Czy w Opolu może powstać sieć wypożyczalni rowerów?
23.06.2009
, aktualizacja: 23.06.2009 19:05
A gdyby tak do zoo, do skansenu, na wzgórze uniwersyteckie, do kina, teatru i na zakupy jechać rowerem? Wystarczą trasy oraz sieć tanich wypożyczalni. Taka, jaką mają europejskie stolice, jaka jest w Krakowie czy o jaką stara się m.in. Wrocław.
Ktoś może powiedzieć, w Opolu wszystko jest o rzut beretem, a poza tym brakuje ścieżek rowerowych, w dodatku za mało przyjeżdża tu turystów. Z drugiej jednak strony w naszym niewielkim mieście można mniejszym nakładem stworzyć trasy rowerowe, a uzupełnione tanimi wypożyczalniami rowerów na pewno skłonią mieszkańców do częstszego korzystania z jednośladów. A to bez wątpienia zdrowe i ekologiczne.
System polega na tym, że rower można wypożyczyć z jakiejkolwiek stacji parkingowej (specjalny stojak z rowerami) w mieście, a oddać w innej. Najczęściej wypożyczenie odbywa się za pomocą komórki, karty magnetycznej lub internetu.
Przykłady miejsc, gdzie się takie systemy sprawdziły, można mnożyć. Holandia, Niemcy, wielkie europejskie stolice - Paryż, Kopenhaga, Berlin i Wiedeń.
Bliżej jest jednak Kraków, gdzie niebieskie rowery mają szerokie opony, więc niegroźne są dla nich dziury. - Są w miarę lekkie: ważą około 15 kilogramów i, co ważne, nie trzeba się obawiać, że ktoś je ukradnie. Zostawia się je w specjalnych parkingach, które oddalone są od siebie o jakiś kwadrans jazdy - mówi Joanna Jałowiec, dziennikarka "Gazety Wyborczej Kraków". Mankamentem tamtejszego systemu internetowego jest jednak dość skomplikowany sposób opłat oraz logowanie, ale trwa usprawnianie go. Kraków wydał na bezobsługowy system wypożyczalni BikeOne niecałe 700 tys. zł.
Co na taki pomysł władze Opola?
- Warto byłoby spróbować - mówi wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak. - Oczywiście, musielibyśmy znać odpowiedź na wiele pytań dotyczących kwestii finansowych - zastrzega.
- Jeśli będzie zainteresowanie władz miasta, pokazowa stacja, taka, jaka jest w Krakowie, mogłaby stanąć na opolskim rynku. Opolanie przekonają się, jak to działa, a władze, że im się to naprawdę opłaci, nie tylko ekologicznie, ale też i finansowo - wyjaśnia Andrzej Nawrot z firmy PR - Outdoor New Media, chcący zainteresować tym systemem opolan.
- Testowanie to dobry pomysł - popiera wiceprezydent.
Dla „Gazety”
Bogumił Siewruk,
organizator rowerowych imprez i manifestacji w Opolu
Ten system jest na świecie wprowadzany z różnym powodzeniem od lat 60. ubiegłego wieku. Naturalnie, jestem za jego wdrożeniem w Opolu, ale mam też sporo pytań związanych z jego funkcjonowaniem. Zastanawiam się, jaka liczba takich rowerów powinna stanąć w naszym mieście, bo od tego będą zależeć koszty ich serwisowania, obsługi czy parkowania. Osobiście uważam, że powinno się uderzyć z grubej rury i postawić ich jak najwięcej. Pod znakiem zapytania pozostaje też kwestia materiałów, z których zostanie zrobiony taki rower. Na zachodzie Europy te jednoślady produkowane są z nietypowych śrub i materiałów, ponieważ mogłyby paść ofiarą złomiarzy i złodziei. Sądzę też, że umiejętna kampania promocyjna sprawiłaby, że ten środek transportu szybko zyskałby na popularności. By złapać rowerowego bakcyla wystarczy przez tydzień poruszać się na dwóch kółkach po Opolu - tylko tyle trzeba, by przekonać się, że nie musimy stać w korkach czy czekać na przystanku na spóźniony autobus. Jadąc na rowerze, można do pracy dojechać w 15 minut.
Michał Wanke
z opolskiego studenckiego BCC, rowerzysta
Idea jest bardzo fajna, ale w naszym mieście nierealna. Jeździłem na takich rowerach w Sewilli i Lyonie i muszę przyznać, że tam sprawdzały się świetnie. Niestety, w Opolu sami mieszkańcy mają problemy z poruszaniem się na rowerach przez miasto i zostawiają swoje dwa kółka w domu. U nas brakuje infrastruktury rowerowej, a rowerzyści boją się poruszać po mieście w obawie przed wypadkiem. Uważam, że nasze miasto potrzebuje silnego rowerowego lobby, ale skierowanego w innym kierunku: w stronę tworzenia kultury rowerowej, animowania akcji związanych z promocją roweru i informacją o korzyściach płynących z jego używania. W naszym mieście nie ma przyjaznego klimatu dla rowerzystów, jak to jest np. w Krakowie. Pytanie: czy taki system sprawdziłby się w odniesieniu do turystów? Niestety, problem w tym, że Opole nie ma i nie przyciąga turystów.
Ks. Marek Lis,
medioznawca, wykładowca OU, zapalony rowerzysta
Widziałem, jak działa taki system w Niemczech i przyznam, że to dobry pomysł. Można się zastanawiać nad jego wprowadzeniem w Opolu, tylko że tutaj nie ma gdzie na takich rowerach jeździć. Włodarze miasta tworzą ścieżki rowerowe, które dosłownie utrudniają poruszanie się rowerzystom, no bo jak inaczej nazwać te krótkie, nieraz czterometrowe odcinki. Zamiast oddawać się temu bezsensownemu działaniu można na szerokich jednokierunkowych ulicach wyznaczyć pas ruchu dla rowerów. Podejrzewam również, że te kruche rowerki nie dałyby rady obronić się przed opolskimi wandalami, których wyczyny obserwuję, jeżdżąc na rowerze. Jeżeli pijany małolat potrafi zdewastować ogrodzenie czy lampy, to da radę również tym rowerom. A kto będzie później chciał na nich jeździć? Uważam, że powinno się raczej stworzyć wypożyczalnie rowerów, w których od zainteresowanych osób będzie się żądać okazania jakiegoś dowodu tożsamości, co ułatwi nadzór nad nimi.
System polega na tym, że rower można wypożyczyć z jakiejkolwiek stacji parkingowej (specjalny stojak z rowerami) w mieście, a oddać w innej. Najczęściej wypożyczenie odbywa się za pomocą komórki, karty magnetycznej lub internetu.
Przykłady miejsc, gdzie się takie systemy sprawdziły, można mnożyć. Holandia, Niemcy, wielkie europejskie stolice - Paryż, Kopenhaga, Berlin i Wiedeń.
Bliżej jest jednak Kraków, gdzie niebieskie rowery mają szerokie opony, więc niegroźne są dla nich dziury. - Są w miarę lekkie: ważą około 15 kilogramów i, co ważne, nie trzeba się obawiać, że ktoś je ukradnie. Zostawia się je w specjalnych parkingach, które oddalone są od siebie o jakiś kwadrans jazdy - mówi Joanna Jałowiec, dziennikarka "Gazety Wyborczej Kraków". Mankamentem tamtejszego systemu internetowego jest jednak dość skomplikowany sposób opłat oraz logowanie, ale trwa usprawnianie go. Kraków wydał na bezobsługowy system wypożyczalni BikeOne niecałe 700 tys. zł.
Co na taki pomysł władze Opola?
- Warto byłoby spróbować - mówi wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak. - Oczywiście, musielibyśmy znać odpowiedź na wiele pytań dotyczących kwestii finansowych - zastrzega.
- Jeśli będzie zainteresowanie władz miasta, pokazowa stacja, taka, jaka jest w Krakowie, mogłaby stanąć na opolskim rynku. Opolanie przekonają się, jak to działa, a władze, że im się to naprawdę opłaci, nie tylko ekologicznie, ale też i finansowo - wyjaśnia Andrzej Nawrot z firmy PR - Outdoor New Media, chcący zainteresować tym systemem opolan.
- Testowanie to dobry pomysł - popiera wiceprezydent.
Dla „Gazety”
Bogumił Siewruk,
organizator rowerowych imprez i manifestacji w Opolu
Ten system jest na świecie wprowadzany z różnym powodzeniem od lat 60. ubiegłego wieku. Naturalnie, jestem za jego wdrożeniem w Opolu, ale mam też sporo pytań związanych z jego funkcjonowaniem. Zastanawiam się, jaka liczba takich rowerów powinna stanąć w naszym mieście, bo od tego będą zależeć koszty ich serwisowania, obsługi czy parkowania. Osobiście uważam, że powinno się uderzyć z grubej rury i postawić ich jak najwięcej. Pod znakiem zapytania pozostaje też kwestia materiałów, z których zostanie zrobiony taki rower. Na zachodzie Europy te jednoślady produkowane są z nietypowych śrub i materiałów, ponieważ mogłyby paść ofiarą złomiarzy i złodziei. Sądzę też, że umiejętna kampania promocyjna sprawiłaby, że ten środek transportu szybko zyskałby na popularności. By złapać rowerowego bakcyla wystarczy przez tydzień poruszać się na dwóch kółkach po Opolu - tylko tyle trzeba, by przekonać się, że nie musimy stać w korkach czy czekać na przystanku na spóźniony autobus. Jadąc na rowerze, można do pracy dojechać w 15 minut.
Michał Wanke
z opolskiego studenckiego BCC, rowerzysta
Idea jest bardzo fajna, ale w naszym mieście nierealna. Jeździłem na takich rowerach w Sewilli i Lyonie i muszę przyznać, że tam sprawdzały się świetnie. Niestety, w Opolu sami mieszkańcy mają problemy z poruszaniem się na rowerach przez miasto i zostawiają swoje dwa kółka w domu. U nas brakuje infrastruktury rowerowej, a rowerzyści boją się poruszać po mieście w obawie przed wypadkiem. Uważam, że nasze miasto potrzebuje silnego rowerowego lobby, ale skierowanego w innym kierunku: w stronę tworzenia kultury rowerowej, animowania akcji związanych z promocją roweru i informacją o korzyściach płynących z jego używania. W naszym mieście nie ma przyjaznego klimatu dla rowerzystów, jak to jest np. w Krakowie. Pytanie: czy taki system sprawdziłby się w odniesieniu do turystów? Niestety, problem w tym, że Opole nie ma i nie przyciąga turystów.
Ks. Marek Lis,
medioznawca, wykładowca OU, zapalony rowerzysta
Widziałem, jak działa taki system w Niemczech i przyznam, że to dobry pomysł. Można się zastanawiać nad jego wprowadzeniem w Opolu, tylko że tutaj nie ma gdzie na takich rowerach jeździć. Włodarze miasta tworzą ścieżki rowerowe, które dosłownie utrudniają poruszanie się rowerzystom, no bo jak inaczej nazwać te krótkie, nieraz czterometrowe odcinki. Zamiast oddawać się temu bezsensownemu działaniu można na szerokich jednokierunkowych ulicach wyznaczyć pas ruchu dla rowerów. Podejrzewam również, że te kruche rowerki nie dałyby rady obronić się przed opolskimi wandalami, których wyczyny obserwuję, jeżdżąc na rowerze. Jeżeli pijany małolat potrafi zdewastować ogrodzenie czy lampy, to da radę również tym rowerom. A kto będzie później chciał na nich jeździć? Uważam, że powinno się raczej stworzyć wypożyczalnie rowerów, w których od zainteresowanych osób będzie się żądać okazania jakiegoś dowodu tożsamości, co ułatwi nadzór nad nimi.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Czy w Opolu może powstać sieć wypożyczalni ro
proso2
24.06.09, 08:51
wrocławiu czy wCiekawe. Jakoś na samochody nie jest za małe. Przemyślałeś swoja wypowiedź?»



