Sejmikowa komisja rewizyjna bada asesorów
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 18:44
- Już na etapie wyłaniania asesorów pojawiają się pewne wątpliwości - mówi nam przewodnicząca komisji rewizyjnej sejmiku województwa. Radni tej komisji zaczęli badać pracę asesorów (ekspertów) oceniających unijne wnioski.
ZOBACZ TAKŻE
- Klepacz: nie chcę być marionetką (10-06-10, 20:39)
- Powoływanie asesorów oceniających unijne wnioski zgodne z prawem (22-04-10, 20:16)
- Asesorzy Ujawnieni (15-12-09, 21:38)
- Asesorzy dokonujący ocen projektów w OCRG (15-12-09, 21:37)
- Asesorzy dokonujący ocen projektów w Urzędzie Marszałkowskim (15-12-09, 21:37)
- Wicemarszałek Kotyś upiera się, by asesorzy byli tajni (02-12-09, 19:26)
Na razie badano tryb powoływania ich. - I już pojawiło się wiele pytań - uważa Apolonia Klepacz z SLD. - Najbardziej zastanawiający jest fakt, że niektórym kandydatom wysyłano maile z prośbą, aby uzupełnili dokumentację, a innym nie. Na pewno więc zapytamy o to zarząd, chcemy, by nam wyjaśniono to szczegółowiej - mówi Klepacz i dodaje, że wiele pytań pojawiło się też podczas przeglądania kwalifikacji kandydatów na asesorów oraz osób, które nimi zostały. - Oczywiście nie ma tu złamania prawa czy jakichś nagannych praktyk, ale wielce zastanawiające jest, że w wymaganiach jest np. wykształcenie magisterskie, tymczasem ludzie z doktoratami nie przechodzili. Albo dziwne dla nas jest, że specjalista od przedsiębiorczości jest złym kandydatem na asesora, a jakiś urzędnik dobrym - wylicza Klepacz i konkluduje, że kryteria były stosowane bardzo płynnie i elastycznie.
Jeszcze bardziej zastanawia ją, dlaczego częściej marszałek powoływał asesorów z listy dodatkowej niż podstawowej. - Oczywiście badaliśmy to wyrywkowo, losowo, dlatego na razie stawiamy pytania, a nie tezy - podkreśla.
Przypomnijmy, że praca asesorów badana jest na wniosek radnych Mniejszości Niemieckiej. Ale stało się to po tym, gdy rozpętała się burza o podanie do publicznej wiadomości nazwisk asesorów. Rozpoczął ją pod koniec września ub.r. radny SLD Jacek Pawlicki, kiedy poprosił zarząd o ujawnienie nazwisk oceniających z podaniem, ile kto dokonał ocen i ile z nich zostało podważonych. Nie powiedziano mu tego na komisji, więc złożył interpelację. Po miesiącu dostał listę bez nazwisk, bo zdaniem zarządu nie pozwalała ich ujawnić ochrona danych osobowych. Asesorzy zostali ponumerowani. Najwięcej wniosków ocenił numer 11. Mijały kolejne miesiące, padały kolejne odmowy, dopiero po wykładni minister rozwoju regionalnego i nagłośnieniu sprawy przez media zdecydowano się ujawnić nazwiska w grudniu.
Tajemniczym numerem 11, czyli asesorem rekordzistą, który ocenił w 2008 roku najwięcej wniosków o unijne dotacje, okazał się Piotr Bębenek - wicedyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości Politechniki Opolskiej. W ponad rok ocenił 108 wniosków dla Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki.
Pawlicki uważa, że większość w czołówce oceniających jest powiązana z MN. Marszałek wymienił jedynie Łukasza Raidę - trzeciego na liście pod względem liczby ocenionych wniosków (77). Wcześniej pracował w urzędzie marszałkowskim, teraz jest zastępcą wójta Komprachcic. Ale zdaniem Pawlickiego lider listy, czyli Bębenek, także ma związki z MN, a raczej z członkiem zarządu Andrzejem Kasiurą z MN. - Który jest przewodniczącym rady nadzorującej inkubator, czyli też i pana Bębenka - wylicza. Z tym inkubatorem związana jest także czwarta na liście Marzena Szewczuk-Stępień (71 wniosków). W tym samym inkubatorze funduszami unijnymi zajmuje się Ewa Raida, żona Łukasza Raidy.
Marszałek po ujawnieniu listy mówił: - Nie ma tu na pewno żadnego kolesiostwa, żadnych powiązań. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś oceniał wniosek instytucji, w której jest zatrudniony czy powiązany. I dodawał: - Niedopuszczalne jest jednak, aby radny Pawlicki z przynależności narodowościowej czynił tło sprawy.
Jeszcze bardziej zastanawia ją, dlaczego częściej marszałek powoływał asesorów z listy dodatkowej niż podstawowej. - Oczywiście badaliśmy to wyrywkowo, losowo, dlatego na razie stawiamy pytania, a nie tezy - podkreśla.
Przypomnijmy, że praca asesorów badana jest na wniosek radnych Mniejszości Niemieckiej. Ale stało się to po tym, gdy rozpętała się burza o podanie do publicznej wiadomości nazwisk asesorów. Rozpoczął ją pod koniec września ub.r. radny SLD Jacek Pawlicki, kiedy poprosił zarząd o ujawnienie nazwisk oceniających z podaniem, ile kto dokonał ocen i ile z nich zostało podważonych. Nie powiedziano mu tego na komisji, więc złożył interpelację. Po miesiącu dostał listę bez nazwisk, bo zdaniem zarządu nie pozwalała ich ujawnić ochrona danych osobowych. Asesorzy zostali ponumerowani. Najwięcej wniosków ocenił numer 11. Mijały kolejne miesiące, padały kolejne odmowy, dopiero po wykładni minister rozwoju regionalnego i nagłośnieniu sprawy przez media zdecydowano się ujawnić nazwiska w grudniu.
Tajemniczym numerem 11, czyli asesorem rekordzistą, który ocenił w 2008 roku najwięcej wniosków o unijne dotacje, okazał się Piotr Bębenek - wicedyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości Politechniki Opolskiej. W ponad rok ocenił 108 wniosków dla Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki.
Pawlicki uważa, że większość w czołówce oceniających jest powiązana z MN. Marszałek wymienił jedynie Łukasza Raidę - trzeciego na liście pod względem liczby ocenionych wniosków (77). Wcześniej pracował w urzędzie marszałkowskim, teraz jest zastępcą wójta Komprachcic. Ale zdaniem Pawlickiego lider listy, czyli Bębenek, także ma związki z MN, a raczej z członkiem zarządu Andrzejem Kasiurą z MN. - Który jest przewodniczącym rady nadzorującej inkubator, czyli też i pana Bębenka - wylicza. Z tym inkubatorem związana jest także czwarta na liście Marzena Szewczuk-Stępień (71 wniosków). W tym samym inkubatorze funduszami unijnymi zajmuje się Ewa Raida, żona Łukasza Raidy.
Marszałek po ujawnieniu listy mówił: - Nie ma tu na pewno żadnego kolesiostwa, żadnych powiązań. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś oceniał wniosek instytucji, w której jest zatrudniony czy powiązany. I dodawał: - Niedopuszczalne jest jednak, aby radny Pawlicki z przynależności narodowościowej czynił tło sprawy.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Sejmikowa komisja rewizyjna bada asesorów
mamatylda2
10.02.10, 19:40
Czemy służy takie ujawnianie "wątpliwości" komisji? Siada, bada, wyciąga wnioski,nakłada sankcje - i sprawdza, czy zalecenia wykonane.Obawiam się,że na kilku sensacjach się skończy, a kto »
Najczęściej czytane24 htydzień





