Malina najlepsza dla ceniących bezpieczeństwo [wideo]
13.07.2010
, aktualizacja: 13.07.2010 17:09
Akwen między Grudzicami a Maliną jako jedyny w mieście pozwala na bezpieczny wypoczynek całym rodzinom. Bo dno zbiornika odpada dosyć łagodnie, przez co po odejściu o kilka metrów od brzegu dorosły zanurzy się raptem po pas.
To sprawia, że w Malinie mogą spokojnie pluskać nawet kilkuletnie brzdące, a ich rodzice nie muszą się martwić, że zrobią jeden krok i od razu zapadną się pod wodę (tak jak w opisywanej wczoraj Silesii).
Atutem jest też piaszczyste dno, nie towarzyszy nam nieprzyjemne uczucie, że zapadamz się w nieprzyjemną maź.
Nad bezpieczeństwem kapiących cały czas czuwają ratownicy WOPR, którzy mają na oku strefę strzeżonej kąpieli. Ta zaś ze względu na łagodnie opadające dno, jest całkiem spora, co czyni Malinę miejscem idealnym do nauki pływania.
A jeśli ktoś wypuści się poza strefę chronioną, to ratownicy dysponują łodzią motorową, dzięki której są w stanie szybko dotrzeć w każdy rejon zbiornika, by pomóc pływakowi, który przecenił swoje umiejętności.
Trzeba jednak zaznaczyć, że strzeżone kąpielisko znajduje się tylko w północnej części zbiornika (tej bliższej Grudzicom). Po przeciwnej stronie też jest plaża, bez nadzoru ratowników.
Plusem Maliny jest również to, że w okolicy zbiornika jest mnóstwo drzew i krzewów, przez co ludzie nie lubiący spiekać się na raka mają gdzie się schować przed słońcem. Na miejscu są toalety oraz kosze na śmieci, choć da się zauważyć, że niektórzy niechętnie z nich korzystają. Na miejscu można też kupić przekąski (gotowana kukurydza - 5 zł, popcorn - 3 i 7 zł, wata cukrowa 3 i 5 zł) i coś do picia (0,5 l coli - 3 zł, 0,5 l wody mineralnej - 2 zł). Nie ma natomiast typowych stanowisk gastronomicznym z bardziej treściwym jedzeniem, dlatego lubiący dobrze zjeść powinni nad Malinę brać ze sobą zapas wałówki.
Brakuje też stojaków na rowery (cykliści mogą je tylko przypiąć do drzew). Zmotoryzowani mają nieco lżej, ponieważ droga dojazdowa od niedawna nie przypomina poligonu wojskowego (to zasługą ratowników, którzy zasypali dziury kamieniami), a w pobliżu jest całkiem sporo miejsca na zaparkowanie. Tyle, że ze względu na popularność akwenu, bardzo szybko się zapełnia.
Korzystający z komunikacji miejskiej nie mają łatwego dojazdu na Malinę. Wybierając linię 11 trzeba wysiąść na jej pętli, a potem pokonać pieszo jeszcze około półtora kilometra. Wsiadając w linię 14 wysiądziemy co prawda bliżej zbiornika, w dzielnicy, od której wziął on swą nazwę, ale i to wiąże się z pokonaniem kilkuset metrów piechotą (a ci, co chcą się znaleźć w strzeżonej przez ratowników strefie muszą doliczyć kolejnych kilkaset metrów).
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




więcej zdjęć
