Trzech bohaterów, jedno odznaczenie
2010-03-11
, aktualizacja: 10.03.2010 19:34
Dwóch policjantów z pomocą mieszkańca Opola wyniosło z płonącego budynku mężczyznę. Odznaczenie za odwagę od prezydenta RP dostał tylko jeden z nich
ZOBACZ TAKŻE
- Będzie medal dla drugiego bohatera (11-03-10, 18:03)
- Komentarz: Mniejszy i większy bohater (10-03-10, 19:35)
Sierżant sztabowy Krzysztof Czaplejewicz z II komisariatu otrzymał we wtorek medal "Za ofiarność i odwagę". To odznaczenie przyznawane od 1960 roku. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie kancelarii prezydenta, jest nagrodą dla osób, które z narażeniem życia lub zdrowia ratowały zagrożone życie ludzkie lub mienie.
Dwie minuty w ogniu
25 marca ub. roku dochodziła godzina 23, gdy na komendę policji dotarła informacja, że pali się budynek przy ul. Solskiego. Patrol policji z II komisariatu pojawił się tam jako pierwszy. Był tam już także opolanin Tomasz Jasiołek. - Przejeżdżałem i zobaczyłem dym wydobywający się z zewnątrz budynku. Zatrzymałem się i zobaczyłem, że przyjechali policjanci - opowiada.
Nie zastanawiając się, w trójkę pobiegli do środka. - Trudno ocenić, ile byliśmy w środku, może minutę, może dwie - opowiada. - Dobrze, że jeden z mężczyzn, który był w środku palącego się mieszkania, wydawał jeszcze jakieś głosy. Usłyszeliśmy go - wspomina.
Policjanci wyważyli drzwi. Razem z panem Tomaszem wpadli do środka i znaleźli leżącego mężczyznę. - To był kawał chłopa, trudno go było wynieść - opowiada opolanin.
Gdy byli już na zewnątrz, ogień był już tak duży, że nie sposób było wrócić do środka. Policjanci rozpoczęli więc reanimację wyniesionego.
Później okazało się, że w mieszkaniu zginął jego kompan. - Leżał za wersalką, więc nie mogliśmy go zauważyć - przyznaje pan Tomasz.
Honory dla jednego
Sierżant sztabowy Czaplejewicz za udział w akcji dostał medal. Sierżant Łukasz Rachwalski nie dostał nic. Choć też wyciągał mężczyznę z ognia.
Medal "Za ofiarność i odwagę" przyznaje Prezydent RP, ale zgłoszenia do niego składają samorządy. Prezydent Opola zwrócił się do komendanta miejskiego policji, by wytypował dwóch policjantów, którzy szczególnie zasłużyli się w służbie. - Komendant wytypował obu policjantów, a szef II komisariatu, ich bezpośredni przełożony, przygotował dwa wnioski o odznaczenie. Jednak później okazało się, że w sprawie jednego z policjantów toczy się postępowanie przygotowawcze - mówi Maciej Milewski, rzecznik komendanta wojewódzkiego. Dlatego policja o uhonorowanie Rachwalskiego postanowiła nie występować.
Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o jego udział w kłótni, w jaką się wdał, gdy był po służbie i ktoś się na niego poskarżył. - Nie chodzi o żadne poważne przestępstwo - słyszymy od jednego z policjantów.
- Gdy ta sprawa wyjaśni się pozytywnie dla drugiego z policjantów, wówczas komendant miejski powróci do kwestii uznania jego zasług. Obu zresztą po tym wydarzeniu za postawę podziękował ich szef - podkreśla Milewski.
Sierżant Rachwalski nie chciał komentować pominięcia go przy nadaniu odznaczenia.
A cywil?
- Ja tego nie rozumiem - mówi natomiast Jasiołek. - Odznaczenia powinni dostać obaj policjanci - uważa. O swoim udziale nie wspomina.
Zapytaliśmy, dlaczego także jego nie uhonorowano, skoro w podobnych przypadkach policja w różnych miastach Polski wiele razy nagradzała cywili. - Poproszono nas o wytypowanie do odznaczenia policjantów. Pan Tomasz Jasiołek więc nie mógł być wytypowany. Ale jeden z policjantów publicznie mu podziękował w programie regionalnej telewizji - mówi rzecznik policji. I dodaje: - Komendant zawsze dziękuje mieszkańcom za taką obywatelską postawę, więc niewykluczone, że do tej sprawy jeszcze wróci.
Dwie minuty w ogniu
25 marca ub. roku dochodziła godzina 23, gdy na komendę policji dotarła informacja, że pali się budynek przy ul. Solskiego. Patrol policji z II komisariatu pojawił się tam jako pierwszy. Był tam już także opolanin Tomasz Jasiołek. - Przejeżdżałem i zobaczyłem dym wydobywający się z zewnątrz budynku. Zatrzymałem się i zobaczyłem, że przyjechali policjanci - opowiada.
Nie zastanawiając się, w trójkę pobiegli do środka. - Trudno ocenić, ile byliśmy w środku, może minutę, może dwie - opowiada. - Dobrze, że jeden z mężczyzn, który był w środku palącego się mieszkania, wydawał jeszcze jakieś głosy. Usłyszeliśmy go - wspomina.
Policjanci wyważyli drzwi. Razem z panem Tomaszem wpadli do środka i znaleźli leżącego mężczyznę. - To był kawał chłopa, trudno go było wynieść - opowiada opolanin.
Gdy byli już na zewnątrz, ogień był już tak duży, że nie sposób było wrócić do środka. Policjanci rozpoczęli więc reanimację wyniesionego.
Później okazało się, że w mieszkaniu zginął jego kompan. - Leżał za wersalką, więc nie mogliśmy go zauważyć - przyznaje pan Tomasz.
Honory dla jednego
Sierżant sztabowy Czaplejewicz za udział w akcji dostał medal. Sierżant Łukasz Rachwalski nie dostał nic. Choć też wyciągał mężczyznę z ognia.
Medal "Za ofiarność i odwagę" przyznaje Prezydent RP, ale zgłoszenia do niego składają samorządy. Prezydent Opola zwrócił się do komendanta miejskiego policji, by wytypował dwóch policjantów, którzy szczególnie zasłużyli się w służbie. - Komendant wytypował obu policjantów, a szef II komisariatu, ich bezpośredni przełożony, przygotował dwa wnioski o odznaczenie. Jednak później okazało się, że w sprawie jednego z policjantów toczy się postępowanie przygotowawcze - mówi Maciej Milewski, rzecznik komendanta wojewódzkiego. Dlatego policja o uhonorowanie Rachwalskiego postanowiła nie występować.
Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o jego udział w kłótni, w jaką się wdał, gdy był po służbie i ktoś się na niego poskarżył. - Nie chodzi o żadne poważne przestępstwo - słyszymy od jednego z policjantów.
- Gdy ta sprawa wyjaśni się pozytywnie dla drugiego z policjantów, wówczas komendant miejski powróci do kwestii uznania jego zasług. Obu zresztą po tym wydarzeniu za postawę podziękował ich szef - podkreśla Milewski.
Sierżant Rachwalski nie chciał komentować pominięcia go przy nadaniu odznaczenia.
A cywil?
- Ja tego nie rozumiem - mówi natomiast Jasiołek. - Odznaczenia powinni dostać obaj policjanci - uważa. O swoim udziale nie wspomina.
Zapytaliśmy, dlaczego także jego nie uhonorowano, skoro w podobnych przypadkach policja w różnych miastach Polski wiele razy nagradzała cywili. - Poproszono nas o wytypowanie do odznaczenia policjantów. Pan Tomasz Jasiołek więc nie mógł być wytypowany. Ale jeden z policjantów publicznie mu podziękował w programie regionalnej telewizji - mówi rzecznik policji. I dodaje: - Komendant zawsze dziękuje mieszkańcom za taką obywatelską postawę, więc niewykluczone, że do tej sprawy jeszcze wróci.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




więcej zdjęć
