatego zleciliśmy badania - przyznaje marszałek Józef Sebesta.

Nie ukrywa, że jeśli wina będzie leżeć po stronie służb urzędu marszałkowskiego, to koszt poniesie budżet województwa. - Ale na dziś nie wiemy, po czyjej stronie leży wina. Dlatego nie zamierzamy gdybać - twierdzi Sebesta.

Wykonawca zbiornika, firma Hydromel z Końskiego, jest pewny swojej dobrze wykonanej roboty. - Zapora została wykonana zgodnie z projektem i sztuką budowlaną. Była nadzorowana, kontrolowana, był odbiór. Jeśli okazałoby się, że zapora jest nieszczelna, to na własny koszt w ramach gwarancji ją naprawimy. Jednak naszym zdaniem zapora jest dobrze zrobiona i nie przecieka. Winy należy szukać gdzie indziej - mówi prezes Hydromelu Stefan Lorenc.

Nieoficjalnie mówi się, że zbiornik przecieka, gdyż usytuowano go na podłożu, które przepuszcza wodę.

Wicemarszałek Józef Kotyś zapewnia, że nie ma obaw, aby województwo musiało oddać 15 mln zł z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, tyle bowiem dostało na ten projekt. - Projekt jest rozliczony definitywnie - zapewnia Kotyś.

Opozycja w sejmiku jest jednak innego zdania. - Moim zdaniem będziemy mieli problem, bo choć zbiornik wybudowano, to nie spełnia on swojego zadania. Dlatego nie byłbym tak pewny jak wicemarszałek Kotyś, że wszystko jest w porządku i że Unia Europejska nie zakwestionuje wydanych na niego pieniędzy. Bo przecież nie jest w porządku, skoro zbiornik przecieka, a my nie wiemy dlaczego, kto zawinił i kto za to zapłaci - zaznacza Grzegorz Sawicki, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku