Donos PiS-owców na asystenta ich posłanki
2010-02-12
, aktualizacja: 13.02.2010 11:05
Działacze PiS-u z Opola zmobilizowali siły, by pozbyć się z biura poselskiego posłanki tej partii jej asystenta Marcina Ociepy. W donosie do swego prezesa ostrzegli, że wykorzysta on tajemnice PiS-u do własnej kampanii
ZOBACZ TAKŻE
- Kaczyński posłuchał, co w opolskim PiS(zczy) (08-02-10, 21:00)
- Ociepa p.o. kandydata na prezydenta (23-10-09, 22:00)
Jak ustaliliśmy, pod pismem do Jarosława Kaczyńskiego podpisali się wszyscy radni Opola i sejmiku wojewódzkiego, a także szef partii w regionie poseł Sławomir Kłosowski. Wczoraj jednak i poseł, i radni sprawy tej komentować nie chcieli.
Kością w gardle jest im Ociepa będący dyrektorem biura poselskiego Leny Dąbkowskiej-Cichockiej. - Więc za partyjne pieniądze, które tam zarabia, buduje konkurencyjny wobec naszej formacji blok. Ten blok będzie odbierał PiS-owi głosy w wyborach - mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków PiS-u o tym, co znalazło się w piśmie.
Politycy PiS-u oczekują więc, że Ociepa zostanie zwolniony ze swojej funkcji. - Wiemy, że prezes Kaczyński polecił już Lenie Dąbkowskiej zwolnienie go z pracy. Jeżeli tego nie zrobi, to nie ma już szans na startowanie w Opolu jako kandydatka do parlamentu. Zresztą podczas niedawnego spotkania w Opolu prezes Kaczyński powiedział, że ta posłanka to nieudany eksperyment - opowiada nasz informator.
Ociepa zauważa jednak, że przedwczoraj posłanka spotkała się z prezesem PiS-u. - Jednak nadal pracuję w biurze. Może panowie z PiS-u zrozumieją, że nie ma sensu pisać na mnie donosów - kwituje.
Widział osobiście donos działaczy PiS-u na siebie. - Kończył się uwagą skierowaną do Jarosława Kaczyńskiego: „Prosimy o nieujawnianie treści ze względu na zażyłe stosunki Marcina Ociepy z opolskim oddziałem »Gazety Wyborczej «„ - opowiada ze śmiechem Ociepa.
A jak komentuje zarzuty?
- Pieniądze, które dostaję za prowadzenie biura, to wynagrodzenie za moją pracę. Nie dostaję ich za lojalność wobec PiS-u. I nie są to pieniądze partyjne, a z budżetu państwa - zauważa.
W piśmie przedstawiono jeszcze wiele zarzutów wobec niego. Napisano np., że choć nie jest z partii i będzie rywalizować z PiS-em w wyborach, ma dostęp do partyjnej korespondencji. Doniesiono też Kaczyńskiemu, że Ociepa optował za rozwiązaniem politycznych klubów w radzie miasta, a stowarzyszenie Horyzonty, którego jest prezesem, wspierały w wyborach do europarlamentu kandydatów PO.
- Pracuje na swoje polityczne konto, korzystając z telefonów i komputerów w biurze poselskim PiS-u. Przecież, jeżeli ktoś się tam zgłosi, by pomóc w kampanii samorządowej, to z całą pewnością Ociepa nie skieruje ich do pracy dla PiS-u, ale na rzecz swojej kampanii - przekuje nas polityk Prawa i Sprawiedliwości. - Trudno w takiej sytuacji nie uważać, że coś jest nie tak - dodaje.
Zdaniem Ociepy wszystko jest OK. - Do biura poselskiego w Opolu nie przychodzi żadna partyjna korespondencja. Pewnie pani poseł odbiera ją ze swojej skrytki w sejmie. Po drugie, Horyzonty rzeczywiście wspierały kandydatów PO w wyborach do europarlamentu, ale też kandydatów PiS-u i Marka Jurka. Jesteśmy niezależną organizacją i popieramy najlepszych kandydatów - przekonuje.
Zapewnia też, że w biurze poselskim Dąbkowskiej-Cichockiej nie pojawił się nikt, kto chciałby udzielać się w kampanii samorządowej. - Politycy PiS-u zorganizowali pospolite ruszenie, żeby poruszyć ważny dla interesu społecznego problem. Jaki? Etat w biurze poselskim?
- To bzdura. Mamy świadomość, że nikogo z osób, które podpisały się pod tym pismem, Lena nie zatrudniłaby w swoim biurze. No i trzeba pamiętać, że główne biuro ma w Warszawie. Tam idzie 80 proc. jej pieniędzy. Kto miałby walczyć o te ochłapy, które trafiają do Opola - komentuje członek PiS-u.
Kością w gardle jest im Ociepa będący dyrektorem biura poselskiego Leny Dąbkowskiej-Cichockiej. - Więc za partyjne pieniądze, które tam zarabia, buduje konkurencyjny wobec naszej formacji blok. Ten blok będzie odbierał PiS-owi głosy w wyborach - mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków PiS-u o tym, co znalazło się w piśmie.
Politycy PiS-u oczekują więc, że Ociepa zostanie zwolniony ze swojej funkcji. - Wiemy, że prezes Kaczyński polecił już Lenie Dąbkowskiej zwolnienie go z pracy. Jeżeli tego nie zrobi, to nie ma już szans na startowanie w Opolu jako kandydatka do parlamentu. Zresztą podczas niedawnego spotkania w Opolu prezes Kaczyński powiedział, że ta posłanka to nieudany eksperyment - opowiada nasz informator.
Ociepa zauważa jednak, że przedwczoraj posłanka spotkała się z prezesem PiS-u. - Jednak nadal pracuję w biurze. Może panowie z PiS-u zrozumieją, że nie ma sensu pisać na mnie donosów - kwituje.
Widział osobiście donos działaczy PiS-u na siebie. - Kończył się uwagą skierowaną do Jarosława Kaczyńskiego: „Prosimy o nieujawnianie treści ze względu na zażyłe stosunki Marcina Ociepy z opolskim oddziałem »Gazety Wyborczej «„ - opowiada ze śmiechem Ociepa.
A jak komentuje zarzuty?
- Pieniądze, które dostaję za prowadzenie biura, to wynagrodzenie za moją pracę. Nie dostaję ich za lojalność wobec PiS-u. I nie są to pieniądze partyjne, a z budżetu państwa - zauważa.
W piśmie przedstawiono jeszcze wiele zarzutów wobec niego. Napisano np., że choć nie jest z partii i będzie rywalizować z PiS-em w wyborach, ma dostęp do partyjnej korespondencji. Doniesiono też Kaczyńskiemu, że Ociepa optował za rozwiązaniem politycznych klubów w radzie miasta, a stowarzyszenie Horyzonty, którego jest prezesem, wspierały w wyborach do europarlamentu kandydatów PO.
- Pracuje na swoje polityczne konto, korzystając z telefonów i komputerów w biurze poselskim PiS-u. Przecież, jeżeli ktoś się tam zgłosi, by pomóc w kampanii samorządowej, to z całą pewnością Ociepa nie skieruje ich do pracy dla PiS-u, ale na rzecz swojej kampanii - przekuje nas polityk Prawa i Sprawiedliwości. - Trudno w takiej sytuacji nie uważać, że coś jest nie tak - dodaje.
Zdaniem Ociepy wszystko jest OK. - Do biura poselskiego w Opolu nie przychodzi żadna partyjna korespondencja. Pewnie pani poseł odbiera ją ze swojej skrytki w sejmie. Po drugie, Horyzonty rzeczywiście wspierały kandydatów PO w wyborach do europarlamentu, ale też kandydatów PiS-u i Marka Jurka. Jesteśmy niezależną organizacją i popieramy najlepszych kandydatów - przekonuje.
Zapewnia też, że w biurze poselskim Dąbkowskiej-Cichockiej nie pojawił się nikt, kto chciałby udzielać się w kampanii samorządowej. - Politycy PiS-u zorganizowali pospolite ruszenie, żeby poruszyć ważny dla interesu społecznego problem. Jaki? Etat w biurze poselskim?
- To bzdura. Mamy świadomość, że nikogo z osób, które podpisały się pod tym pismem, Lena nie zatrudniłaby w swoim biurze. No i trzeba pamiętać, że główne biuro ma w Warszawie. Tam idzie 80 proc. jej pieniędzy. Kto miałby walczyć o te ochłapy, które trafiają do Opola - komentuje członek PiS-u.
- 85 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
41 głosów
-
Donos PiS-owców na asystenta ich posłanki
bogdan331
13.02.10, 09:09
panie prezesie melduję,że zadania są coraz bardziej niewykonywane;)»
-
"G*wnianej" tematy zastępcze
szakez
13.02.10, 15:35
A co z Sobiesiakiem? Święty Rysio?»
-
Dla "Wybiórczej" oficjalny list podpisany przez
ankaaa_0
13.02.10, 17:25
większość członków partii, to "donos" (takią definicję donosu michnikowa gazeta ma tylko odniśnie do PiS). Jeszcze raz widac jak "Gazetka" manipuluje informacjami.A może "Gazetka" wie kto »





