Dyrektor muzeum trafiła na ślad rektora z nagrobka
2010-03-17
, aktualizacja: 17.03.2010 20:56
Urszula Zajączkowska, dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego przejrzała spisy książek telefonicznych i natrafiła na ślad rektora, którego nagrobek przypadkowo znaleźli mieszkańcy Gosławic.
ZOBACZ TAKŻE
- Wiekowe tablice nagrobne leżały w rowie (16-03-10, 20:23)
Przypomnijmy, że we wtorek mieszkańcy Gosławic natrafili na płyty nagrobkowe zapisane w języku niemieckim. Jedna z nich pochodzi z 1912 roku - wtedy też wykuto datę śmierci jednej z osób upamiętnionych na płycie. Ten nagrobek upamiętnia rodzinę rektora Karla Haertela. Druga zaś zapisana jest gotykiem i upamiętnia rodzinę Sakowskich. Płyty leżały w rowie przy jednej z bocznych uliczek od ul. Wygonowej. Tam teraz budowana jest droga.
- Przejrzałam księgi adresowe i udało mi się zdobyć trochę informacji dotyczącej rektora Karla Haertela. Okazuje się, że jego nazwisko pojawia się w spisie z lat 1926/1929 w tedy zamieszkiwał przy Bismarckstrasse, czyli dzisiejszej ul. Kołłątaja. Jednak w późniejszym spisie pochodzącym z lat 1934/1935 nie ma już jego nazwiska - mówi Urszula Zajączkowska, dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego, dodając, że sprawdziła również rejestry szkolne. - Okazuje się, że Haertel nie był pracownikiem żadnej opolskiej szkoły. Być może mieszkał w Opolu, a pracował w okolicy - dodaje. Co do drugiej rodziny, Sakowskich, nie udało się zdobyć żadnych informacji.
Nagrobki zostaną przeniesione na teren Zarządu Zakładu Komunalnego w Opolu. Trzeba będzie dokładnie ustalić, skąd pochodzą. Opolska policja prowadzi postępowanie w tej sprawie
Dyrektor Zajączkowska chciałaby, aby płyty znalazły się np. w lapidarium przy kościele Na górce w Opolu albo, by wróciły na cmentarz.
- Przejrzałam księgi adresowe i udało mi się zdobyć trochę informacji dotyczącej rektora Karla Haertela. Okazuje się, że jego nazwisko pojawia się w spisie z lat 1926/1929 w tedy zamieszkiwał przy Bismarckstrasse, czyli dzisiejszej ul. Kołłątaja. Jednak w późniejszym spisie pochodzącym z lat 1934/1935 nie ma już jego nazwiska - mówi Urszula Zajączkowska, dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego, dodając, że sprawdziła również rejestry szkolne. - Okazuje się, że Haertel nie był pracownikiem żadnej opolskiej szkoły. Być może mieszkał w Opolu, a pracował w okolicy - dodaje. Co do drugiej rodziny, Sakowskich, nie udało się zdobyć żadnych informacji.
Nagrobki zostaną przeniesione na teren Zarządu Zakładu Komunalnego w Opolu. Trzeba będzie dokładnie ustalić, skąd pochodzą. Opolska policja prowadzi postępowanie w tej sprawie
Dyrektor Zajączkowska chciałaby, aby płyty znalazły się np. w lapidarium przy kościele Na górce w Opolu albo, by wróciły na cmentarz.
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





