Trzech bohaterów, jedno odznaczenie

Mariusz Lodziński
2010-03-11 , aktualizacja: 10.03.2010 19:34
A A A Drukuj
Dwóch policjantów z pomocą mieszkańca Opola wyniosło z płonącego budynku mężczyznę. Odznaczenie za odwagę od prezydenta RP dostał tylko jeden z nich
W pożarze zginęła jedna osoba
Mariusz Materlik, www.ratownictwo.opole.pl
W pożarze zginęła jedna osoba
ZOBACZ TAKŻE
Sierżant sztabowy Krzysztof Czaplejewicz z II komisariatu otrzymał we wtorek medal "Za ofiarność i odwagę". To odznaczenie przyznawane od 1960 roku. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie kancelarii prezydenta, jest nagrodą dla osób, które z narażeniem życia lub zdrowia ratowały zagrożone życie ludzkie lub mienie.

Dwie minuty w ogniu

25 marca ub. roku dochodziła godzina 23, gdy na komendę policji dotarła informacja, że pali się budynek przy ul. Solskiego. Patrol policji z II komisariatu pojawił się tam jako pierwszy. Był tam już także opolanin Tomasz Jasiołek. - Przejeżdżałem i zobaczyłem dym wydobywający się z zewnątrz budynku. Zatrzymałem się i zobaczyłem, że przyjechali policjanci - opowiada.

Nie zastanawiając się, w trójkę pobiegli do środka. - Trudno ocenić, ile byliśmy w środku, może minutę, może dwie - opowiada. - Dobrze, że jeden z mężczyzn, który był w środku palącego się mieszkania, wydawał jeszcze jakieś głosy. Usłyszeliśmy go - wspomina.

Policjanci wyważyli drzwi. Razem z panem Tomaszem wpadli do środka i znaleźli leżącego mężczyznę. - To był kawał chłopa, trudno go było wynieść - opowiada opolanin.

Gdy byli już na zewnątrz, ogień był już tak duży, że nie sposób było wrócić do środka. Policjanci rozpoczęli więc reanimację wyniesionego.

Później okazało się, że w mieszkaniu zginął jego kompan. - Leżał za wersalką, więc nie mogliśmy go zauważyć - przyznaje pan Tomasz.

Honory dla jednego

Sierżant sztabowy Czaplejewicz za udział w akcji dostał medal. Sierżant Łukasz Rachwalski nie dostał nic. Choć też wyciągał mężczyznę z ognia.

Medal "Za ofiarność i odwagę" przyznaje Prezydent RP, ale zgłoszenia do niego składają samorządy. Prezydent Opola zwrócił się do komendanta miejskiego policji, by wytypował dwóch policjantów, którzy szczególnie zasłużyli się w służbie. - Komendant wytypował obu policjantów, a szef II komisariatu, ich bezpośredni przełożony, przygotował dwa wnioski o odznaczenie. Jednak później okazało się, że w sprawie jednego z policjantów toczy się postępowanie przygotowawcze - mówi Maciej Milewski, rzecznik komendanta wojewódzkiego. Dlatego policja o uhonorowanie Rachwalskiego postanowiła nie występować.

Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o jego udział w kłótni, w jaką się wdał, gdy był po służbie i ktoś się na niego poskarżył. - Nie chodzi o żadne poważne przestępstwo - słyszymy od jednego z policjantów.

- Gdy ta sprawa wyjaśni się pozytywnie dla drugiego z policjantów, wówczas komendant miejski powróci do kwestii uznania jego zasług. Obu zresztą po tym wydarzeniu za postawę podziękował ich szef - podkreśla Milewski.

Sierżant Rachwalski nie chciał komentować pominięcia go przy nadaniu odznaczenia.

A cywil?

- Ja tego nie rozumiem - mówi natomiast Jasiołek. - Odznaczenia powinni dostać obaj policjanci - uważa. O swoim udziale nie wspomina.

Zapytaliśmy, dlaczego także jego nie uhonorowano, skoro w podobnych przypadkach policja w różnych miastach Polski wiele razy nagradzała cywili. - Poproszono nas o wytypowanie do odznaczenia policjantów. Pan Tomasz Jasiołek więc nie mógł być wytypowany. Ale jeden z policjantów publicznie mu podziękował w programie regionalnej telewizji - mówi rzecznik policji. I dodaje: - Komendant zawsze dziękuje mieszkańcom za taką obywatelską postawę, więc niewykluczone, że do tej sprawy jeszcze wróci.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku