Paweł Kukiz broni prawdy o II wojnie światowej
2009-08-31
, aktualizacja: 31.08.2009 19:58
Paweł Kukiz znów staje się twórcą zaangażowanym. W utworze "Sztajnbach" protestuje przeciwko zakłamywaniu historii przez niektórych Niemców, a piosenką "17 września" postanawia przypomnieć rocznicę, o której - jak uważa - mało kto pamięta
ZOBACZ TAKŻE
- Z Kukizem o muzyce, patriotyzmie i Bogu (14-03-10, 19:53)
- Jak Radio Zet zdenerwowało Pawła Kukiza (17-09-09, 09:34)
- Teksty piosenek Pawała Kukiza (31-08-09, 19:07)
- "Heil Sztajnbach". Kukiz: Stop zniekształcaniu historii [WIDEO] (31-08-09, 18:02)
Rozmowa z Pawłem Kukizem
Anita Dmitruczuk: Dlaczego akurat teraz napisał Pan piosenkę o Erice Steinbach?
Paweł Kukiz: W tekście jest "Sztajnbach", a nie Steinbach, bo "Sztajnbach" to postać symboliczna, obrazująca pewną roszczeniową mentalność i postawę, na którą nie mogę się zgodzić. To jest nowy problem, bo przecież wcześniej nie było tak, że kanclerz Niemiec zamiast potępić roszczenia wobec Polaków, pertraktuje ze Związkiem Wypędzonych w imię przedwyborczych interesów. A Angela Merkel to zrobiła. Dodatkowo do napisania tej piosenki skłoniła mnie rocznica 1 września, która kojarzy mi się jednoznacznie. Z dziadkiem, który trafił do Auschwitz, z Powstaniem Warszawskim. Problem polega na tym, że jeśli nie będziemy dbali o naszą pamięć i o tożsamość, to historię da się szybko zakłamać. Do tego nie potrzeba czołgów, tylko czasu i naszej bezczynności. Wtedy uda się prawdę zmienić w kłamstwo, a kłamstwo w prawdę. Dlatego ważne jest żebyśmy sami umieli nazwać rzeczy po imieniu.
Pana zdaniem polskie władze tego nie robią.
- Ja oczekuję od polityków, żeby byli skuteczni. PiS robił dużo krzyku i huku, ale takie rzeczy to może sobie robić artysta, a nie polityk. To nie przyniosło żadnych skutków. PO z kolei w ogóle nie reaguje na zakłamywanie historii. A to jest bardzo szkodliwe, tym bardziej że jesteśmy w Unii Europejskiej. No, ale jak można dbać o pamięć, skoro czytam w podręczniku do historii, że po zaatakowaniu Polski przez Niemcy Anglicy i Francuzi "nie wywiązali się ze swoich zobowiązań". Przecież powinienem w podręczniku przeczytać, że oni Polskę zdradzili, a potem przehandlowali.
Polskie władze powinny przede wszystkim uregulować sprawy ksiąg wieczystych, bo może dla rządu odebranie jakiejś babie hektara ziemi przez dawnego niemieckiego właściciela to nie jest żaden problem, a dla mnie to jest "budowanie korytarza do Prus" za pomocą prawników. Jakby księgi wieczyste były uporządkowane, to Erika Steinbach mogłaby sobie siedzieć w domu i piosenki śpiewać.
Jest Pan z Opolszczyzny, naprawdę nie rozumie Pan ludzi, którzy upominają się o swoje majątki?
- Nie, nie rozumiem. Moja rodzina ze strony ojca (z ojcem włącznie) została wywieziona do Kazachstanu i straciła majątek znacznie większy niż domek z rabatką, który zostawili jej Niemcy.
"Popełnił" Pan też piosenkę o 17 września.
- I znów do refleksji skłoniła mnie historia mojej rodziny i rocznica. Ale poza tym uświadomiłem też sobie, że jest w dzisiejszej Polsce jakaś powtórka z PRL-u. Za komuny o tej dacie nie mówiło się wcale, a ówczesne władze miały problem z głowy, bo wrzesień 1939 opędzali uczczeniem rocznicy wybuchu wojny. Ale teraz przecież o tej dacie też zapominamy.
Ostatnio napisał Pan piosenkę o wojnie w Afganistanie, w dwóch kolejnych opowiada o historii Polski. Wraca Pan do komentowania rzeczywistości politycznej?
- Napisałem te piosenki pod wpływem emocji, są bardzo osobiste i nie kalkulowałem tego, czy się sprzedadzą, jaki będzie oddźwięk i co z nimi dalej będzie. Napisałem i tyle. Są za darmo do ściągnięcia w internecie i nie mam złudzeń co do tego, że w komercyjnych stacjach radiowych ani w telewizji się nie pojawią, bo tam jest tylko bezwartościowa papka.
A czy wracam do komentowania? Przecież cała moja poprzednia płyta była takim komentarzem do rzeczywistości, na niej przecież znalazł się "Virus SLD".
Nowe piosenki to zapowiedź nowej płyty?
- Nie mam całego materiału na nową płytę, nie myślę o tych piosenkach w jakiś marketingowy sposób. Na pewno nie będę ich grał na koncertach obok takich kawałków, jak np. "Hela".
Jak w takim razie wyobraża Pan sobie ich dalszy żywot?
- Ja bym chciał, żeby tych piosenek w ogóle nie było. Żeby nikt nie musiał ich pisać. Ale skoro politycy zapominają, jak ważne są Pamięć i Tożsamość czy, jak w przypadku MON - Siła i Honor, to niestety żyć muszą. Trudno. Byleby tylko nie trzeba było ich więcej.
* Paweł Kukiz śpiewał już o hipokryzji księży ("ZChN zbliża się" - na początku lat 90.), o pazerności SLD ("Virus SLD" - w czasach rządów lewicy), utwór "Sejmowe tango" poświęcił Renacie Beger, a ostatnio postanowił wypowiedzieć się też w kwestii obecności polskich żołnierzy w Afganistanie w piosence "Afgański bagnet"
Anita Dmitruczuk: Dlaczego akurat teraz napisał Pan piosenkę o Erice Steinbach?
Paweł Kukiz: W tekście jest "Sztajnbach", a nie Steinbach, bo "Sztajnbach" to postać symboliczna, obrazująca pewną roszczeniową mentalność i postawę, na którą nie mogę się zgodzić. To jest nowy problem, bo przecież wcześniej nie było tak, że kanclerz Niemiec zamiast potępić roszczenia wobec Polaków, pertraktuje ze Związkiem Wypędzonych w imię przedwyborczych interesów. A Angela Merkel to zrobiła. Dodatkowo do napisania tej piosenki skłoniła mnie rocznica 1 września, która kojarzy mi się jednoznacznie. Z dziadkiem, który trafił do Auschwitz, z Powstaniem Warszawskim. Problem polega na tym, że jeśli nie będziemy dbali o naszą pamięć i o tożsamość, to historię da się szybko zakłamać. Do tego nie potrzeba czołgów, tylko czasu i naszej bezczynności. Wtedy uda się prawdę zmienić w kłamstwo, a kłamstwo w prawdę. Dlatego ważne jest żebyśmy sami umieli nazwać rzeczy po imieniu.
Pana zdaniem polskie władze tego nie robią.
- Ja oczekuję od polityków, żeby byli skuteczni. PiS robił dużo krzyku i huku, ale takie rzeczy to może sobie robić artysta, a nie polityk. To nie przyniosło żadnych skutków. PO z kolei w ogóle nie reaguje na zakłamywanie historii. A to jest bardzo szkodliwe, tym bardziej że jesteśmy w Unii Europejskiej. No, ale jak można dbać o pamięć, skoro czytam w podręczniku do historii, że po zaatakowaniu Polski przez Niemcy Anglicy i Francuzi "nie wywiązali się ze swoich zobowiązań". Przecież powinienem w podręczniku przeczytać, że oni Polskę zdradzili, a potem przehandlowali.
Polskie władze powinny przede wszystkim uregulować sprawy ksiąg wieczystych, bo może dla rządu odebranie jakiejś babie hektara ziemi przez dawnego niemieckiego właściciela to nie jest żaden problem, a dla mnie to jest "budowanie korytarza do Prus" za pomocą prawników. Jakby księgi wieczyste były uporządkowane, to Erika Steinbach mogłaby sobie siedzieć w domu i piosenki śpiewać.
Jest Pan z Opolszczyzny, naprawdę nie rozumie Pan ludzi, którzy upominają się o swoje majątki?
- Nie, nie rozumiem. Moja rodzina ze strony ojca (z ojcem włącznie) została wywieziona do Kazachstanu i straciła majątek znacznie większy niż domek z rabatką, który zostawili jej Niemcy.
"Popełnił" Pan też piosenkę o 17 września.
- I znów do refleksji skłoniła mnie historia mojej rodziny i rocznica. Ale poza tym uświadomiłem też sobie, że jest w dzisiejszej Polsce jakaś powtórka z PRL-u. Za komuny o tej dacie nie mówiło się wcale, a ówczesne władze miały problem z głowy, bo wrzesień 1939 opędzali uczczeniem rocznicy wybuchu wojny. Ale teraz przecież o tej dacie też zapominamy.
Ostatnio napisał Pan piosenkę o wojnie w Afganistanie, w dwóch kolejnych opowiada o historii Polski. Wraca Pan do komentowania rzeczywistości politycznej?
- Napisałem te piosenki pod wpływem emocji, są bardzo osobiste i nie kalkulowałem tego, czy się sprzedadzą, jaki będzie oddźwięk i co z nimi dalej będzie. Napisałem i tyle. Są za darmo do ściągnięcia w internecie i nie mam złudzeń co do tego, że w komercyjnych stacjach radiowych ani w telewizji się nie pojawią, bo tam jest tylko bezwartościowa papka.
A czy wracam do komentowania? Przecież cała moja poprzednia płyta była takim komentarzem do rzeczywistości, na niej przecież znalazł się "Virus SLD".
Nowe piosenki to zapowiedź nowej płyty?
- Nie mam całego materiału na nową płytę, nie myślę o tych piosenkach w jakiś marketingowy sposób. Na pewno nie będę ich grał na koncertach obok takich kawałków, jak np. "Hela".
Jak w takim razie wyobraża Pan sobie ich dalszy żywot?
- Ja bym chciał, żeby tych piosenek w ogóle nie było. Żeby nikt nie musiał ich pisać. Ale skoro politycy zapominają, jak ważne są Pamięć i Tożsamość czy, jak w przypadku MON - Siła i Honor, to niestety żyć muszą. Trudno. Byleby tylko nie trzeba było ich więcej.
* Paweł Kukiz śpiewał już o hipokryzji księży ("ZChN zbliża się" - na początku lat 90.), o pazerności SLD ("Virus SLD" - w czasach rządów lewicy), utwór "Sejmowe tango" poświęcił Renacie Beger, a ostatnio postanowił wypowiedzieć się też w kwestii obecności polskich żołnierzy w Afganistanie w piosence "Afgański bagnet"
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
EEE panie Kukiz,czy to nie jest podawanie odgrzewa
fizolinho
01.09.09, 03:57
nego kotleta,tylko w innej panierce?Z drugiej str.interpretowanie poglądów i zachowań innych ludzi w oparciu o"obiektywne"głosy w jednych mediach("danojęzycznych")i głosy ze świata polityki »





