Turystyczna mapa - gniot za unijne pieniądze
2010-03-11
, aktualizacja: 11.03.2010 20:04
Na szumnie zapowiadanej interaktywnej mapie z atrakcjami turystycznymi Opolszczyzny brakuje m.in. takich sztandarowych punktów jak nyskie forty, Kopa Biskupa, Wieża Piastowska czy Góra Św. Anny. Za to jest kilka gospodarstw agroturystycznych oraz muzeum, które nie działa. Wszystko za pieniądze unijne i pod skrzydłami urzędu marszałkowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Walne zebranie OROT-u ożywiła kawa z ciastem (25-05-10, 21:00)
- Marszałek skontroluje OROT (11-05-10, 22:41)
- Jak marszałek zostawił ratusz na lodzie (20-04-10, 23:00)
- Analiza. Ktoś w OROT do wymiany? (22-03-10, 18:33)
- Urząd marszałkowski zapewnia, że będą konsekwencje (15-03-10, 19:08)
- Poseł PSL nie rozumie krytykowania fuszerki (14-03-10, 21:00)
- Opolskiego nie odwiedzaj (12-03-10, 19:47)
- Komentarz (11-03-10, 20:03)
- Dwie informacje turystyczne w Opolu (05-01-10, 21:00)
Taka mapa powstała na stronie www.visitopolskie.pl, która miała być okrętem flagowym informacji turystycznej w naszym regionie. Jest częścią projektu, który ową informację miał ujednolicić i uatrakcyjnić. Projektem kieruje Opolska Regionalna Organizacja Turystyczna, której członkiem i głównym rozdającym karty jest urząd marszałkowski. Urząd podpisał z OROT-em umowę na wykonanie projektu wartego ponad 400 tys. zł, na co pieniądze idą z unijnej dotacji. W zarządzie OROT-u zasiada Lucjusz Bilik, wicedyrektor departamentu kultury, sportu i turystyki.
Byle jak...
Pomijając już to, że na stronie nie sposób doszukać się tłumaczenia jej zawartości na niemiecki, angielski, czy czeski (a na te języki miała być według założeń projektu przetłumaczona), to na dodatek na mapie z atrakcjami turystycznymi regionu brakuje niemal wszystkich podstawowych atrakcji, jakie posiadamy.
Nie sposób dowiedzieć się z niej np. o istnieniu Góry Św. Anny, fortów nyskich, Kopy Biskupiej, czy Wieży Piastowskiej. W samym Opolu turysta korzystający z mapy nie trafi też ani do katedry, ani na mury obronne, do amfiteatru, ani nawet do dumy Opola - ogrodu zoologicznego. Ale za to trafi do muzeów, w tym do Muzeum Polskiej Piosenki, które nie przyjmuje turystów, bo mieści się na razie w kilku pokojach zajmowanych przez pracowników i niczego nie eksponuje.
Turysta nie trafi też np. do muzeum dinozaurów w Krasiejowie, bo może akurat nie będzie chciał się tam wybrać, jeśli na mapie i pod hasłem Krasiejów znajdzie tylko informację o gospodarstwie agroturystycznym, które się tam znajduje. Może nie trafić też np. do pałacu w Izbicku, skoro mapa przedstawia go jako centrum biznesowe VIP Palm.
Turysta, który nabierze się na interaktywną mapę pewnie też nigdy nie dowie się o żadnym z zabytkowych drewnianych kościołów, które Opolszczyznę wyróżniają na tle kraju.
... bo w pośpiechu
- Mam świadomość, że jest tam dużo braków, ale jest to projekt finansowany ze środków europejskich, który musiał być uruchomiony w terminie, bo inaczej mielibyśmy problemy z rozliczeniem projektu - przyznaje beztrosko Bilik. - Uruchomiliśmy ją więc w takim stanie, w jakim jest i będziemy ją na bieżąco uzupełniać. Gotowa powinna być w maju - dodaje.
Fakt, że na stronie znalazły się gospodarstwa agroturystyczne, ale tylko wybrane tłumaczy tym, że te gospodarstwa są członkami OROT-u.
Wyjaśnia też, że zadanie stworzenia mapy zostało zlecone firmie zewnętrznej, ale zostanie ona w późniejszym czasie zweryfikowana przez rodzimych fachowców. Tłumaczenie to jest o tyle zaskakujące, że OROT jest organizacją, której statutowym celem jest m.in. promowanie turystyki, czy koordynacja działań proturystycznych. Tymczasem utworzenie bazy atrakcji turystycznych organizacja zleciła... firmie informatycznej.
- Część danych to po prostu obiekty, które były w bazie OROT-u, część została wprowadzona na mapę przez naszych pracowników. Kilka osób usiadło i wyszukało w internecie atrakcje turystyczne - wyznaje Piotr Stefański, szef MediaDigital, które mapę opracowywało.
Wyjaśnia też przy okazji, jacy to fachowcy, o którym mówił Bilik, mają bazę weryfikować. - Pomysłem na tę stronę było to, by umożliwić użytkownikom związanym z branżą turystyczną dodanie siebie i dbanie o aktualność swoich danych na tej stronie - mówi Stefański.
Brak tłumaczenia zawartości strony na inne języki Bilik komentuje tak: - Skoro nie ma jeszcze na niej wszystkich informacji, to nie ma też tłumaczenia.
Byle jak...
Pomijając już to, że na stronie nie sposób doszukać się tłumaczenia jej zawartości na niemiecki, angielski, czy czeski (a na te języki miała być według założeń projektu przetłumaczona), to na dodatek na mapie z atrakcjami turystycznymi regionu brakuje niemal wszystkich podstawowych atrakcji, jakie posiadamy.
Nie sposób dowiedzieć się z niej np. o istnieniu Góry Św. Anny, fortów nyskich, Kopy Biskupiej, czy Wieży Piastowskiej. W samym Opolu turysta korzystający z mapy nie trafi też ani do katedry, ani na mury obronne, do amfiteatru, ani nawet do dumy Opola - ogrodu zoologicznego. Ale za to trafi do muzeów, w tym do Muzeum Polskiej Piosenki, które nie przyjmuje turystów, bo mieści się na razie w kilku pokojach zajmowanych przez pracowników i niczego nie eksponuje.
Turysta nie trafi też np. do muzeum dinozaurów w Krasiejowie, bo może akurat nie będzie chciał się tam wybrać, jeśli na mapie i pod hasłem Krasiejów znajdzie tylko informację o gospodarstwie agroturystycznym, które się tam znajduje. Może nie trafić też np. do pałacu w Izbicku, skoro mapa przedstawia go jako centrum biznesowe VIP Palm.
Turysta, który nabierze się na interaktywną mapę pewnie też nigdy nie dowie się o żadnym z zabytkowych drewnianych kościołów, które Opolszczyznę wyróżniają na tle kraju.
... bo w pośpiechu
- Mam świadomość, że jest tam dużo braków, ale jest to projekt finansowany ze środków europejskich, który musiał być uruchomiony w terminie, bo inaczej mielibyśmy problemy z rozliczeniem projektu - przyznaje beztrosko Bilik. - Uruchomiliśmy ją więc w takim stanie, w jakim jest i będziemy ją na bieżąco uzupełniać. Gotowa powinna być w maju - dodaje.
Fakt, że na stronie znalazły się gospodarstwa agroturystyczne, ale tylko wybrane tłumaczy tym, że te gospodarstwa są członkami OROT-u.
Wyjaśnia też, że zadanie stworzenia mapy zostało zlecone firmie zewnętrznej, ale zostanie ona w późniejszym czasie zweryfikowana przez rodzimych fachowców. Tłumaczenie to jest o tyle zaskakujące, że OROT jest organizacją, której statutowym celem jest m.in. promowanie turystyki, czy koordynacja działań proturystycznych. Tymczasem utworzenie bazy atrakcji turystycznych organizacja zleciła... firmie informatycznej.
- Część danych to po prostu obiekty, które były w bazie OROT-u, część została wprowadzona na mapę przez naszych pracowników. Kilka osób usiadło i wyszukało w internecie atrakcje turystyczne - wyznaje Piotr Stefański, szef MediaDigital, które mapę opracowywało.
Wyjaśnia też przy okazji, jacy to fachowcy, o którym mówił Bilik, mają bazę weryfikować. - Pomysłem na tę stronę było to, by umożliwić użytkownikom związanym z branżą turystyczną dodanie siebie i dbanie o aktualność swoich danych na tej stronie - mówi Stefański.
Brak tłumaczenia zawartości strony na inne języki Bilik komentuje tak: - Skoro nie ma jeszcze na niej wszystkich informacji, to nie ma też tłumaczenia.
- 91 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Turystyczna mapa - gniot za unijne pieniądze
jasio.4
12.03.10, 09:44
Krytykować jest zawsze łatwiej niż zrobić cokolwiek. Każdy kto cokolwiek robiłwie, że okoliczności czasem wymagają wypuszczenia tworu niedoskonałego. W tymprzypadku może być problem z »
-
Turystyczna mapa - gniot za unijne pieniądze
losiu4
12.03.10, 10:06
jak zawsze w ch..ni jewropejskiej. Byle kasę wydać. Bo to nie jest tak że takie rzeczy dzieją sie tylko w Polsce. To się dzieje wszędzie tam gdzie ta zaraza lewusowo-biurokratyczne »
-
Znajomi królika - niekoniecznie pędzącego - znowu
guru133
12.03.10, 11:27
się utuczyli. Tym razem na pieniądzach UE i jak zwykle, polskiego podatnika.Mam nadzieję że przez jakiś czas pan Bilik będzie zmuszony do utrzymywania sięz zasiłku dla bezrobotnych a potem »
Najczęściej czytane24 htydzień




