Kudyba: Nie będzie samych "heimatów"

Rozmawiała Joanna Pszon
2010-02-21 , aktualizacja: 21.02.2010 20:49
A A A Drukuj
- Stawiam na zawodowstwo i zapał do pracy - zapowiada Teresa Kudyba, która została prezesem Radia Opole. Nikt nie spodziewał się, że wygra niezależna od lat dziennikarka, producentka telewizyjna.
Teresa Kudyba
Teresa Kudyba
Kudyba ujęła radę przede wszystkim swoją przebojowością, ale też pokaźnym dorobkiem. - Przedstawiła również bardzo dobrą koncepcję programową. Widać, że wie, o czym mówi - wyjaśnia Jan Minkner, szef rady nadzorczej, która wybierała prezesa. - Nam jest potrzebna cisza i spokój, dobre funkcjonowanie firmy. Owszem, były zastrzeżenia co do jej znajomości działania spółki, ale jej wieloletnie doświadczenie i umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach przekonały nas. Uznaliśmy, że i tu da radę.

Kudyba zaczyna pracę za tydzień. W tym czasie chce dokończyć zobowiązania i zawiesić na czas kadencji działalność swej firmy TressFilm.

Przypomnijmy, że o stanowisko prezesa Radia Opole walczyło tym razem sześciu kandydatów. To było już piąte podejście, by wyłonić szefa rozgłośni, a drugie nowej rady nadzorczej, która pracuje od jesieni ub. roku.

Poprzednia przez osiem miesięcy w trzech kolejnych konkursach nie potrafiła wybrać następcy odwołanego w październiku 2008 roku prezesa Marcina Paladego. Wciąż skłócona rada, składająca się z przedstawicieli PiS, LPR i Samoobrony, nie umiała dojść do porozumienia. Obecna (trzy osoby związane z lewicą, jedna z PiS oraz jedna z PO) też już jednego konkursu nie rozstrzygnęła.

W piątek Kudyba pokonała Pawła Frącza (pracownik Politechniki Opolskiej, były członek zarządu Radia Opole), Donata Przybylskiego (dziennikarz RO, były redaktor naczelny tej rozgłośni), Mariusza Majerana (dziennikarz RO), Violettę Porowską (radna PiS, była dziennikarka radiowa) i Zbigniewa Górniaka (felietonista Radia Opole oraz "NTO").



Mówi nowa prezes Radia Opole

Joanna Pszon: Jak to się stało, że rada nadzorcza z politycznego rozdania wybiera kogoś zupełnie spoza jakichś partyjnych układów?

Teresa Kudyba: Sama w to tak naprawdę do końca nie wierzyłam. Impulsem do wzięcia udziału w konkursie było pojawienie się nowej rady nadzorczej. Ta wcześniejsza - moim zdaniem - była niekompetentna i bardzo polityczna, co widać było gołym okiem. A w tej nowej nazwiska i dorobek tych ludzi wzbudziły moje zaufanie. OK, ktoś ich tam wybrał, ale to ludzie myślący. Poza tym ludzie już są zmęczeni upolitycznionymi mediami, nawet sami politycy. Uwierzyłam więc w bezstronność tej rady i postanowiłam spróbować.

Tymczasem okazało się, że masz złą pieczątkę od lekarza i ci myślący ludzie nie dopuścili Cię z tego powodu w grudniowym konkursie do etapu rozmów kwalifikacyjnych.

- Wtedy - owszem - pomyślałam: znów nie jest tak, jak być powinno. Dlaczego taki drobiazg ma przekreślić cały mój życiowy dorobek? Dlaczego nie daje mi się szansy zaprezentowania się? Można przecież było odjąć mi punkty za braki formalne, pieczątkę można donieść dzień później, bo kiedy się naprawdę szuka dobrego menedżera, to pieczątka nie może być najważniejszym powodem, dla którego się w ogóle z kimś nie rozmawia. Usłyszałam też wtedy, że są jakieś naciski, że ma wygrać konkretna osoba. Poczułam się oszukana. Ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć i B. Skoro nie rozstrzygnięto konkursu i jest nowy, to poszłam po tę właściwą pieczątkę.

Dlaczego ktoś, kto ma świetną, dobrze płatną pracę i jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem, pcha się do państwowej firmy?

- Bo jestem już spełniona zawodowo. Szukam więc nowych wyzwań, gdzie dam ujście mojej pasji.

Po latach niezależności nie obawiasz się nadzoru, tego, że będziesz robić to, co Ci inni każą?

- Nie będę robiła tego, co mi ktoś każe. Nie ma szans. A i ja nie będę niczego na siłę innym narzucać. Będziemy rozmawiać, dyskutować, wypracowywać. Mam naprawdę duże doświadczenie menedżera, bo kieruję przecież przy każdym mym przedsięwzięciu - czy to filmie, czy książce, czy audycji - naprawdę dużą grupą ludzi. Wiem też, gdzie i jak szukać pieniędzy. Moja firma nigdy nie miała strat. Mam świetną intuicję. To się naprawdę sprawdzi.

Twoim zdaniem tym ujęłaś członków rady nadzorczej?

- W głównej mierze. Mówiłam - owszem - dużo o programie, ale przecież radio ma świetnych fachowców od programu. W ogóle uważam, że rozgłośnia ma bardzo dobrych pracowników, tyle że po półtora roku bez prezesa mają prawo być już zdezorientowani, boją się nowego szefa, zwolnień.

A będziesz zwalniać?

- Nie mogę tego powiedzieć już teraz. Na pewno trzeba się przyjrzeć, czy nie ma przerostu zatrudnienia, szczególnie w administracji. Ale chciałabym podkreślić, że moje sukcesy, które osiągnęłam w pracy w mediach, zawdzięczam w dużej mierze temu, że zawsze starałam się pracować z najlepszymi. I dalej chcę, by tak było, a wiem, że w radiu jest bardzo dużo fachowców. Dobrzy naprawdę nie mają się czego obawiać.

Jako Ślązaczka zawsze mówisz dużo o tym, żeby podkreślać to, co nasze, regionalne.

- Radio jest regionalne, ale we właściwym tego słowa znaczeniu. Regionalność to nie znaczy wiocha, czyli prostactwo (bo do wsi nic nie mam, sama na niej mieszkam). W moich planach to dotarcie do każdego zakątka regionu. Nie będzie puszczania na okrągło "heimatów", czego się niektórzy obawiają.

Jesteś jednak kojarzona z Mniejszością Niemiecką.

- Tak, tak, szefowa z Dańca, to teraz radio będzie po niemiecku. Nie rozumiem tego. Kilkanaście lat temu prowadziłam program telewizyjny mniejszości. Teraz współpracuję z polskimi i niemieckimi mediami. Mniejszość to przyklejona mi łatka.

Mówisz, że w stolicy Polskiej Piosenki redakcja muzyczna Radia Opole powinna być bardziej rozbudowana.

- Więcej. W regionie, gdzie mamy wiele innych festiwali, nie mamy redakcji kulturalnej i na tej bazie solidnej redakcji muzycznej. To - uważam - musimy wzmocnić. Taka będzie moja rola.

Misja?

- Przede wszystkim wysoka kultura i edukacja. Na to będę szukać pieniędzy. Kazimierz Kowalski napisał w książce na 50 lat Radia Opole: "Bardziej mi odpowiadało tamto moje radio, ambitne, kreatywne, zajmujące znaczące miejsce w kraju. Reasumując: byliśmy współtwórcami kultury, a nie wyłącznie sprawozdawcami. Mieliśmy własne zdanie, które bez względu na zagrożenia głosiliśmy. Skupiliśmy wokół radia, wokół zespołu całe środowisko twórcze Opolszczyzny". Jestem twórcą i jeśli skupię wokół siebie ludzi kreatywnych, to będzie to bardzo dobre radio. Zawodowstwo, zapał do pracy to podstawa.

Radio się też czyta na stronie internetowej.

- To będzie mój kolejny konik. Niech ci z kraju i świata, którzy szukają wieści z Opolszczyzny, otrzymają bardzo dobry produkt na naszej stronie internetowej, która obecnie - mówiąc delikatnie - nie jest najlepsza.

Jak będzie wyglądał Twój pierwszy dzień w radiu?

- Chcę się z każdym pracownikiem osobiście przywitać, przedstawić i podać mu rękę.

Podziel się

  • 108 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Jesteśmy na Facebooku