Inwazja upartych bobrów
2010-02-08
, aktualizacja: 08.02.2010 18:47
Opolszczyźnie grożą podtopienia. Przez bobry. Zarząd melioracji skarży się, że nie może burzyć zbudowanych przez nie tam, bo nie pozwalają na to służby ochrony środowiska
ZOBACZ TAKŻE
- Nie wiadomo jaki obszar z bobrami jest chroniony (01-04-10, 18:07)
- Specjalista od bobrów radzi (08-02-10, 23:00)
- Jak przybywało bobrów w Polsce (08-02-10, 23:00)
Marszałek Józef Sebesta problem traktuje bardzo poważnie, bo tamy zbudowane przez bobry w wielu miejscach grożą podtopieniami. Kłopot w tym, że zarząd melioracji nie może ich rozbierać, bo nie pozwala na to Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
- Jako administrator rzek jesteśmy odpowiedzialni, by zapewnić ciągły przepływ. Z drugiej strony, gdy na tych rzekach pojawiają się tamy zbudowane przez bobry, jesteśmy bezsilni, bo ustawa o ochronie przyrody i środowiska, zabrania nam rozbierania ich budowli - skarży się Roman Kendzia, p.o. dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu.
- Gdy w ubiegłym roku zezwoliłem naszemu oddziałowi w Krapkowicach na usunięcie tamy, to Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nasłała na nas policję - dodaje Kendzia.
Teraz zwrócił się z pismem do służb ochrony środowiska, by wydały zgodę na usuwanie tam. W odpowiedzi przypomniano mu, że są przepisy zabraniające likwidowanie bobrzych budowli. - Wobec tego wysłałem pismo do burmistrzów i wójtów, by w razie podtopień i spowodowanych nimi szkód zwracali się bezpośrednio do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - zaznacza Kendzia.
Tam z kolei twierdzą, że w pojedynczych i uzasadnionych przypadkach zgodę na rozbiórkę tam wydają. - Nie może być jednak tak, że hurtowo czy z zasady zgodzimy się na zlikwidowanie każdego przetamowania - podkreśla Piotr Prus. - Po drugie, nawet jeśli jednego dnia zburzymy bobrom tamę, to przez noc, góra dwie znów ją odbudują. A koszty likwidowania przetamowań są bardzo duże, bo potrzeba do tego ciężkiego sprzętu - dodaje. I podkreśla, że rozebranie tamy zimą grozi śmiercią bobra. Najlepszy czas na rozbiórki czy przesiedlenia bobra to późne lato albo wczesna jesień.
Kłopot w tym, że populacja bobrów szybko rośnie. Jeszcze kilka lat temu przesiedlano kłopotliwe rodziny w inny region Polski. Obecnie właściwie zasiedliły już wszystkie dostępne dla nich cieki wodne. - Trudno znaleźć większy ciek, na którym nie byłoby bobrów. Kiedyś je przesiedlano, teraz nie ma to sensu, bo za chwilę w tym miejscu pojawia się inna bobrza rodzina - tłumaczy Prus.
Twierdzi, że odłów bobra jest niemożliwy, bo nie ma już właściwie gdzie ich przesiedlać, a specjalizuje się w tym tylko jednak firma w kraju.
Sytuacja jest jednak na tyle poważna, że opolski marszałek chce poruszyć ten temat na konwencie marszałków. Bo problem dotyczy nie tylko Opolszczyzny. - Po prostu działalność gospodarcza bobra zagraża ludziom i moim zdaniem należy zacząć chronić ludzi - mówi Sebesta.
- Jako administrator rzek jesteśmy odpowiedzialni, by zapewnić ciągły przepływ. Z drugiej strony, gdy na tych rzekach pojawiają się tamy zbudowane przez bobry, jesteśmy bezsilni, bo ustawa o ochronie przyrody i środowiska, zabrania nam rozbierania ich budowli - skarży się Roman Kendzia, p.o. dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu.
- Gdy w ubiegłym roku zezwoliłem naszemu oddziałowi w Krapkowicach na usunięcie tamy, to Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nasłała na nas policję - dodaje Kendzia.
Teraz zwrócił się z pismem do służb ochrony środowiska, by wydały zgodę na usuwanie tam. W odpowiedzi przypomniano mu, że są przepisy zabraniające likwidowanie bobrzych budowli. - Wobec tego wysłałem pismo do burmistrzów i wójtów, by w razie podtopień i spowodowanych nimi szkód zwracali się bezpośrednio do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - zaznacza Kendzia.
Tam z kolei twierdzą, że w pojedynczych i uzasadnionych przypadkach zgodę na rozbiórkę tam wydają. - Nie może być jednak tak, że hurtowo czy z zasady zgodzimy się na zlikwidowanie każdego przetamowania - podkreśla Piotr Prus. - Po drugie, nawet jeśli jednego dnia zburzymy bobrom tamę, to przez noc, góra dwie znów ją odbudują. A koszty likwidowania przetamowań są bardzo duże, bo potrzeba do tego ciężkiego sprzętu - dodaje. I podkreśla, że rozebranie tamy zimą grozi śmiercią bobra. Najlepszy czas na rozbiórki czy przesiedlenia bobra to późne lato albo wczesna jesień.
Kłopot w tym, że populacja bobrów szybko rośnie. Jeszcze kilka lat temu przesiedlano kłopotliwe rodziny w inny region Polski. Obecnie właściwie zasiedliły już wszystkie dostępne dla nich cieki wodne. - Trudno znaleźć większy ciek, na którym nie byłoby bobrów. Kiedyś je przesiedlano, teraz nie ma to sensu, bo za chwilę w tym miejscu pojawia się inna bobrza rodzina - tłumaczy Prus.
Twierdzi, że odłów bobra jest niemożliwy, bo nie ma już właściwie gdzie ich przesiedlać, a specjalizuje się w tym tylko jednak firma w kraju.
Sytuacja jest jednak na tyle poważna, że opolski marszałek chce poruszyć ten temat na konwencie marszałków. Bo problem dotyczy nie tylko Opolszczyzny. - Po prostu działalność gospodarcza bobra zagraża ludziom i moim zdaniem należy zacząć chronić ludzi - mówi Sebesta.
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Inwazja upartych bobrów
widokzkuchni
09.02.10, 00:09
Ręce precz od bobra !!!!»
-
Inwazja upartych bobrów
gugula
09.02.10, 07:38
Czy to aby prawda? Tamy buduje się zwykle, aby uniknąć powodzi. Woda spływa wolniej, rzeki poniżej tam nie występują z brzegów. Spytajcie przyrodników i hydrologów.»
-
Re: Inwazja upartych bobrów
ptaszor.only
11.02.10, 19:15
niech moc będzie z bobrami!!!! W rozumieniu ludzi melioracje to odwodnienia - a później biadolenie, z niski poziom wód gruntowych, mała retencja wód rzecznych itp.»
Najczęściej czytane24 htydzień





