Szkoła zła, bo ma w nazwie "niemiecka"?
2010-03-04
, aktualizacja: 04.03.2010 18:46
Dlaczego nie chcemy w Opolu szkoły prowadzonej przez Mniejszość Niemiecką? Przecież nikt nie będzie w niej uczył, że Niemcy są dobrzy, a Polacy źli. A dzięki takiej szkole opolanie mogą mieć większy wybór, gdzie kształcić dziecko.
ZOBACZ TAKŻE
- Polscy Niemcy podzieleni na 20-lecie (25-02-10, 15:56)
- Dwujęzyczność stosowana w Chrząstowicach (20-01-10, 20:24)
W Opolu Gosławicach mogła powstać szkoła prowadzona przez Mniejszość Niemiecką, w której dzieci uczyłyby się języka niemieckiego jako wykładowego. Nie trzeba być członkiem mniejszości, by dziecko do niej posłać. Według zapewnień MN, wystarczy wola.
Ale mieszkańcy Gosławic mówią, że takiej szkoły nie chcą. - Szkoła dwujęzyczna jest ryzykowną grą - powiedział naszej dziennikarce Grzegorz Korbaś, jeden z rodziców. - Ta perspektywa jest świetna tylko z punktu widzenia Niemca w Polsce - dodawał.
Byłaby ekstra wyposażona
Nie jestem Niemcem w Polsce, a i tak uważam, że taka szkoła jest świetną perspektywą dla wszystkich opolan. Jak dotąd nie ma w Opolu dwujęzycznej podstawówki. Na pewno większe wzięcie miałaby taka z językiem angielskim, jednak póki co nikt nam jej nie oferuje, nie funduje. A tę z niemieckim - owszem, więc dlaczego nie wykorzystać takiej okazji? Niemiecki za darmo na poziomie, jakiego nie oferuje żadna inna szkoła.
Żyjemy w Europie, gdzie cenna jest znajomość każdego języka. "Ile zna się języków, tyle razy się żyje" - powiedział mi pewien jegomość i ma w tym dużo racji. Co więcej - szef MN Norbert Rasch zarzekał się wielokrotnie, że także angielski będzie w ich szkole na najwyższym poziomie.
Generalnie mniejszość chce zrobić pokazówkę. Placówka więc pewnie zostałaby gruntownie wyremontowana, zaopatrzona we wszystkie możliwe pomoce naukowe - słowem zrobiono by wszystko, żeby mówiło się o niej, że jest jedną z najlepszych w mieście, bo MN stawia sobie to za punkt honoru. I ma na to pieniądze, wielce jest też prawdopodobne, że dostanie wsparcie z UE.
Zainteresowanie więc też pewnie by nią było. W każdym razie rodzice z Opola mieliby wybór, a tak go mieć nie będą, bo wiele wskazuje, że przeciąganie decyzji sprawia, że MN już nie dąży do września.
Szkoda tym bardziej że kroi się dwujęzyczne gimnazjum z językiem niemieckim przy II LO. Jest więc gdzie kontynuować naukę.
Boimy się, bo niemiecka
Rozumiem mieszkańców, głównie tych, których dzieci chodzą już do podstawówki w Gosławicach, bo obawiają się zmian, przenosin. Boją się też, że dziecko nie poradzi sobie z niemieckim.
Ale zauważam także obawy natury narodowościowej. To określenie "niemiecka" rodzi jakiś strach. Tylko tak naprawdę przed czym? Że nauczyciele mówić będą uczniom o wyższości Niemców nad Polakami, że będą fałszować historię? Na to nie ma najmniejszych szans. Byłby to samobój dla całej MN, i to nie tylko na Opolszczyźnie.
Niestety, Niemcy nie umieli tego rodzicom dobrze wyjaśnić. Nie umieli też ich - z tego, co słyszę - przekonać, że szkoła będzie naprawdę dobra, bo będą w niej uczyć dobrzy nauczyciele, z dobrym programem i dobrym zapleczem. Na konkretnych przykładach, a nie jak relacjonują mieszkańcy - samych frazesach.
- Dla rodziców to trudna decyzja, czy dzieci posłać do takiej szkoły, wszyscy są chyba świadomi, że domy, w których się teraz mówi po niemiecku, są ewenementem - mówią.
A przecież to nie tylko dla takich dzieci powstałaby, ale działacze MN nie umieli tego dość jasno wytłumaczyć.
Zatem MN też i z własnej winy szukać musi innej lokalizacji, niestety pewnie gdzieś poza Opolem.
Ja akurat nad tym ubolewam, ale jest pozytywny aspekt tej historii: mieszkańcy Gosławic jednoczą się, być może wezmą sprawy w swoje ręce i być może ich szkoła na tym zyska, kiedy poprowadzi je lokalne stowarzyszenie.
Ale mieszkańcy Gosławic mówią, że takiej szkoły nie chcą. - Szkoła dwujęzyczna jest ryzykowną grą - powiedział naszej dziennikarce Grzegorz Korbaś, jeden z rodziców. - Ta perspektywa jest świetna tylko z punktu widzenia Niemca w Polsce - dodawał.
Byłaby ekstra wyposażona
Nie jestem Niemcem w Polsce, a i tak uważam, że taka szkoła jest świetną perspektywą dla wszystkich opolan. Jak dotąd nie ma w Opolu dwujęzycznej podstawówki. Na pewno większe wzięcie miałaby taka z językiem angielskim, jednak póki co nikt nam jej nie oferuje, nie funduje. A tę z niemieckim - owszem, więc dlaczego nie wykorzystać takiej okazji? Niemiecki za darmo na poziomie, jakiego nie oferuje żadna inna szkoła.
Żyjemy w Europie, gdzie cenna jest znajomość każdego języka. "Ile zna się języków, tyle razy się żyje" - powiedział mi pewien jegomość i ma w tym dużo racji. Co więcej - szef MN Norbert Rasch zarzekał się wielokrotnie, że także angielski będzie w ich szkole na najwyższym poziomie.
Generalnie mniejszość chce zrobić pokazówkę. Placówka więc pewnie zostałaby gruntownie wyremontowana, zaopatrzona we wszystkie możliwe pomoce naukowe - słowem zrobiono by wszystko, żeby mówiło się o niej, że jest jedną z najlepszych w mieście, bo MN stawia sobie to za punkt honoru. I ma na to pieniądze, wielce jest też prawdopodobne, że dostanie wsparcie z UE.
Zainteresowanie więc też pewnie by nią było. W każdym razie rodzice z Opola mieliby wybór, a tak go mieć nie będą, bo wiele wskazuje, że przeciąganie decyzji sprawia, że MN już nie dąży do września.
Szkoda tym bardziej że kroi się dwujęzyczne gimnazjum z językiem niemieckim przy II LO. Jest więc gdzie kontynuować naukę.
Boimy się, bo niemiecka
Rozumiem mieszkańców, głównie tych, których dzieci chodzą już do podstawówki w Gosławicach, bo obawiają się zmian, przenosin. Boją się też, że dziecko nie poradzi sobie z niemieckim.
Ale zauważam także obawy natury narodowościowej. To określenie "niemiecka" rodzi jakiś strach. Tylko tak naprawdę przed czym? Że nauczyciele mówić będą uczniom o wyższości Niemców nad Polakami, że będą fałszować historię? Na to nie ma najmniejszych szans. Byłby to samobój dla całej MN, i to nie tylko na Opolszczyźnie.
Niestety, Niemcy nie umieli tego rodzicom dobrze wyjaśnić. Nie umieli też ich - z tego, co słyszę - przekonać, że szkoła będzie naprawdę dobra, bo będą w niej uczyć dobrzy nauczyciele, z dobrym programem i dobrym zapleczem. Na konkretnych przykładach, a nie jak relacjonują mieszkańcy - samych frazesach.
- Dla rodziców to trudna decyzja, czy dzieci posłać do takiej szkoły, wszyscy są chyba świadomi, że domy, w których się teraz mówi po niemiecku, są ewenementem - mówią.
A przecież to nie tylko dla takich dzieci powstałaby, ale działacze MN nie umieli tego dość jasno wytłumaczyć.
Zatem MN też i z własnej winy szukać musi innej lokalizacji, niestety pewnie gdzieś poza Opolem.
Ja akurat nad tym ubolewam, ale jest pozytywny aspekt tej historii: mieszkańcy Gosławic jednoczą się, być może wezmą sprawy w swoje ręce i być może ich szkoła na tym zyska, kiedy poprowadzi je lokalne stowarzyszenie.
- 277 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
42 głosy
-
Skala ocen artykułów powinna być uzupełniona
awatar_sm
05.03.10, 20:22
o pozycje:beznadziejny,żenujący,denny,»
-
Czy michnikowszczyźnie za to płacą?
jan_sobczak1
05.03.10, 20:57
Za budowanie w polakach mentalności paroba. Niech niemiaszki w berlinie sobieszkoły budują, i niech tam uczą że niemcy są ofiarami II WW.»
-
Szkoła zła, bo ma w nazwie "niemiecka"?
nauczycielka44
06.03.10, 21:31
Przecież w Polsce jest wiele dwujęzycznych gimnazjów (również z niemieckim),są też przedszkola dwujęzyczne, więc naturalna koleją rzeczy stająsię też takie podstawówki.»





