Do zdarzenia doszło w okolicach Góry św. Anny. Pseudokibice Ruchu Chorzów umówili się telefonicznie, by po przegranym meczu ze Śląskiem Wrocław na rogatkach Katowic "upolować sobie" fanów przeciwnej drużyny. Na autostradzie upatrzyli czerwonego golfa z Wrocławia. W trzech samochodach ruszyli z pościgiem. Nie udało im się jednak zatrzymać samochodu na terenie Śląska, choć wiele razy próbowali go zepchnąć z drogi. Dopiero w okolicach Góry św. Anny, kiedy poobijany golf wrocławian jechał już na dwóch felgach, jeden z samochodów sprawców zajechał mu drogę, a dwa pozostałe pojazdy zablokowały golfa z boku i z tyłu.
Pseudokibice Ruchu Chorzów wybili szyby w samochodzie, wyciągnęli z niego czterech wrocławian i bili ich na środku autostrady. Piątego pasażera, który był przypięty pasami, bili przez otwór po wybitej wcześniej szybie. Samochód wrocławian kompletnie zdemolowali. Wszystko trwało ok. dwóch minut.
Do takiego zdarzenia w naszym województwie doszło po raz pierwszy. - To dla nas wielka lekcja, bo tzw. ustawki, w których uczestniczy zwykle dużo większa grupa pseudokibiców, odbywają się w bardziej ustronnych miejscach, np. na parkingach - przyznaje Maciej Milewski, rzecznik komendy wojewódzkiej policji.
Policję wezwali kierowcy, którzy jechali wtedy autostradą. Gdy na miejsce dojechał patrol, chuliganów już tam nie było. Nie udało się ich zatrzymać ani w pościgu, ani też na blokadzie, którą ustawiono przy zjeździe z autostrady. Personalia przestępców ustalono więc po całonocnej pracy operacyjnej na podstawie zeznań świadków. - W każdej komendzie wojewódzkiej jest zespół zajmujący się sympatykami poszczególnych klubów. Znamy to środowisko - mówi Waldemar Kownacki, zastępca naczelnika wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Pierwszą osobę zatrzymano już następnego dnia o 7 rano, później kolejne. Pięciu zatrzymanych to mieszkańcy Dzierżoniowa i Rudy Śląskiej. Mają od 19 do 27 lat. Zostali aresztowani na trzy miesiące i grozi im do trzech lat więzienia. Przed sądem odpowiedzą za pobicie z narażeniem na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jedna osoba usłyszała dodatkowo zarzut sprowadzania zagrożenia katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.- To mogło się skończyć tragicznie, kierowcy, którzy jechali wtedy autostradą, byli zmuszani do tego, by gwałtownie hamować i zjeżdżać na pobocze - podkreśla Milewski.
Jeden z zatrzymanych tłumaczył policjantom, że wziął udział w bójce, ponieważ pisze pracę licencjacką o szalikowcach i za namową swojego promotora postanowił jak najlepiej poznać ich środowisko.
Szóstą osobę zatrzymano wczoraj i na razie nie postawiono jej żadnych zarzutów. Według policji w bójce mogło brać udział od 10 do 12 osób, należy się więc spodziewać kolejnych zatrzymań.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole