Gdyby nie Opole, to by Grechuty nie było
23.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 19:47
- Opole go ustawiło. Gdyby nie występy tutaj, najpewniej by przepadł. Bo choć zdobywał też laury przeglądów piosenki studenckiej, to w ich annałach nie brakuje doskonałych wykonawców, którzy pomimo sukcesów na nich długo jeszcze się nie przebili - powiedziała Danuta Grechuta podczas spotkania promującego książkę o jej mężu.
ZOBACZ TAKŻE
- Zobacz polską Casablankę w bibliotece (16-02-12, 07:00)
- Jak wydać książkę w Stanach? [PRZEGLĄD PRASY] (10-02-12, 09:51)
- W sobotę zablokują autostradę. Bo paliwo jest za drogie (27-01-12, 11:52)
- Dziś w Opolu (27-01-12, 07:00)
- W sobotę ingres biskupa Jana Kopca (25-01-12, 10:40)
- Koreański flash mob w Opolu - [WIDEO] (22-01-12, 16:00)
- Opolska kapela rozsławia nas w Polsce i za granicą - [WIDEO] (16-01-12, 09:53)
- Studenci w nietypowym filmie o uczelni (10-01-12, 19:48)
- Pamiętacie piosenki Józefa Kotysia? Teraz nagrał coś na święta [POSŁUCHAJ] (21-12-11, 13:44)
- Muzycy z filharmonii dziękują melomanom za wsparcie (12-12-11, 11:02)
Wieczór poświęcony genezie książki "Marek. Marek Grechuta we wspomnieniach żony Danuty", którą wdowa po słynnym wokaliście napisała wspólnie z dziennikarzem Jakubem Baranem, odbył się w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Przy pękającej w szwach sali konferencyjnej, Danuta Grechuta opowiadała o tym czym było dla niej powstanie tej książki.
- Kiedy zapadła decyzja, że ja piszemy, byłam przekonana, że nie podołam temu emocjonalnie. Czym innym jest tylko coś pisać, a czym innym przeżywać przy okazji wszystkie dobre i złe chwile mając świadomość, że osoba, której dotyczą, już od pewnego czasu jest nieobecna - przyznała. - W pierwszą rocznicę śmierci Marka, gdy co chwilę musiałam udzielać wywiadów, przekonałam się, że łatwiej mi o nim mówić, niż pisać. Dlatego też ucieszyłam się, że Jakub pomoże mi z tym zadaniem, że będzie moim rozmówcą - stwierdziła Grechuta.
Dziennikarz i wdowa po słynnym wokaliście spotykali się w weekendy, by rozmawiać o Marku Grechucie. W ten sposób powstało ponad 30 godzin nagrań, które potem trzeba było spisać i uporządkować. - Choć rozmawialiśmy swobodnie i nie było tematów tabu, to obawiałem się, że mogłem jakiegoś ważnego pytania nie zadać. Gdy zapytałem pierwszego korektora książki, czy jego zdaniem tak właśnie się stało, ten odparł, że zapytałem o wszystko, o co powinienem. Usłyszawszy to kamień spadł mi z serca - powiedział Jakub Baran.
Podczas spotkania Danuta Grechuta podkreślała również, jak ważny dla jej męża był sukces, jaki odniósł podczas opolskich festiwali w latach 1968 i 1969. - Prawdę mówiąc, Opole go ustawiło. Gdyby nie występy tutaj, najpewniej by przepadł. Bo choć zdobywał też laury przeglądów piosenki studenckiej, to w ich annałach nie brakuje doskonałych wykonawców, którzy pomimo sukcesów na nich długo jeszcze się nie przebili. Słowem, gdyby nie Opole, Marka by nie było - stwierdziła. - Dlatego też zawsze tak dobrze wspominaliśmy to miasto i darzyliśmy ogromnym sentymentem. Marek zawsze mocno się przygotowywał do występów tutaj. Trzeba też pamiętać, że wtedy festiwal to było święto polskiej piosenki, krótki barwy okres, będący od ówczesnej szarej codzienności - powiedziała.
Spotkanie z Danutą Grechutą i Jakubem Baranem odbyło się w MBP w ramach cyklu "Piosenka ma swoje historie", organizowanego przez Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu.
- Kiedy zapadła decyzja, że ja piszemy, byłam przekonana, że nie podołam temu emocjonalnie. Czym innym jest tylko coś pisać, a czym innym przeżywać przy okazji wszystkie dobre i złe chwile mając świadomość, że osoba, której dotyczą, już od pewnego czasu jest nieobecna - przyznała. - W pierwszą rocznicę śmierci Marka, gdy co chwilę musiałam udzielać wywiadów, przekonałam się, że łatwiej mi o nim mówić, niż pisać. Dlatego też ucieszyłam się, że Jakub pomoże mi z tym zadaniem, że będzie moim rozmówcą - stwierdziła Grechuta.
Dziennikarz i wdowa po słynnym wokaliście spotykali się w weekendy, by rozmawiać o Marku Grechucie. W ten sposób powstało ponad 30 godzin nagrań, które potem trzeba było spisać i uporządkować. - Choć rozmawialiśmy swobodnie i nie było tematów tabu, to obawiałem się, że mogłem jakiegoś ważnego pytania nie zadać. Gdy zapytałem pierwszego korektora książki, czy jego zdaniem tak właśnie się stało, ten odparł, że zapytałem o wszystko, o co powinienem. Usłyszawszy to kamień spadł mi z serca - powiedział Jakub Baran.
Podczas spotkania Danuta Grechuta podkreślała również, jak ważny dla jej męża był sukces, jaki odniósł podczas opolskich festiwali w latach 1968 i 1969. - Prawdę mówiąc, Opole go ustawiło. Gdyby nie występy tutaj, najpewniej by przepadł. Bo choć zdobywał też laury przeglądów piosenki studenckiej, to w ich annałach nie brakuje doskonałych wykonawców, którzy pomimo sukcesów na nich długo jeszcze się nie przebili. Słowem, gdyby nie Opole, Marka by nie było - stwierdziła. - Dlatego też zawsze tak dobrze wspominaliśmy to miasto i darzyliśmy ogromnym sentymentem. Marek zawsze mocno się przygotowywał do występów tutaj. Trzeba też pamiętać, że wtedy festiwal to było święto polskiej piosenki, krótki barwy okres, będący od ówczesnej szarej codzienności - powiedziała.
Spotkanie z Danutą Grechutą i Jakubem Baranem odbyło się w MBP w ramach cyklu "Piosenka ma swoje historie", organizowanego przez Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




więcej zdjęć
