Senator Krajczy też za bezwzględnym zakazem palenia
2010-03-18
, aktualizacja: 18.03.2010 19:31
- Nie może być tak, że lekarze będą popierać palenie, bo jest silne lobby - mówi senator PiS-u Norbert Krajczy, członek senackiej komisji zdrowia, która dokonała w czwartek poprawek w ustawie mówiącej o zakazie palenia w publicznych miejscach.
ZOBACZ TAKŻE
- Palić będzie można tylko w domu i na ulicy? Radykalne poprawki senatorów (18-03-10, 16:50)
- Posłanka PO przeciw partii i paleniu (08-03-10, 23:00)
SONDAŻ
Poprawki są bardzo restrykcyjne, ponieważ zakładają całkowity zakaz palenia we wszystkich zakładach pracy, hotelach i akademikach. Nigdzie też nie można tworzyć specjalnych palarni. - Większość z nas w tej komisji to lekarze, którzy na co dzień muszą walczyć z tragicznymi skutkami palenia. Zdajemy sobie sprawę, że przed nami jeszcze debata, że pewnie dojdzie do jakiegoś złagodzenia, gdyż w tak restrykcyjnej formie ustawa nie przejdzie w Sejmie. Ale my jako lekarze nie możemy być łagodniejsi - podkreśla senator Krajczy.
Wyjaśnia też, że należało tak zdecydowanymi zakazami palenia dać odpór wszelakim lobbystom, którzy pojawiają się w parlamencie i których wpływ na ostateczny kształt ustawy w Sejmie był niewątpliwy. A są to nie tylko producenci papierosów, ale także - co zdziwiło senatora - cygar, jak również właściciele lokali gastronomicznych, restauratorzy. - Dziś też byli, mówili o upadku przemysłu tytoniowego, że doprowadzi to do upadku gastronomii. Żalili się, że płacą duże pieniądze z akcyzy, które idą na służbę zdrowia, co jest śmieszne, bo te ich pieniądze to i tak niewiele w porównaniu z tym, ile trzeba wydać na leczenie schorzeń wywołanych paleniem czynnym i biernym - twierdzi Krajczy i dodaje, że przecież są już takie kraje, gdzie praktycznie się nie pali. - My, lekarze z komisji, też powiedzieliśmy "nie". Przecież nie do przyjęcia jest to, aby szef szpitala, gdzie ma oddziały onkologii, kardiologii, pulmonologii czy torakochirurgii lub patologii ciąży, miał robić palarnię?! - dziwi się Krajczy, szef nyskiego szpitala, który goni swych pracowników czy palących pacjentów do pobliskiego parku.
Ale lekarzom nie chodzi tylko o szpitale, ale także o szkoły, akademiki, hotele, domy pomocy społecznej, lokale gastronomiczne, budynki użyteczności publicznej itp. - Nie można dręczyć ludzi biernym paleniem - zaznacza.
Krajczy dopuszcza ewentualnie jakieś złagodzenie zapisów komisji przez Senat, np. powstawanie palarni choćby w biurach.
Rozmawiać senatorowie będą o tym w przyszłym tygodniu, kiedy odbędzie się debata. Jednak zdaniem senatora za bardzo temat ten upolityczniono, więc może lepiej odłożyć go na czas po wyborach prezydenckich i samorządowych.
Przypomnijmy, że Sejm bardzo zliberalizował zapisy ustawy, dopuszczając powstawanie palarni praktycznie w każdym zakładzie pracy, a także w niektórych lokalach gastronomicznych. Choć w klubie PO obowiązywała dyscyplina partyjna, posłanka z Opolszczyzny Janina Okrągły była przeciwna liberalizacji ustawy regulującej palenie w miejscach publicznych. Jej argumentacja była bardzo podobna: ona również jest lekarzem i na co dzień styka się z drastycznymi skutkami palenia, poza tym jest zdania, że poprzez zakazy można uchronić młodzież przed groźnym nałogiem. I choć posłankę miała czekać reprymenda, wyszła z założenia, że ma się tak zachowywać, aby być wiarygodną dla swych pacjentów. - Palenie nie jest partyjne - podkreślała.
Wyjaśnia też, że należało tak zdecydowanymi zakazami palenia dać odpór wszelakim lobbystom, którzy pojawiają się w parlamencie i których wpływ na ostateczny kształt ustawy w Sejmie był niewątpliwy. A są to nie tylko producenci papierosów, ale także - co zdziwiło senatora - cygar, jak również właściciele lokali gastronomicznych, restauratorzy. - Dziś też byli, mówili o upadku przemysłu tytoniowego, że doprowadzi to do upadku gastronomii. Żalili się, że płacą duże pieniądze z akcyzy, które idą na służbę zdrowia, co jest śmieszne, bo te ich pieniądze to i tak niewiele w porównaniu z tym, ile trzeba wydać na leczenie schorzeń wywołanych paleniem czynnym i biernym - twierdzi Krajczy i dodaje, że przecież są już takie kraje, gdzie praktycznie się nie pali. - My, lekarze z komisji, też powiedzieliśmy "nie". Przecież nie do przyjęcia jest to, aby szef szpitala, gdzie ma oddziały onkologii, kardiologii, pulmonologii czy torakochirurgii lub patologii ciąży, miał robić palarnię?! - dziwi się Krajczy, szef nyskiego szpitala, który goni swych pracowników czy palących pacjentów do pobliskiego parku.
Ale lekarzom nie chodzi tylko o szpitale, ale także o szkoły, akademiki, hotele, domy pomocy społecznej, lokale gastronomiczne, budynki użyteczności publicznej itp. - Nie można dręczyć ludzi biernym paleniem - zaznacza.
Krajczy dopuszcza ewentualnie jakieś złagodzenie zapisów komisji przez Senat, np. powstawanie palarni choćby w biurach.
Rozmawiać senatorowie będą o tym w przyszłym tygodniu, kiedy odbędzie się debata. Jednak zdaniem senatora za bardzo temat ten upolityczniono, więc może lepiej odłożyć go na czas po wyborach prezydenckich i samorządowych.
Przypomnijmy, że Sejm bardzo zliberalizował zapisy ustawy, dopuszczając powstawanie palarni praktycznie w każdym zakładzie pracy, a także w niektórych lokalach gastronomicznych. Choć w klubie PO obowiązywała dyscyplina partyjna, posłanka z Opolszczyzny Janina Okrągły była przeciwna liberalizacji ustawy regulującej palenie w miejscach publicznych. Jej argumentacja była bardzo podobna: ona również jest lekarzem i na co dzień styka się z drastycznymi skutkami palenia, poza tym jest zdania, że poprzez zakazy można uchronić młodzież przed groźnym nałogiem. I choć posłankę miała czekać reprymenda, wyszła z założenia, że ma się tak zachowywać, aby być wiarygodną dla swych pacjentów. - Palenie nie jest partyjne - podkreślała.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Zadaję pytanie palaczom...
raid.op
19.03.10, 11:09
Drodzy palacze, odpowiedzcie szczerze i poważnie, lepiej jest palić czy niepalić? Nie musicie uzasadniać»





