Kontrowersje wokół książki o historii opolskiej Solidarności

Joanna Pszon
2010-03-30 , aktualizacja: 30.03.2010 20:30
A A A Drukuj
"Solidarność" nie wyda książki Zbigniewa Bereszyńskiego o historii opolskiej "S" z lat 80., ponieważ nie dał im jej zrecenzować. - Po pierwsze nikt mnie o tekst nie prosił, poza tym, czy wraca cenzura i czasy PRL!? - pyta oburzony autor.
Logo
Logo "Solidarności"
Bereszyński swoją książkę o historii ruchu społecznego "S" na Opolszczyźnie w latach 1980-1989 skończył w styczniu br. Wtedy też do zarządu regionu wysłał pytanie, czy "S" zamierza ją wydać. Dostał jednak odmowną odpowiedź.

Autor powód takiej decyzji upatruje w tym, że nie pozwolił na cenzurę i ingerencję w naukowy tekst. Z kolei władze NSZZ "S" Śląska Opolskiego wyjaśniają, że nie mogli się w ogóle z tekstem zapoznać, więc nie mogą w ciemno na coś wydawać związkowych pieniędzy. Przy okazji przewodnicząca Cecylia Gonet napisała wniosek do IPN, aby już nie udostępniać akt Bereszyńskiemu, bo czas rekomendacji udzielonej przez "S" (na badania do owej książki) i tak zakończył się pięć lat temu.

- To ewidentna zemsta za to, co piszę - uważa autor, który badając archiwa SB odkrywa i te trudne fragmenty niedawnej historii, ujawniając byłych agentów w szeregach opozycjonistów, czasem odfałszowuje esbeckie zapisy. Jego publikacje wywołują kontrowersje, szczególnie te dotyczące środowiska kluczborskiego. Najwięcej emocji wzbudziła sprawa Ryszarda Gleicha (którego Bereszyński bronił od zarzutu współpracy z SB), opisywana już przez "Gazetę", ale także ujawnienie, że jeden z członków zarządu regionu także współpracował z SB.

Bereszyński uważa, że po tych publikacjach był obrażany na forach internetowych przez część byłej niepodległościowej opozycji związanej z Opolskim Stowarzyszeniem Pamięci Narodowej. Zdaniem Bereszyńskiego to środowisko wpływa też na postawę i decyzje "S". - Bo dlaczego mnie się cofa rekomendację w IPN (która zresztą do niczego nie jest mi potrzebna, ale te pisma mogą narobić mi kłopotów), a pani Bożenie Szubert, która niczego nie pisze, tylko mnie szkaluje na forach, akurat nie odbiera się rekomendacji - pyta retorycznie.

"Solidarność" zaś zapewnia, że nie ma nic do Bereszyńskiego, ale nie zamierza wydawać książki, która miałaby podzielić i tak już zwaśnione środowisko byłych opozycjonistów. - Chcieliśmy, aby zobaczyli to naukowcy, ale także i ci, których ona dotyczy - przede wszystkim byli przewodniczący "S" - wyjaśnia przewodnicząca, dodając, że OSPN to także ci, którzy walczyli o wolność.

- Chcieli to dać OSPN, by mogli to ocenzurować - nie ma wątpliwości autor opracowania. - Czy o powrót cenzury walczyła 30 lat temu "Solidarność"? W jakich żyjemy czasach! - zżyma się Bereszyński.

Przypomnijmy, że wcześniej pojawiła się też na naszym forum internetowym kłótnia o kształt opolskiej części Encyklopedii Solidarności przygotowywanej przez dwójkę naukowców Uniwersytetu Opolskiego, którzy korzystają także z pomocy Bereszyńskiego. Krytycy, głównie z OSPN, zarzucają autorom np. zły dobór postaci, którym tworzone są biogramy, bo ich zdaniem było wielu bardziej zasłużonych, którzy takich notek nie mają.

Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku