Wojewoda: - Dyskutujmy, nie straszmy

Rozmawiała Beata Łabutin
2010-03-17 , aktualizacja: 17.03.2010 20:22
A A A Drukuj
Alarm demografów cd. - Nie zgadzam się z czarnym scenariuszem, jaki zakłada prognoza dotycząca zagrożenia biedą i marazmem. Nie zgadzam się, że nie warto namawiać do powrotu z emigracji, nie zgadzam się z opinią, że mamy tu regres - mówi wojewoda Ryszard Wilczyński.
Ryszard Wilczyński
Fot. Rafał Mielnik / AG 20090225
Ryszard Wilczyński
Beata Łabutin: Poruszyła Pana prognoza prof. Rauzińskiego?

Wojewoda Ryszard Wilczyński: - Bardzo serio traktuję nasze zespoły badawcze, zwłaszcza ten kierowany przez prof. Roberta Rauzińskiego. Co do prognoz - to czytam je z uwagą, choć warto byłoby wiedzieć, jak sprawdzają się te na przykład sprzed dziesięciu lat, choćby dla potwierdzenia wiarygodności metodyki badań.

Uważam, że prognoza demograficzna jest trafna. I nie jest dla nas dobra. Jesteśmy regionem starzejącym się, to fakt. Jesteśmy też regionem migracyjnym, i długo nim będziemy, choć są miejsca w Europie, które biją nas na głowę. Choćby Litwa - w ciągu 20 lat od odzyskania niepodległości wyjechało stamtąd pół miliona młodych ludzi; kraj liczy dziś 3,3 miliona.

Z wieloma tezami z ekspertyzy jednak się Pan nie zgadza.

- Pojawia się w niej obraz pogarszającej się sytuacji społecznej w regionie. Mowa jest nawet o możliwych niepokojach. Myślę jednak, że to nadinterpretacja. Bo te opinie nie pokrywają się z Diagnozą Społeczną 2009, która przecież była dla nas dobra. Okazaliśmy się w niej społeczeństwem zadowolonym z poziomu życia.

Szereg tez jest tu ryzykownych, np. teza o tym, że wielu wspaniałych fachowców nie znajduje tu zatrudnienia. Chciałbym znać miernik oceny poziomu wykształcenia fachowców na Opolszczyźnie, bo przecież nie może nią być ocena ze studiów. Wiele razy szukałem kogoś do pracy i nie znajdowałem - brakuje osób, które odpowiadałyby moim oczekiwaniom! Choć w to, że demografowie, absolwenci pana profesora, nie znajdują w regionie pracy - w to wierzę. Bo ilu demografów może wchłonąć taki rynek, jak opolski?

Jeśli absolwenci "roznoszą ulotki", to znaczy, że mamy absolwentów być może dobrze wykształconych, ale nie dość przygotowanych, by założyć własne mikroprzedsiębiorstwa.

Warto namawiać do powrotu z emigracji?

- Jak najbardziej. Nie zgadzam się krytyką działań politycznych w regionie. "Władza traci kontakt z rzeczywistością" - to nie tak. Proszę popatrzeć na gminy wiejskie, w których bilans pracy jest dodatni - więcej osób znajduje pracę w gminie niż musi z niej za pracą wyjeżdżać. Tam biznesy zakładają ludzie, którzy nabyli kompetencji i dorobili się pracując zagranicą. To ci, którzy wracają, tworzą miejsca pracy dla siebie, a potem dla innych.

Gdyby teza, by nie namawiać do powrotu była prawdziwa, to tych przedsiębiorców nie powinno tu być! Tymczasem tysiące miejsc pracy powstały w oparciu o kapitał, który został zebrany tam, zagranicą. Nie zgadzam się, że zachęcanie do powrotu jest nieodpowiedzialnością.

Ale bardzo wiele osób wciąż jednak pozostaje zagranicą. Nie wracają, bo nie będą umieli założyć firmy, siedzą tam i murują.

- No i dobrze, nauczą się dobrze murować, nauczą się kultury pracy i może kiedyś wrócą.

Wciąż są jednak wiele mamy gmin, gdzie panuje bezrobocie i pewien marazm, gdzie niewiele się dzieje.

- Owszem są takie gminy, trzeba jednak wzorować się na tych, gdzie się powiodło, choć władza nie tworzy miejsc pracy. Ona może pomagać, w tym w przyciąganiu kapitału.

I pomaga. Powiem tylko, że wielkość specjalnych stref ekonomicznych urosła trzykrotnie w ciągu ostatnich czterech lat w regionie. Czy to jest dzieło władzy (samorządu województwa), która straciła kontakt z rzeczywistością? A te drogi, które zostały wybudowane? Setki różnych projektów.

Albo mówimy, że naszą siłą jest jakość życia i na nią stawiamy, albo zaczynamy wszystko kwestionować. Dodam jeszcze, że fakt, iż będzie rozbudowywana Elektrownia Opole, to potężny impuls inwestycyjny. Może po nim przyjdzie następny. Przecież raz na jakiś czas obwąchują nas wielcy inwestorzy. Mercedes o mało nas nie wybrał.

Ale jednak nie wybrał.

- A czy drugie miejsce się nie liczy? Czy lepiej być tym, którego o mało nie wybrali, czy tym, którego w ogóle nie zauważono? Oczywiście mamy niedobór wielkich inwestycji, ale nie możemy mówić; ludzie - nie wracajcie! Bo powtarzam: wielu wróciło, otworzyli swoje firmy. Idźmy tym schematem. Budujmy w oparciu o miejscowe zasoby. Da się tu robić biznes. Podnosić jakość życia. A czy wysoka jakość życia nie jest argumentem, by wracać?

No właśnie. Według prognozy wzrasta rozziew pomiędzy rodzinami żyjącymi na europejskim poziomie a tymi żyjącymi na granicy minimum socjalnego.

- Tę śpiewkę słyszę drugą dekadę. Tyle, że okazuje się, że liczba samochodów wzrosła trzykrotnie, że mamy najwięcej w kraju zmywarek do naczyń... Zawsze jest tak, że przy szybkiej transformacji istnieje grupa, która zostaje z tylu. I zgadza się - ona będzie rosła, choćby z tego powodu, że się starzejemy, a renty i emerytury mamy słabe.

Ale nie mogę się zgodzić z tezą, że grono starszych ludzi za dwadzieścia lat będzie się zaliczać do wykluczonych społecznie, jak to definiują naukowcy. W Holandii, Austrii, Niemczech, ludzie w wieku emerytalnym to fantastyczna grupa wolontariuszy. Może i u nas tak będzie? Kiedyś kobiety po czterdziestce uważano za osoby, które już wszystko mają za sobą. Teraz nikt tak nie powie. Owszem, ludzi starszych będziemy mieć coraz więcej, ale oni będą mieli swoje miejsce w społeczeństwie. Jeśli będziemy konsekwentni w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, z rozbudowanym sektorem organizacji pozarządowych, to ci ludzie będą mieli swoje w nim miejsce.

Zaproponuje Pan o tym szerszą dyskusję?

- Traktuję poważnie tę diagnozę demograficzną, jednak w obszarze społecznym ocena jest kwestią co najmniej sporną. Istnieje wiele tendencji negatywnych, ale i szereg pozytywnych, które wpłyną na to, w jakiej części prognoza społeczna się sprawdzi. Jeśli w najbliższych wyborach zwycięży program proponowany przez PO, to czeka nas inny scenariusz niż wtedy, gdy wygra PiS.

To już kampania.

- Nie, to najszczersza prawda, godna rozważenia przez wszystkich.

Chciałbym zaproponować środowisku naukowemu demografów i socjologów opolskich dużą debatę. Niedługo otworzę Centrum Dialogu jako formułę organizacyjną i merytoryczną związaną z Wojewódzką Komisją Dialogu Społecznego. To będzie dobry moment na dyskusję, podczas której powiemy sobie o możliwych scenariuszach - ciemnych i tych jasnych. Nasz region ma wystarczająco wiele atutów byśmy w sferze społecznej zrealizowali scenariusz daleki od czarnej wizji.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Jesteśmy na Facebooku