Pomagają kolejce gondolowej, utrudniając start

Mariusz Lodziński
2010-02-10 , aktualizacja: 10.02.2010 19:38
A A A Drukuj
Urzędnicy ratusza przyblokowali budowę testowego odcinka kolejki napowietrznej, żądając sporządzenia tzw. raportu środowiskowego. Choć wcale nie musieli tego robić, zastosowali przepis mocno komplikujący sytuację inwestora
Inż. Olgierd Mikosza w prototypie wagonika
Fot. Rafał Mielnik / AG
Inż. Olgierd Mikosza w prototypie wagonika


Teraz inż. Olgierd Mikosza, autor koncepcji kolejki gondolowej, nie otrzyma pozwolenia na budowę testowego odcinka, jeżeli takiego raportu nie wykona. A wszystko dlatego, że wydział ochrony środowiska w ratuszu nakazał wykonanie raportu oddziaływania na środowisko przez odcinek testowy kolejki, bo potraktował go jak budowę np. linii metra czy tramwajowej.

Rzecznik prezydenta Mirosław Pietrucha tłumaczył, że ratusz musiał zażądać raportu, gdyż taką opinię wyraziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Ta twierdzi, że konsultowała się w tej sprawie z Generalną Dyrekcją.

Bo nie znali szczegółów

Choć Alicja Majewska, dyrektorka RDOŚ w Opolu, przyznaje, że zdawano sobie sprawę, iż to tylko testowy odcinek, który z prawdziwą koleją nie ma nic wspólnego. - Zaleciliśmy jednak wykonanie raportu środowiskowego, bowiem w okolicy znajdują się domy mieszkalne i istnieje obawa, że testowy odcinek może okazać się z powodu hałasu uciążliwy dla mieszkańców - przekonuje Majewska.

Zdaniem Mikoszy to niemożliwe. - Przecież kolejka jest napędzana elektrycznie. Będzie tam jeździć maksymalnie pięć wagonów, które wydają mniej hałasu niż auto - przekonuje.

RDOŚ zaleciła jednak wykonanie raportu, bowiem o sposobie działania kolejki nie wiedziała. - W tzw. karcie informacyjnej tej inwestycji było zbyt mało danych wyjaśniających, na czym będzie polegać. Istniały więc obawy, że hałas może być zbyt duży - tłumaczy Majewska.

Zdaniem inżyniera to nieprawda. Przekonuje, że karta informacyjna to siedem obszernych stron zapełnionych wszelakimi informacjami. - Wszystkie zasady działania dokładnie tam wyjaśniliśmy - mówi.

I przyznaje, że skoro RDOŚ miał wątpliwości, mógł je rozwiązywać, spotykając się z nim. Być może po wyjaśnieniach odstąpiłby od decyzji o wykonaniu raportu.

- Pan Mikosza nie był skłonny do współpracy. Miał do nas przyjść, ale tego nie zrobił. W rozmowach telefonicznych przedstawiał tylko swoje pretensje i był niegrzeczny - zauważa dyrektorka RDOŚ.

- Pierwszy raz słyszę, że miałem tam przyjść. I chyba nie ma nikogo bardziej skłonnego do współpracy niż ja - zarzeka się Mikosza.

Ratusz nie musiał blokować

Okazuje się też, że wydział ochrony środowiska wcale nie musiał się kierować opinią RDOŚ i nie musiał zobowiązywać Mikoszy do wykonania raportu środowiskowego, co zastopuje rozpoczęcie inwestycji co najmniej na ładnych kilka miesięcy. - Nasza opinia jest tylko opinią. Urząd miasta w swojej decyzji jest niezależny. Mógł od wykonania takiego raportu odstąpić, uzasadniając, dlaczego to robi - powiada Majewska.

Tymczasem we wtorek rzecznik prezydenta Opola przekonywał, że po opinii RDOŚ ratusz nie miał już nic do gadania.

- I w ten sposób zastosowano prawo, które w żaden sposób nie przystaje do okoliczności - mówi z żalem Mikosza. Odwołał się już od decyzji wydziału środowiska, ale bezskutecznie. Pozostały mu jeszcze inne wyjścia. - Być może skierujemy sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a może nawet do sądu. To jednak kolejne miesiące opóźnienia z rozpoczęciem projektu - mówi. - Ale najgorsze, że z powodu złego podejścia urzędników cały projekt jest zagrożony - dodaje Mikosza.

Czeka bowiem na decyzję Ministerstwa Gospodarki w sprawie przyznania mu ponad 22 mln zł dofinansowania na budowę testowego odcinka. - Gdy ta sprawa się rozstrzygnie, będziemy szukali rozwiązania sytuacji w Opolu. Wcześniej przecież nie ma sensu podejmować żadnych kroków - ocenia inżynier.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Jesteśmy na Facebooku