Udowodnili, że IPN to żadna wyrocznia - komentarz
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 20:53
ZOBACZ TAKŻE
- Sąd: Ryszard Gleich nie był agentem SB (09-03-10, 23:00)
O tym, że SB była instytucją paskudną, że bez skrupułów uciekała się do najohydniejszych sposobów, imała najwymyślniejszych sztuczek, by człowieka złamać, złapać na jakiegoś haka, a potem zmusić do niegodziwości, powinni przecież wiedzieć w IPN-ie.
Dlatego szczególnie tam powinni być też wyczuleni na to, by nie dopuścić do sytuacji, by Bogu ducha winny człowiek mógł zostać napiętnowany jako agent przez buszujących pośród kwitów domorosłych lustratorów.
A jeśli już do takiej sytuacji dopuścili, to ich obowiązkiem jest jego szkalowanego dobrego imienia bronić, bez względu na to, czy człowiek ów jest ojcem działacza PiS-u, czy bezpartyjnego.
Jeśli tego w IPN-ie nie robią, a raczej, chowając się za ustawowe paragrafy, przypatrują się bezczynnie kamienowaniu człowieka, to znaczy, że są instytucją człowiekowi nieprzyjazną, a wręcz wrogą. Czy zatem wartą istnienia?
Cieszymy się, że niezależny od politycznych zależności sąd przywrócił swym wyrokiem cześć staremu i schorowanemu działaczowi, któremu za postawę w przeszłości winniśmy jedynie wdzięczność.
Ale nie stałoby się tak, gdyby Gleichowie zlękli się i zamilkli, jak czyni to wielu, gdy IPN wydaje swój wyrok: to agent.
Gleichowie pokazali, że nie można poddawać się ich wyrokom. Że one wcale nie są ani ostateczne, ani prawdziwe. Że będąc przekonanym o swej racji, trzeba walczyć i bronić swego dobrego imienia, honoru i godności przed niezawisłym sądem.
Swą determinacją przetarli szlak wszystkim tym, których nieludzka postawa IPN-u oraz nienawistni lustratorzy pozbawili nadziei, że jest jeszcze w tym kraju sprawiedliwość.
Dlatego szczególnie tam powinni być też wyczuleni na to, by nie dopuścić do sytuacji, by Bogu ducha winny człowiek mógł zostać napiętnowany jako agent przez buszujących pośród kwitów domorosłych lustratorów.
A jeśli już do takiej sytuacji dopuścili, to ich obowiązkiem jest jego szkalowanego dobrego imienia bronić, bez względu na to, czy człowiek ów jest ojcem działacza PiS-u, czy bezpartyjnego.
Jeśli tego w IPN-ie nie robią, a raczej, chowając się za ustawowe paragrafy, przypatrują się bezczynnie kamienowaniu człowieka, to znaczy, że są instytucją człowiekowi nieprzyjazną, a wręcz wrogą. Czy zatem wartą istnienia?
Cieszymy się, że niezależny od politycznych zależności sąd przywrócił swym wyrokiem cześć staremu i schorowanemu działaczowi, któremu za postawę w przeszłości winniśmy jedynie wdzięczność.
Ale nie stałoby się tak, gdyby Gleichowie zlękli się i zamilkli, jak czyni to wielu, gdy IPN wydaje swój wyrok: to agent.
Gleichowie pokazali, że nie można poddawać się ich wyrokom. Że one wcale nie są ani ostateczne, ani prawdziwe. Że będąc przekonanym o swej racji, trzeba walczyć i bronić swego dobrego imienia, honoru i godności przed niezawisłym sądem.
Swą determinacją przetarli szlak wszystkim tym, których nieludzka postawa IPN-u oraz nienawistni lustratorzy pozbawili nadziei, że jest jeszcze w tym kraju sprawiedliwość.
- 47 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



