Elektrownia i outsourcing to szansa regionu
2010-03-16
, aktualizacja: 16.03.2010 20:27
Jeśli 12 miliardów złotych, jakie trafią tu do nas w związku z rozbudową Elektrowni Opole, nie wpłynie na ożywienie naszego regionu, to kaktus mi na ręku wyrośnie - mówi prof. Marek Tukiendorf, prorektor Politechniki Opolskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Opóźnia się budowa nowych bloków w Elektrowni Opole (07-01-11, 06:00)
- Emeryci '2030 nie dadzą się wykluczyć (18-03-10, 20:00)
- Wojewoda: - Dyskutujmy, nie straszmy (17-03-10, 20:22)
- Dr Potwora: ja bym aż tak nie straszył (15-03-10, 20:00)
- Alarm demografów: Opolszczyźnie grożą protesty (14-03-10, 23:00)
Beata Łabutin: Co Pan myśli o pesymistycznej prognozie naszych demografów dotyczącej rosnącego zagrożenia wykluczeniem społecznym na Opolszczyźnie jako naukowiec, mieszkaniec regionu?
Prof. Marek Tukiendorf: Zasada jest taka, że im bardziej odległa prognoza, tym bardziej obniża się prawdopodobieństwo jej spełnienia.
Oddaję jednak największy szacunek prof. Rauzińskiemu za tę prognozę, tym bardziej że dotyczy ona rozwoju społeczeństwa, a tu zmiany trwają przez dziesięciolecia. Dobrze, że naukowcy postawili taką diagnozę. Musimy się liczyć z tym, że ona może się potwierdzić przy obecnym stanie rzeczy - tak mówią wskaźniki statystyczne i demograficzne; w tej chwili kończy się szczyt rodzenia dzieci wynikający z tego, że w ostatnich latach rodził szczyt demograficzny, który mija.
Zdaniem demografów lekarstwem dla regionu jest tworzenie dobrych miejsc pracy.
Zdecydowanie tak. Bo zasiłki, nawet ewentualne dodatkowe ich formy, niczego nie rozwiązują. Zostają przejedzone, to jest naukowo udowodnione.
Ale gdy chodzi o miejsca pracy, to nie stawiałbym na duże kombinaty. Bo to quasi-stabilizacja. Przykład? Właśnie wróciłem z USA. W związku z kłopotami giganta Generals Motors Detroit umiera. Pustoszeje. Można tam domy kupić za grosze, ale nikt ich nie chce.
Więc jakie Pan widzi dla nas wyjście?
W Stanach Zjednoczonych nagminny jest widok furgonetki z drabinką na dachu - prawie cała klasa średnia opiera się na drobnych rzemieślnikach i wytwórcach. To jest jakiś sposób. I coś się u nas dzieje w tej materii. Wiem, że Wojewódzki Urząd Pracy przeznacza kolejne miliony złotych na rozwój małych firm - to takie startowe pieniądze dla nich. I jeszcze jedno: kiedy Ameryka śpi, to Indie czy Chiny liczą jej podatki, pracują dla niej.
???
Szansa to outsourcing. Oznacza przekazanie funkcji wykonywanej dotychczas przez pracowników danego przedsiębiorstwa firmie zewnętrznej, czyli tzw. usługodawcy, niezwiązanemu bezpośrednio z firmą, ale specjalizującemu się w konkretnie określonej dziedzinie. Postawmy na świadczenie usług na zewnątrz. Prof. Rauziński ma rację, kiedy mówi, że żal patrzeć na magistrów roznoszących ulotki. Żal, ale oni muszą wyciągnąć ręce po pracę.
Tyle że firmy outsourcingowej nie można założyć w baraku ani w piwnicy, a takie są nasze polskie przyzwyczajenia z dawnych czasów. Bo gdy przyjeżdża koncern zagraniczny, to rozgląda się za szklanym wieżowcem A gdzie w Opolu taki wieżowiec jest? Zanim będziemy produkować nowoczesne technologie, to przygotujmy miejsca pracy absolwentom do współpracy z tymi technologiami - właśnie na poziomie outsourcingu. Tu jest miejsce dla przedsiębiorczych młodych ludzi. Doradzam czasem marszałkowi w sprawach naukowych i społecznych; jestem rękami i nogami za outsourcingiem.
A czy warto wracać tu z emigracji? Ludzie już się na Zachodzie urządzili, wrośli w nowe miejsca.
Powracający z emigracji wracają z wielką wartością, z wiedzą o dobrze funkcjonującym państwie. Podróże kształcą - to wiemy od wieków. No więc wiedzą, jak funkcjonuje sprawna administracja, jak funkcjonuje biznes, jakie płaci się podatki, jak się ułatwia życie firmom.
A u nas...
Nigdzie na świecie nie okłada się firm np. takimi przepisami dotyczącymi kontroli, jak w Polsce. Począwszy od sanepidu, poprzez skarbówkę, inspekcję pracy itd.
Chcę jednak podkreślić, że choć diagnoza prof. Rauzińskiego jest bardzo słuszna, to powinniśmy pamiętać o bardzo ważnej rzeczy z punktu widzenia miasta i regionu - o rozbudowie Elektrowni Opole. Inwestycja za 12 miliardów złotych może być potężnym kołem zamachowym dla Opolszczyzny. Już od patrzenia na taką gotówkę robi się ciepło. To bardzo duża szansa rozwojowa. Bo elektrownia - choć wielki koncern - będzie trwała, prąd będzie zawsze potrzebny. I powiem tak: jeśli 12 miliardów nie wpłynie na zmianę infrastruktury, na rozwój województwa, to kaktus mi na ręku wyrośnie. To dla nas wielka szansa, tylko jakoś mało akcentowana. Może politycy zaczną o tym mówić bliżej wyborów?
Prof. Marek Tukiendorf: Zasada jest taka, że im bardziej odległa prognoza, tym bardziej obniża się prawdopodobieństwo jej spełnienia.
Oddaję jednak największy szacunek prof. Rauzińskiemu za tę prognozę, tym bardziej że dotyczy ona rozwoju społeczeństwa, a tu zmiany trwają przez dziesięciolecia. Dobrze, że naukowcy postawili taką diagnozę. Musimy się liczyć z tym, że ona może się potwierdzić przy obecnym stanie rzeczy - tak mówią wskaźniki statystyczne i demograficzne; w tej chwili kończy się szczyt rodzenia dzieci wynikający z tego, że w ostatnich latach rodził szczyt demograficzny, który mija.
Zdaniem demografów lekarstwem dla regionu jest tworzenie dobrych miejsc pracy.
Zdecydowanie tak. Bo zasiłki, nawet ewentualne dodatkowe ich formy, niczego nie rozwiązują. Zostają przejedzone, to jest naukowo udowodnione.
Ale gdy chodzi o miejsca pracy, to nie stawiałbym na duże kombinaty. Bo to quasi-stabilizacja. Przykład? Właśnie wróciłem z USA. W związku z kłopotami giganta Generals Motors Detroit umiera. Pustoszeje. Można tam domy kupić za grosze, ale nikt ich nie chce.
Więc jakie Pan widzi dla nas wyjście?
W Stanach Zjednoczonych nagminny jest widok furgonetki z drabinką na dachu - prawie cała klasa średnia opiera się na drobnych rzemieślnikach i wytwórcach. To jest jakiś sposób. I coś się u nas dzieje w tej materii. Wiem, że Wojewódzki Urząd Pracy przeznacza kolejne miliony złotych na rozwój małych firm - to takie startowe pieniądze dla nich. I jeszcze jedno: kiedy Ameryka śpi, to Indie czy Chiny liczą jej podatki, pracują dla niej.
???
Szansa to outsourcing. Oznacza przekazanie funkcji wykonywanej dotychczas przez pracowników danego przedsiębiorstwa firmie zewnętrznej, czyli tzw. usługodawcy, niezwiązanemu bezpośrednio z firmą, ale specjalizującemu się w konkretnie określonej dziedzinie. Postawmy na świadczenie usług na zewnątrz. Prof. Rauziński ma rację, kiedy mówi, że żal patrzeć na magistrów roznoszących ulotki. Żal, ale oni muszą wyciągnąć ręce po pracę.
Tyle że firmy outsourcingowej nie można założyć w baraku ani w piwnicy, a takie są nasze polskie przyzwyczajenia z dawnych czasów. Bo gdy przyjeżdża koncern zagraniczny, to rozgląda się za szklanym wieżowcem A gdzie w Opolu taki wieżowiec jest? Zanim będziemy produkować nowoczesne technologie, to przygotujmy miejsca pracy absolwentom do współpracy z tymi technologiami - właśnie na poziomie outsourcingu. Tu jest miejsce dla przedsiębiorczych młodych ludzi. Doradzam czasem marszałkowi w sprawach naukowych i społecznych; jestem rękami i nogami za outsourcingiem.
A czy warto wracać tu z emigracji? Ludzie już się na Zachodzie urządzili, wrośli w nowe miejsca.
Powracający z emigracji wracają z wielką wartością, z wiedzą o dobrze funkcjonującym państwie. Podróże kształcą - to wiemy od wieków. No więc wiedzą, jak funkcjonuje sprawna administracja, jak funkcjonuje biznes, jakie płaci się podatki, jak się ułatwia życie firmom.
A u nas...
Nigdzie na świecie nie okłada się firm np. takimi przepisami dotyczącymi kontroli, jak w Polsce. Począwszy od sanepidu, poprzez skarbówkę, inspekcję pracy itd.
Chcę jednak podkreślić, że choć diagnoza prof. Rauzińskiego jest bardzo słuszna, to powinniśmy pamiętać o bardzo ważnej rzeczy z punktu widzenia miasta i regionu - o rozbudowie Elektrowni Opole. Inwestycja za 12 miliardów złotych może być potężnym kołem zamachowym dla Opolszczyzny. Już od patrzenia na taką gotówkę robi się ciepło. To bardzo duża szansa rozwojowa. Bo elektrownia - choć wielki koncern - będzie trwała, prąd będzie zawsze potrzebny. I powiem tak: jeśli 12 miliardów nie wpłynie na zmianę infrastruktury, na rozwój województwa, to kaktus mi na ręku wyrośnie. To dla nas wielka szansa, tylko jakoś mało akcentowana. Może politycy zaczną o tym mówić bliżej wyborów?
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





