Opolscy ratownicy w czołówce krajowej

Beata Łabutin
2009-09-07 , aktualizacja: 07.09.2009 19:01
A A A Drukuj
Czwarte miejsce na Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Ratownictwie Medycznym i Drogowym zajęła drużyna ratownicza z Opola
Superratownicy z Opola. Na zdjęciu od lewej: Aleksander Ziobro, Robert Czochora, Kornelia Chudy, dyrektor OCRM Ireneusz Sołek i Michał Sajkowski
Superratownicy z Opola. Na zdjęciu od lewej: Aleksander Ziobro, Robert Czochora, Kornelia Chudy, dyrektor OCRM Ireneusz Sołek i Michał Sajkowski
Opolanie pozostawili w polu 57 ekip z kraju i zagranicy.

Na zawodach rozegranych w miniony weekend w Lublinie, drużyny ratownicze miały do zaliczenia cztery zadania, symulujące konkretne sytuacje medyczne.

Pierwsze polegało na ratowaniu ofiar masowego wypadku komunikacyjnego, a konkretnie - katastrofy kolejowej.

- Były tam osoby z otwartymi złamaniami kończyn, urazami kręgosłupa, głowy - opowiada Michał Sajkowski, szef grupy, magister ratownictwa medycznego.

Ratownicy musieli zdiagnozować pacjentów i udzielić im pomocy opatrując rany, wdrażając leczenie przeciwbólowe, wreszcie transportując do szpitala.

Drugie zadanie polegało na udzieleniu pomocy osobie, która straciła oddech po zadławieniu się jabłkiem, o czym ratownicy nie wiedzieli.

- Trzeba było najpierw wpaść na to, że to kawałek jabłka spowodował komplikacje z oddechem i zasłabnięcie - mówi Sajkowski. - A potem usunąć jabłko z dróg oddechowych, przywrócić oddech i pracę serca.

Kolejna symulacja dotyczyła pomocy mężczyźnie, który zasłabł na ławce w parku. Należało stwierdzić, że jest pod wpływem narkotyków. I nie tylko udzielić mu pomocy, ale także zabezpieczyć igły, których używał, oraz odszukać w ubraniu kartkę z informacją, że dwa dni temu trafił do szpitala z powodu rany głowy i odmówił leczenia. - W tym przypadku doszło do powstania krwiaka śródczaszkowego, należało więc zbadać pacjenta neurologicznie i pilnie przewieźć na oddział neurochirurgii - opowiada szef ratowników.

Czwarte zadanie było interwencją podczas zawodów łuczniczych, kiedy to jeden z zawodników stracił panowanie nad sobą i strzelał do kolegów oraz do ratowników.

- Trzeba było wezwać policję, zabezpieczyć rany poszkodowanych, obezwładnić agresywnego strzelca oraz wezwać lotnicze pogotowie ratunkowe, bo tego wymagał stan strzelca - opowiada Sajkowski.

Na każde zadanie zespół miał dziesięć minut - komisje sędziowskie oceniały działania, które właśnie w tym czasie zostały wykonane. Jak podkreśla Sajkowski największą trudność sprawiało zorientowanie się w przyczynie i rodzaju urazu. - Tak jak często w naszej pracy - stwierdza.

W skład zespołu wchodzą, oprócz Sajkowskiego, Robert Czochara - kierowca karetki i ratownik medyczny, Kornelia Chudy - pielęgniarka i Aleksander Ziobro - ratownik medyczny. Wszyscy pracują w Opolskim Centrum Ratownictwa Medycznego.

- Bardzo się cieszę, że nasz zespół tak świetnie się spisał podczas zawodów, bo to oznacza, że pracują u nas najlepsi ratownicy - mówi Ireneusz Sołek, szef Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego.

- W przyszłym roku wystawimy do mistrzostw dwie drużyny - deklaruje.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku