Pierwsi chirurdzy szkolą się na ludzkich zwłokach
2010-04-01
, aktualizacja: 01.04.2010 21:00
Pierwsze w Polsce warsztaty dla chirurgów ortopedów z wykorzystaniem ludzkich zwłok odbędą się w Głuchołazach. - Nie ma lepszej formy nauki dla chirurga niż operowanie na ludzkich preparatach - przekonuje organizator kursu dr Robert Pełka
ZOBACZ TAKŻE
- Czy wypada uczyć się na zwłokach? (01-04-10, 22:13)
- Czy wypada uczyć się na zwłokach? (01-04-10, 21:01)
Osiem wypreparowanych ze zwłok zamrożonych ludzkich barków przyjedzie z Uniwersytetu Medycznego w Akwizgranie w specjalnej chłodni. Z Belgii ściągnięte zostaną też specjalne wieże artroskopowe - zestawy zawierające m.in. monitor, źródło światła, kamerę, sprzęt do elektrochirurgii, pompy artroskopowe itd. - do przeprowadzenia operacji.
- Stawy barkowe wypreparują technicy w Instytucie Patologii w Niemczech - wyjaśnia dr Pełka z niepublicznego szpitala Ortopedia w Głuchołazach, który organizuje warsztaty. - Pochodzą one z ciał ludzi, którzy za życia zadeklarowali, że po śmierci ich ciała mają posłużyć celom naukowym. Preparaty zostaną nam wypożyczone na czas szkoleń, po czym z powrotem zamrożone i zwrócone właścicielowi, który podda je kremacji.
Czy chirurgom nie wystarczy nauka technik operacyjnych na fantomach?
- Żaden sztuczny model nie jest w stanie zastąpić preparatu ludzkiego - podkreśla dr Pełka. - Korzystając z niego, pracujemy praktycznie w takich samych warunkach jak podczas operacji pacjenta, oczywiście z wyjątkiem krwawienia, bo tego w żaden sposób nie da się osiągnąć. Ale czujemy opór prawdziwych tkanek, poruszamy się w obrębie takich samych struktur anatomicznych - mówi.
Dr Pełka zauważa, że nie do przecenienia jest też doskonalenie sztuki orientacji w przestrzeni, bardzo ważnej dla chirurga artroskopisty, który musi w sposób doskonały koordynować pracę rąk i oczu, bowiem pracuje, mając pacjenta na stole operacyjnym, a pole operacyjne widzi na monitorze zawieszonym wyżej. - Operacja na preparacie ludzkim odbywa się w warunkach bardzo zbliżonych do tych, jakie panują podczas prawdziwej operacji. Korzyść z takiej nauki jest dla chirurga artroskopisty wręcz nieprawdopodobna - przekonuje.
Całe przedsięwzięcie zostało uzgodnione z sanepidem. Dwudniowe warsztaty odbędą się 9 i 10 kwietnia w prosektorium Szpitala MSWiA w Głuchołazach. Dr Pełka podkreśla, że opracowano procedurę postępowania z elementami ciała ludzkiego tak, by zachować pełne poszanowanie zwłok. - Przed rozpoczęciem szkolenia przedstawiciel Instytutu Patologii z Akwizgranu będzie miał wykład dotyczący właśnie tej sfery. Tego wymaga prawo niemieckie, a i my uważamy, że to będzie bardzo na miejscu - mówi dr Pełka.
Instrumentarium i specjalne wieże artroskopowe przeznaczone tylko do pracy na ludzkich zwłokach - w sumie ponad dwie tony sprzętu - przyjadą do Głuchołaz z Brukseli. W prosektorium głuchołaskiego szpitala staną cztery stanowiska, gdzie przez dwa dni 16 chirurgów z całej Polski będzie przeprowadzać operacje. - To będą przede wszystkim zabiegi polegające na rekonstrukcji najczęstszych uszkodzeń barków, na wszczepianiu implantów łatających te uszkodzenia. Nie wiemy, jakie szkody zastaniemy w konkretnym barku. Preparaty pochodzą ze zwłok ludzi w różnym wieku. Może się zdarzyć, że uszkodzeń nie będzie. Wtedy będziemy musieli sami je wytworzyć, a potem je naprawić - tłumaczy chirurg.
Kierownikiem naukowym kursu jest prof. Jarosław Fabiś z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes sekcji chirurgii barku Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego. Szkoleniu patronuje wojewódzki konsultant do spraw ortopedii dr Rafał Swaton.
Trenerami będą jedni z najlepszych chirurgów artroskopowych barku w Polsce dr Przemysław Lubiatowski i dr Robert Spławski, adiunkci Kliniki Chirurgii Ręki Akademii Medycznej w Poznaniu, oraz dr Roman Brzóska z Kliniki św. Łukasza w Bielsku-Białej. Czwarte stanowisko obejmie dr Pełka.
Szesnastu lekarzy - po ośmiu każdego dnia - spędzi sześć godzin na pracy z preparatami, wykonując kilka typów zabiegów najczęściej przeprowadzanych podczas operacji barków.
- To m.in. naprawianie uszkodzeń bicepsa, uszkodzeń obrąbka stawowego (czyli struktury tkankowej, której uszkodzenie powoduje niestabilność stawu barkowego), likwidowanie zespołu ciasnoty podbarkowej (wywołuje ją - mówiąc w uproszczeniu - uszkodzenie ścięgien odpowiadających za bezbolesny ruch stawu w wielu osiach).
- Zabiegi można będzie powtórzyć, niwecząc efekty pierwszej przeprowadzonej na preparacie operacji - mówi dr Pełka.
Większość lekarzy, którzy przyjadą na warsztaty, nie pracowała dotąd na preparatach ludzkich. - Na ogół mieli kontakt ze zwłokami podczas zajęć w prosektorium na studiach, podczas których uczyli się anatomii, i tylko tyle - mówi dr Pełka. - Operacje na ludzkich preparatach będą dla nich, już bardzo doświadczonych artroskopistów, bezcennym doświadczeniem.
Zorganizowanie podobnych warsztatów w Polsce z wykorzystaniem polskich zwłok jest na razie niemożliwe z powodu braku odpowiednich regulujących to przepisów, ale nie tylko. - Wciąż nie ma u nas dostatecznej przychylności dla czegoś takiego jak oddawanie ciała po śmierci nauce - mówi dr Pełka. - Gdyby to się zmieniło, chirurdzy mogliby w jak najskuteczniejszy sposób doskonalić swoje umiejętności. Może uda nam się dzięki naszemu kursowi uczynić pewien wyłom w psychice ludzi oraz w prawnym podejściu do tej kwestii.
Z propozycją wypożyczenia preparatów ludzkich z zakładu patologii w Akwizgranie wystąpiło kierownictwo firmy medycznej Linvatec Polska, której Specjalistyczny Ośrodek Chirurgii Artroskopowej i Ortopedycznej NZOZ "Ortopedia" Opole jest ośrodkiem referencyjnym - m.in. szkoli chirurgów.
- Stawy barkowe wypreparują technicy w Instytucie Patologii w Niemczech - wyjaśnia dr Pełka z niepublicznego szpitala Ortopedia w Głuchołazach, który organizuje warsztaty. - Pochodzą one z ciał ludzi, którzy za życia zadeklarowali, że po śmierci ich ciała mają posłużyć celom naukowym. Preparaty zostaną nam wypożyczone na czas szkoleń, po czym z powrotem zamrożone i zwrócone właścicielowi, który podda je kremacji.
Czy chirurgom nie wystarczy nauka technik operacyjnych na fantomach?
- Żaden sztuczny model nie jest w stanie zastąpić preparatu ludzkiego - podkreśla dr Pełka. - Korzystając z niego, pracujemy praktycznie w takich samych warunkach jak podczas operacji pacjenta, oczywiście z wyjątkiem krwawienia, bo tego w żaden sposób nie da się osiągnąć. Ale czujemy opór prawdziwych tkanek, poruszamy się w obrębie takich samych struktur anatomicznych - mówi.
Dr Pełka zauważa, że nie do przecenienia jest też doskonalenie sztuki orientacji w przestrzeni, bardzo ważnej dla chirurga artroskopisty, który musi w sposób doskonały koordynować pracę rąk i oczu, bowiem pracuje, mając pacjenta na stole operacyjnym, a pole operacyjne widzi na monitorze zawieszonym wyżej. - Operacja na preparacie ludzkim odbywa się w warunkach bardzo zbliżonych do tych, jakie panują podczas prawdziwej operacji. Korzyść z takiej nauki jest dla chirurga artroskopisty wręcz nieprawdopodobna - przekonuje.
Całe przedsięwzięcie zostało uzgodnione z sanepidem. Dwudniowe warsztaty odbędą się 9 i 10 kwietnia w prosektorium Szpitala MSWiA w Głuchołazach. Dr Pełka podkreśla, że opracowano procedurę postępowania z elementami ciała ludzkiego tak, by zachować pełne poszanowanie zwłok. - Przed rozpoczęciem szkolenia przedstawiciel Instytutu Patologii z Akwizgranu będzie miał wykład dotyczący właśnie tej sfery. Tego wymaga prawo niemieckie, a i my uważamy, że to będzie bardzo na miejscu - mówi dr Pełka.
Instrumentarium i specjalne wieże artroskopowe przeznaczone tylko do pracy na ludzkich zwłokach - w sumie ponad dwie tony sprzętu - przyjadą do Głuchołaz z Brukseli. W prosektorium głuchołaskiego szpitala staną cztery stanowiska, gdzie przez dwa dni 16 chirurgów z całej Polski będzie przeprowadzać operacje. - To będą przede wszystkim zabiegi polegające na rekonstrukcji najczęstszych uszkodzeń barków, na wszczepianiu implantów łatających te uszkodzenia. Nie wiemy, jakie szkody zastaniemy w konkretnym barku. Preparaty pochodzą ze zwłok ludzi w różnym wieku. Może się zdarzyć, że uszkodzeń nie będzie. Wtedy będziemy musieli sami je wytworzyć, a potem je naprawić - tłumaczy chirurg.
Kierownikiem naukowym kursu jest prof. Jarosław Fabiś z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes sekcji chirurgii barku Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego. Szkoleniu patronuje wojewódzki konsultant do spraw ortopedii dr Rafał Swaton.
Trenerami będą jedni z najlepszych chirurgów artroskopowych barku w Polsce dr Przemysław Lubiatowski i dr Robert Spławski, adiunkci Kliniki Chirurgii Ręki Akademii Medycznej w Poznaniu, oraz dr Roman Brzóska z Kliniki św. Łukasza w Bielsku-Białej. Czwarte stanowisko obejmie dr Pełka.
Szesnastu lekarzy - po ośmiu każdego dnia - spędzi sześć godzin na pracy z preparatami, wykonując kilka typów zabiegów najczęściej przeprowadzanych podczas operacji barków.
- To m.in. naprawianie uszkodzeń bicepsa, uszkodzeń obrąbka stawowego (czyli struktury tkankowej, której uszkodzenie powoduje niestabilność stawu barkowego), likwidowanie zespołu ciasnoty podbarkowej (wywołuje ją - mówiąc w uproszczeniu - uszkodzenie ścięgien odpowiadających za bezbolesny ruch stawu w wielu osiach).
- Zabiegi można będzie powtórzyć, niwecząc efekty pierwszej przeprowadzonej na preparacie operacji - mówi dr Pełka.
Większość lekarzy, którzy przyjadą na warsztaty, nie pracowała dotąd na preparatach ludzkich. - Na ogół mieli kontakt ze zwłokami podczas zajęć w prosektorium na studiach, podczas których uczyli się anatomii, i tylko tyle - mówi dr Pełka. - Operacje na ludzkich preparatach będą dla nich, już bardzo doświadczonych artroskopistów, bezcennym doświadczeniem.
Zorganizowanie podobnych warsztatów w Polsce z wykorzystaniem polskich zwłok jest na razie niemożliwe z powodu braku odpowiednich regulujących to przepisów, ale nie tylko. - Wciąż nie ma u nas dostatecznej przychylności dla czegoś takiego jak oddawanie ciała po śmierci nauce - mówi dr Pełka. - Gdyby to się zmieniło, chirurdzy mogliby w jak najskuteczniejszy sposób doskonalić swoje umiejętności. Może uda nam się dzięki naszemu kursowi uczynić pewien wyłom w psychice ludzi oraz w prawnym podejściu do tej kwestii.
Z propozycją wypożyczenia preparatów ludzkich z zakładu patologii w Akwizgranie wystąpiło kierownictwo firmy medycznej Linvatec Polska, której Specjalistyczny Ośrodek Chirurgii Artroskopowej i Ortopedycznej NZOZ "Ortopedia" Opole jest ośrodkiem referencyjnym - m.in. szkoli chirurgów.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Re: Pierwsi chirurdzy szkolą się na ludzkich zwło
ziner
02.04.10, 07:25
Ja osobiście po śmierci wolę posłużyć za preparat na którym lekarze będą sięuczyli jak pomagać ludziom, niż za bufet dla robaków.»
-
Pierwsi chirurdzy szkolą się na ludzkich zwłokach
chochlik5
02.04.10, 11:41
W czasie okupacji byłam na kursie sanitarnym w nieistniejącym już Szpitalu Ujazdowskim. To był kurs przygotowujący sanitariuszki do pracy w szpitalach polowych podczas Akcji "Burza". »
-
Re: Pierwsi chirurdzy szkolą się na ludzkich zwło
oloros
02.04.10, 13:03
alez na to wpadli juz egipcjanie jakies 5000 lat przed nasza era»





