Posłanka PO przeciw partii i paleniu
2010-03-08
, aktualizacja: 08.03.2010 19:06
Janina Okrągły z PO złamała dyscyplinę partyjną i nie poparła poprawek łagodzących restrykcje wobec palaczy. - Posłanką dziś jestem, jutro mogę nią nie być, ale jestem lekarzem i chcę móc spoglądać w oczy moim pacjentom - wyjaśnia powody.
ZOBACZ TAKŻE
- Senator Krajczy też za bezwzględnym zakazem palenia (18-03-10, 19:31)
- Palić będzie można tylko w domu i na ulicy? Radykalne poprawki senatorów (18-03-10, 16:50)
- Posłanka o swojej decyzji (08-03-10, 23:00)
SONDAŻ
Oprócz Janiny Okrągły z klubu PO wyłamał się jeszcze jeden poseł - Grzegorz Sztolcman z Częstochowy, także lekarz. Co ciekawe, za złagodzoną wersją ustawy była nawet minister zdrowia Ewa Kopacz.
Rozmowa z posłanką
Joanna Pszon: Dlaczego Pani się wyłamała?
Janina Okrągły: Ustawa wprowadza zakaz palenia w miejscach publicznych, jednak poprzez szereg poprawek zakazy te zostały okrojone. Projekt dotyczył bezwzględnego zakazu palenia szczególnie w lokalach gastronomicznych, rozrywkowych, gdzie jest największe zadymienie. Niestety, została zaproponowana poprawka (i to, niestety, przez klub PO), żeby lokale, które są np. dwuizbowe, mogły wydzielić część dla palących. Czyli tak, jak jest w tej chwili. Ewentualnie jak lokal ma mniej niż 100 metrów kwadratowych, to ma się zdecydować, czy jest dla palaczy, czy dla niepalących.
Coś jeszcze Pani nie odpowiadało?
- Byłam za zakazem dla palarni w szkołach, uczelniach, w jednostkach kulturalno-oświatowych, wychowawczych. Poprawka wprowadza taką możliwość, choć palarnia musi spełniać wiele wymogów, co będzie na tyle drogie, że być może wielu odstraszy. Ale nie zmienia to faktu, że jednak jest furtka dla powstawania w takich miejscach palarni.
Był też projekt, aby zakazać produkcji zabawek w kształcie papierosów.
- To był dla mnie bardzo istotny element tej ustawy. Widzę, jak dzieci chodzą z gumami do żucia w kształcie papierosów i wyrabiają sobie nawyk. To, niestety, też upadło. Ogólnie po tych poprawkach ustawa jest bardzo podobna do tej obowiązującej do tej pory. Wprawdzie na przystankach nie można palić, ale chodziło przecież głównie o to, aby papierosy zniknęły z lokali gastronomicznych, żeby stamtąd rugować palenie. Wycofanie się z tego jest o tyle przykre, że większość lokali już jest dla niepalących i teraz może się ta tendencja odwrócić.
Większość pubów, gdzie spotyka się przy piwie młodzież, jest wciąż dla palących.
- Właśnie o tę młodzież chodzi. Jestem prawie 30 lat lekarzem i obserwuję młodych ludzi. Jeśli my teraz chociaż trochę utrudnimy im palenie, nie będą mieli takich kłopotów na przyszłość, jakie mają starzy palacze.
Dlatego owszem, palarnie w domach starości - proszę bardzo, tam są ludzie starsi, ich już się po 50 latach palenia nie zmieni. Ale młodzież nie ma jeszcze nawyków, nie jest jeszcze uzależniona. Tu można jeszcze popracować.
Najgorsze jednak są palarnie w szkołach. Jaki dajemy dzieciom przykład? Nie możemy przecież mówić im, że palenie szkodzi, a potem iść zapalić do pomieszczenia do tego celu przeznaczonego. I przez szybkę uczniowie zobaczą nas z papierosem. Jaki dajemy przekaz? Jaka jest nasza wiarygodność?
Będzie Pani miała kłopoty z powodu złamania dyscypliny partyjnej?
- No.... na sucho mi to nie ujdzie (śmiech). Ale uważam, że w parlamencie w następnej kadencji mogę być, mogę nie być, ale z moimi pacjentami chciałabym się nadal spotkać.
A szef klubu PO Grzegorz Schetyna pali?
- Nie wiem, chyba nie.
To może się jednak Pani upiecze?
- Na rozmowę na pewno pójdę. Ale palenie nie jest przecież partyjne. Tu chodzi o zdrowie publiczne!
Łagodzenie tej ustawy to ze strony PO takie puszczenie oka do palących wyborców? Wszak przed nami wybory za wyborami.
- Było to puszczenie oka, było. Ale nie wiem, czy dobrze przemyślane. Jestem wszak przekonana, że większość Polaków oczekiwała od nas bardziej ostrych restrykcji w kwestii palenia w miejscach publicznych, więc nie wiem, czy to było takie duże oko, czy raczej oczko do wyborców.
Słyszałam w życiu wielu palaczy, którzy przekonywali mnie, że im to nie szkodzi, że nic im nie będzie, a potem zaczynały się choroby: rak płuc, krtani, nawet wargi. Niektórych już nie widuję, bo nie żyją. I wielu z nich mówiło mi po tym, jak zachorowali, że szkoda, iż nie wiedzieli wcześniej, że to się tak może skończyć. Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że tak będzie wiecznie, że zdrowie nas nie opuści. A potem się okazuje, że niekoniecznie.
Jeszcze mamy Senat.
- Na szczęście, ponieważ te wszystkie dyskusje o paleniu nie przebiegały po linii partyjnej, tylko wiekowej. Im ktoś starszy, tym bardziej był za zaostrzeniem ustawy, im młodszy, tym bardziej za liberalnym podejściem. Może więc w Senacie uda się te poprawki oddalić. Średnia wieku w Izbie Wyższej jest wyższa, jest zatem nadzieja.
Rozmowa z posłanką
Joanna Pszon: Dlaczego Pani się wyłamała?
Janina Okrągły: Ustawa wprowadza zakaz palenia w miejscach publicznych, jednak poprzez szereg poprawek zakazy te zostały okrojone. Projekt dotyczył bezwzględnego zakazu palenia szczególnie w lokalach gastronomicznych, rozrywkowych, gdzie jest największe zadymienie. Niestety, została zaproponowana poprawka (i to, niestety, przez klub PO), żeby lokale, które są np. dwuizbowe, mogły wydzielić część dla palących. Czyli tak, jak jest w tej chwili. Ewentualnie jak lokal ma mniej niż 100 metrów kwadratowych, to ma się zdecydować, czy jest dla palaczy, czy dla niepalących.
Coś jeszcze Pani nie odpowiadało?
- Byłam za zakazem dla palarni w szkołach, uczelniach, w jednostkach kulturalno-oświatowych, wychowawczych. Poprawka wprowadza taką możliwość, choć palarnia musi spełniać wiele wymogów, co będzie na tyle drogie, że być może wielu odstraszy. Ale nie zmienia to faktu, że jednak jest furtka dla powstawania w takich miejscach palarni.
Był też projekt, aby zakazać produkcji zabawek w kształcie papierosów.
- To był dla mnie bardzo istotny element tej ustawy. Widzę, jak dzieci chodzą z gumami do żucia w kształcie papierosów i wyrabiają sobie nawyk. To, niestety, też upadło. Ogólnie po tych poprawkach ustawa jest bardzo podobna do tej obowiązującej do tej pory. Wprawdzie na przystankach nie można palić, ale chodziło przecież głównie o to, aby papierosy zniknęły z lokali gastronomicznych, żeby stamtąd rugować palenie. Wycofanie się z tego jest o tyle przykre, że większość lokali już jest dla niepalących i teraz może się ta tendencja odwrócić.
Większość pubów, gdzie spotyka się przy piwie młodzież, jest wciąż dla palących.
- Właśnie o tę młodzież chodzi. Jestem prawie 30 lat lekarzem i obserwuję młodych ludzi. Jeśli my teraz chociaż trochę utrudnimy im palenie, nie będą mieli takich kłopotów na przyszłość, jakie mają starzy palacze.
Dlatego owszem, palarnie w domach starości - proszę bardzo, tam są ludzie starsi, ich już się po 50 latach palenia nie zmieni. Ale młodzież nie ma jeszcze nawyków, nie jest jeszcze uzależniona. Tu można jeszcze popracować.
Najgorsze jednak są palarnie w szkołach. Jaki dajemy dzieciom przykład? Nie możemy przecież mówić im, że palenie szkodzi, a potem iść zapalić do pomieszczenia do tego celu przeznaczonego. I przez szybkę uczniowie zobaczą nas z papierosem. Jaki dajemy przekaz? Jaka jest nasza wiarygodność?
Będzie Pani miała kłopoty z powodu złamania dyscypliny partyjnej?
- No.... na sucho mi to nie ujdzie (śmiech). Ale uważam, że w parlamencie w następnej kadencji mogę być, mogę nie być, ale z moimi pacjentami chciałabym się nadal spotkać.
A szef klubu PO Grzegorz Schetyna pali?
- Nie wiem, chyba nie.
To może się jednak Pani upiecze?
- Na rozmowę na pewno pójdę. Ale palenie nie jest przecież partyjne. Tu chodzi o zdrowie publiczne!
Łagodzenie tej ustawy to ze strony PO takie puszczenie oka do palących wyborców? Wszak przed nami wybory za wyborami.
- Było to puszczenie oka, było. Ale nie wiem, czy dobrze przemyślane. Jestem wszak przekonana, że większość Polaków oczekiwała od nas bardziej ostrych restrykcji w kwestii palenia w miejscach publicznych, więc nie wiem, czy to było takie duże oko, czy raczej oczko do wyborców.
Słyszałam w życiu wielu palaczy, którzy przekonywali mnie, że im to nie szkodzi, że nic im nie będzie, a potem zaczynały się choroby: rak płuc, krtani, nawet wargi. Niektórych już nie widuję, bo nie żyją. I wielu z nich mówiło mi po tym, jak zachorowali, że szkoda, iż nie wiedzieli wcześniej, że to się tak może skończyć. Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że tak będzie wiecznie, że zdrowie nas nie opuści. A potem się okazuje, że niekoniecznie.
Jeszcze mamy Senat.
- Na szczęście, ponieważ te wszystkie dyskusje o paleniu nie przebiegały po linii partyjnej, tylko wiekowej. Im ktoś starszy, tym bardziej był za zaostrzeniem ustawy, im młodszy, tym bardziej za liberalnym podejściem. Może więc w Senacie uda się te poprawki oddalić. Średnia wieku w Izbie Wyższej jest wyższa, jest zatem nadzieja.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Posłanka PO przeciw partii i paleniu
jkredman
08.03.10, 23:33
ich los jest przesądzony, będą miały gorzej niż Hofman z PIS-u»
-
Nikotyniarze do rezerwatów!
henryabor
09.03.10, 14:36
Wszystkim nikotyniarzom samobójcom okazałego, zdrowego i dojrzałego raczyska! Raczysko nierychliwe ale sprawiedliwe! I dla każdego nikotyniarza starczy! Oby jak najrychlej! Najpierw na »
Najczęściej czytane24 htydzień





